Laurence "Larry" Anthony Lestrange
![[Obrazek: imgproxy.php?id=i7zQbpi.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=i7zQbpi.png)
Laurence może uchodzić za przykład w rodzinie, najstarszego rodzeństwa. Obiecany dziedzic, ale nie akceptowany przez własnego ojca, który nie docenia osiągnięć swojego syna. Poświęcając się, aby zadowolić nie siebie ale rodziców, przepłacając własnym zdrowiem.
Uprzejmy, pomocny, życzliwy. Można uznać Laurenca również jako oddanego rodzinie, którą również założył. Żonę traktował z szacunkiem, nigdy nie dopuścił się zdrady. Starał się godzić czas pracy z rodziną. Oddzielając także je od siebie. Nie chciał, aby syn wychowywał się nie mając ojca obok, choć zapracowanego.
Zawodowo uzdrowiciel o specjalizacji zatrucia eliksiralne i roślinne. Stanowczy, cierpliwy i wytrwały. Dla niektórych nawet godny naśladowania. Chętny do pomocy rodzinie pracownikom bądź innym, którzy tego potrzebują. Dzięki wysiłkom, zaangażowaniu i budowaniu wokół siebie zaufania, otrzymał wysokie stanowisko w Ministerstwie.
Uczciwy i życzliwy. Bogactwo, sława i status niewiele dla niego znaczą. Zdobył to ciężką pracą, stać go niemal na wszystko. Ale wewnętrznie tego nie odczuwa.
Nowa wiedza jest dla niego cenna. Pozwala lepiej poznać siebie i inne dziedziny nie tylko magii, ale i parapsychologii. Ostatnio rozpoczął samodzielną edukację w temacie nekromancji.
Jego wadami jakie się objawiają, to często niepokój. Nie pozwala on zasnąć w spokoju a przepracowane godziny nocne doprowadziły do problemów ze snem. Pogłębiając ten stan. Niepokojem najczęściej jest przyszłość o życie i bezpieczeństwo syna oraz obawa o wydziedziczenie. Pomimo wypełnienia swojego obowiązku jako dziedzic, może nim nie zostać.
W sprawie mugolaków ma neutralne podejście, choć nie popiera tego, aby korzystali z przywilei czarodziei, skoro oni sami w społeczności mugolskiej, muszą ukrywać swój dar. Charłaków toleruje. Nie zawinili niczym, że utracili zdolności magiczne. Sądząc, że mają w sobie jakieś głębokie blokady, których nie mogą odblokować.
Poznajmy się bliżej
W lustrze Ain Eingarp widzę siebie w obecności dorosłego syna. Co by znaczyło, że udało mi się pokonać chorobę genetyczną. Wyleczyć z niej, aby móc obserwować dorastanie własnego dziecka i nie zostawić go samego. Ma tylko mnie.
Bogin przyjmuje przy mnie formę ojca, który wydziedzicza mnie z rodziny.
Amortencja pachnie mi miętą, melisą. Uspokajająco, relaksująco.
Moje ulubione zaklęcie to każde ochronne i lecznicze. Które pozwala na uratowanie życia osobie w potrzebie.
Mój patronus przyjmuje formę sowy uszatej. Będącej symbolem mądrości i wiedzy.
Wróżbiarstwo to dla mnie dziedzina tajemnicza oraz interesująca, wymagająca innego zrozumienia przekazu. Odczytywania tego co w niej jest ukryte. Jest jak zagadka, niekiedy trudna do rozszyfrowania.
Czarna magia? Cóż, mimo jej zakazu użytkowania, może stanowić też drogę ratunku w najbardziej krytycznych sytuacjach. Czasami może wydawać się być jedyną drogą ratunku. Jako członek rodziny Lestrange, nie mam oporu w użytkowaniu jej. Choć rzadko po nią sięgam.
Za swoje największe osiągnięcie uważam szczyt kariery zawodowej. Osiągnięte poświęceniem i zdrowiem. Niewiele brakuje aby osiągnąć jeden z wysokich szczebli.
Stoję po stronie własnych przekonań.
Moje serce należy do tej, którą kocham. Camille Delacour. Odległość jaka nas dzieli, nie powstrzyma tego, co do niej czułem i czuję nadal. Raz zraniłem, otrzymując drugą szansę, nie chcę jej zmarnować.