Sama chętnie też by chciała mieć zdolność czytania w myślach, a nie widzenia widm przeszłości. Nie mogła usiedzieć, ale gdy on pojawił się obok powoli wracał spokój, jego zapach ją odurzał. Nie patrzyła na niego. Chciała myśleć racjonalnie, a on ją okropnie rozpraszał, nie pozwalał się skupić, a musieli podjąć ważną decyzję. Czuła się jak osiemnastolatka, która nie znała jeszcze swojego miejsca w życiu, która zgadzała się na każde słowo jej ojca, która pakowała się w małżeństwo, które narzucił jej ojciec.
– Persesus – zaczęła z cichym westchnięciem i drżącym głosem z przejęcia. – Gdybym nie chciała znać twojego zdania na ten temat mogłabym to… usunąć przy pomocy mojego brata, ale jesteś dla mnie ważny i nie chcę stracić ciebie, nie z takiego powodu. Nie wiem czy jestem odpowiednim materiałem na żonę i matkę, ale jeśli ty jesteś pewien, że chcesz mieć to dziecko, że chcesz mnie z twoim nazwiskiem zgodzę się, ale nie chce z tym być sama, nie chce podejmować decyzji sama, przeraża mnie to, a mam prawie trzydzieści lat, Persues. Boję się i chce znać twoje zdanie, chce wiedzieć, czy chcesz mnie i… – dotknęła swojego brzucha. W ostatnim czasie często się tam dotykała, mechanicznie myśląc o tym, że tam w środku jest żywa istota, coś co kiedyś będzie oddychać, co będzie miało bijące serce, coś co będzie biegać i śmiać się jeśli da się mu powód.
Denerwował ją jego ton, to że był tak kurewsko profesjonalny, ale rozumiała to. Wiedziała, że musiał to przetrawić, ona miała na to mnóstwo czasu, miała ogrom minut na przemyślenie tego, że jest w ciąży z nim, a on miał zaledwie kilka sekund, kilka minut, w których musiał myśleć, w których musiał podjąć decyzję, czy chce pakować się w związek z ledwie poznaną osobą. Czy chce być ojcem, czy chce brać drugi ślub. Ona miała już dwa i dwa razy straciła mężów. Nie wiedziała, czy będzie miała odwagę mu kiedyś powiedzieć jakich czynów się podjęła, aby uwolnić się z tyranii jej małżonków. Bała się, że jej nie zrozumie, że powie, że jest psychopatką. Chciała mu dać czas, ale nie sądziła, że od razu będzie musiała z nim pakować się w coś takiego. Nawet jej brat bliźniak nie wiedział, że zabiła swojego ostatniego męża. Wiedziała tylko ona i Ulysses. I lepiej, aby tak zostało.
Gdy gładził jej dłoń zdecydowała się, aby ją pochwycić i delikatnie ścisnąć. Potrzebowała jego ciepła, potrzebowała wsparcia od niego. Już dawno poskładała siebie w całość, rozsypane czarne scenariusze przerobiła w głowie, gdy nie mogła spać. Ten, który dział się aktualnie był dobrym scenariuszem. Chciał ją, chciał się z nią ożenić, nie chciał jej porzucić, a ona już nie będzie sama. Gdy powiedział jej o chorobie drgnęła nieznacznie. Otworzyła usta i natychmiast je zamknęła. Musiała to przetrawić, musiała pomyśleć. Nigdy nie zastanawiała się, dlaczego ma chorą nogę, dlaczego musi używać laski. Wydawało jej się to nawet seksowne, ale nie sądziła, że on może aż tak cierpieć. W końcu na niego spojrzała. Mogłaby się nim zaopiekować, mogłaby przy nim być. Było to ciężkie do przyjęcia, ale nie była w stanie pomyśleć o nim w kategoriach osoby słabej, był dla niej ważny, póki co najlepszy, a kłopoty z jego chorobą łatwiej będzie rozwiązać we dwójkę, może ktoś wynajdzie na to lekarstwo? Nie chciała też zostawać samej, nie chciała, aby on został sam, nie chciała go też pakować w powinność brania jej ze względu na dziecko.
– Jestem gotowa być twoją żoną pomimo to, ale nie chcę, abyś decydował się na ślub ze mną, bo zaszłam w ciążę, nie chcę zmuszać cię do tego ślubu, chcę wiedzieć, czy ty chcesz dziecko, czy chcesz mnie. Nie ważne, czy stracisz władzę w nogach, czy też nie, biorę to na siebie – szepnęła czując jak policzki pieką ją, ale nie wiedziała, czy była zawstydzona wyrzucając z siebie przed nim swoje myśli, czy było jej ciepło z nerwów. – Też mam swoje sekrety… – dodała, ale były one z kategorii okropne, mrożące krew w żyłach, odrzucające. Nie mogła mu ich powiedzieć, nie mogła mu wyznać tego, bo jeśli on ją odrzuci będzie musiała mu wymazać pamięć, albo go zabić. Dłonie na powrót zaczęły jej drżeć. Zdała sobie sprawę, że przez to iż pozwoliła swojemu ojcu decydować o swoim życiu straciła normalność. Spojrzała na niego oddychając ciężko, jej myśli pędziły jak opętane. Musiała mu wszystko powiedzieć, musiał zdecydować wiedząc o wszystkim. – Ja… musiałam… – podniosła rękaw sukienki pokazując mu tatuaż.