Vespera stresowała się już kilka dni tym czego się o sobie dowiedziała. Stresowała się, że nie podoła byciu matką, że Perseus ją odrzuci, że zostanie sama, a jej ojciec ją wydziedziczy. Bała się, że zostanie sama z dzieckiem, że sobie nie poradzi, że nikt już nigdy jej nie zechce. Bała się, że ciąża zniszczy jej idealne ciało, jej skorupę, o którą tak bardzo dbała. Zawsze wiedziała, że będąc w ciąży jej ciało się rozciągnie, zmieni, zbrzydnie i to ją przerażało wręcz. Nigdy nie myślała o tym, aby być lub nie być w ciąży. Miała neutralne podejście do tego, ponieważ nigdy nie miała odpowiedniej osoby do tego, aby mieć to dziecko. Teraz pojawił się Perseus, którego wręcz polubiła. Lubiła jego obecność, głos, dotyk, myśli, jego osobowość, która czasami była zaskakująca. Black był człowiekiem ekscentrycznym, innym niż znała dotychczas. Wcześniej zawsze go obserwowała, zawsze zwracał jej uwagę, a teraz bała się do niego odezwać. Bała się napisać do niego list, że chce się z nim spotkać. Nie wiedziała, czy tego chciała, bała się odrzucenia, zostania samemu z problemem.
Stała przed lustrem w swojej sypialni i dobierała odpowiedni strój, który powinna ubrać, aby zabrać mu dech w piersi. Zdecydowała się na czarną, zwiewną, letnią suknię w duże kolorowe kwiaty. Była zapinana od góry w dół na drobne guziki. Do tego ciemne buty na niskim obcasie. Rozpięła kilka guzików tak, aby było widać piersi. Lubiła go kusić i zwykle robiła to przy nim. Przyłapała się na tym za każdym razem, gdy miała gdzieś z nim wyjść. Czasami chciała, aby na nią patrzył, a czasami by był o nią zazdrosny. Wiedziała, że było to głupie, ale nigdy na żadnym facecie jej tak nie zależało. Nie była też przyzwyczajona do tego, aby kogoś przy sobie trzymać. Dwóch mężów miała dlatego, że ojciec jej kazał wziąć ślub z nimi. Reszta osób była po to, aby nie czuła się samotnie, ale nigdy nie zostali z nią na zbyt długo.
W końcu zdecydowała się przenieść pod drzwi jego domu. Stała tam i patrzyła w nie dłuższą chwilę. W torebce miała test, który potwierdzał to, że była w ciąży. Miała nadzieję, że jej nie posądzi o kłamstwo, że nie wyrzuci za drzwi. Uniosła dłoń i zapukała, a gdy one się otworzyły i pojawił się Perseus poczuła jak nogi jej miękną, ale nie upadła. Uśmiechnęła się blado do niego. Nie wyglądała za dobrze. Była blada, sińce pod oczami zatuszowała makijażem, ale było widać, że była zmęczona.
– Hej – przywitała się krótko wchodząc do środka i muskając jego policzek na powitanie, krótko i niepewnie.
Nie siadała, poprosiła tylko o wodę. Była zdenerwowana i zdecydowanie bardziej nerwowa niż wcześniej. Zaczęła poprawiać jakiś kwiatek, który według niej stał zbyt krzywo.