06.11.2022, 22:28 ✶
Wbrew pozorom Alice zdarzało się być pomocną i nawet nie stwarzać dodatkowych komplikacji swojej rodzinie, tak jak w obecnej chwili robiła znakomitą przykrywkę dla swojego starszego brata, który był przedstawicielem ich gałęzi Selwynów na balu. Jej braciszek miał się spotkać ze swoją, jak zawsze prawie, zamężną i mocno zazdrosną kochanką, więc młodsza siostra wchodząca z nim pod ramię nie wzbudzi nieodpowiednich emocji u żadnej ze stron. Odczekali złoty kwadrans po Sacharissie, na którą nieomal wpadli przez rezydencją. Istnieje nikłe prawdopodobieństwo, że ich wspólna (w jakieś części) starsza siostra zainteresuje się ich obecnością, w końcu były ciekawsze ofiary. Na wszelki wypadek uskutecznią starą strategię ja w prawo, ty w lewo.
Gdy wokół gospodarzy rozluźniło się na tyle, aby odbyć rytualne powitanie i podziękowanie za możliwość wsparcia jakże szczytnego celu. Alice wzniosła się na wyżyny swojej etykiety, którą opanowała, jednak była raczej z tych wierzących, ale niepraktykujących konwenansów towarzyskich w każdym aspekcie swojego życia. Dygnęła lekko i pochwaliła piękny wystrój, po czym wraz z bratem przeszli w głąb sali. Leo wraz z niemierzalnym świstoklikiem, który mu załatwiła dzień wcześniej, już odbił w stronę tarasu i schadzki. Selwynówna zaczęła swoją odyseję przez obie sale do stołów z poczęstunkiem. Po drodze skinęła głową na powitanie kuzynkom i kuzynom, którzy również byli obecni na balu. Nie wyróżniała się w swojej dość prostej, bladozielonej sukni, która chyba była kostiumem Kordelii z "Króla Leara", jej matce zadrżała lekko powieka na jej widok. Garderobiana wspomniała, że musiałaby zaklęciem poszerzać sukienkę, gdyby ktoś nie oprzytomniał, że Persephona jest o trzy dekady za poważna na tę rolę. W głowie liczyła ile potrzebuje czasu, aby wraz z ciastem udać się na taras by już przypadkiem nie wpaść na brata albo siostrę.
Gdy wokół gospodarzy rozluźniło się na tyle, aby odbyć rytualne powitanie i podziękowanie za możliwość wsparcia jakże szczytnego celu. Alice wzniosła się na wyżyny swojej etykiety, którą opanowała, jednak była raczej z tych wierzących, ale niepraktykujących konwenansów towarzyskich w każdym aspekcie swojego życia. Dygnęła lekko i pochwaliła piękny wystrój, po czym wraz z bratem przeszli w głąb sali. Leo wraz z niemierzalnym świstoklikiem, który mu załatwiła dzień wcześniej, już odbił w stronę tarasu i schadzki. Selwynówna zaczęła swoją odyseję przez obie sale do stołów z poczęstunkiem. Po drodze skinęła głową na powitanie kuzynkom i kuzynom, którzy również byli obecni na balu. Nie wyróżniała się w swojej dość prostej, bladozielonej sukni, która chyba była kostiumem Kordelii z "Króla Leara", jej matce zadrżała lekko powieka na jej widok. Garderobiana wspomniała, że musiałaby zaklęciem poszerzać sukienkę, gdyby ktoś nie oprzytomniał, że Persephona jest o trzy dekady za poważna na tę rolę. W głowie liczyła ile potrzebuje czasu, aby wraz z ciastem udać się na taras by już przypadkiem nie wpaść na brata albo siostrę.