Chciała go zapewnić, że wszystko będzie dobrze, że nie stanie się jej krzywda. Do tej pory nie stała, do tej pory świetnie sobie radziła, ale teraz będzie w ciąży. Będzie musiała nauczyć się bardziej bronić, lepiej atakować, lepiej się maskować. Da sobie radę. Zawsze dawała, a teraz będzie miała wsparcie, prawda? Nigdy nie polegała na innych ludziach, nigdy nie zrzucała swojego życia na barki drugiej osoby. Bała się, że Perseus tego nie udźwignie, ale jednocześnie nie potrafiła go okłamywać. Są zaklęcia, które sprawią, że będzie milczał, które sprawią, że zapomni. Może nie chciał tego wiedzieć? Może wolałby zapomnieć? Nie dotknął jej, widziała jak jego dłonie drżą, jak daleko od niej był z myślami. Niepotrzebnie się uzewnętrzniła. Objęła go w plecach, gdy oparł głowę o jej ramię i znowu ciężko westchnęła. Odsunęła się od niego i sięgnęła do kieszeni sukni po swoją różdżkę. Poobracała ją kilka razy w palach i spojrzała na niego niepewnie.
– Jeśli to dla ciebie za dużo, jeśli nie chcesz czuć tego ciężaru, jeśli nie chcesz się zamartwiać mogę usunąć to z twojej pamięci – powiedziała jakby nieswoim głosem, wolała nie myśleć co miał w głowie jak się czuł, jak bardzo go to przygnębiało. Nie chciała też, aby się zadręczał, nie chciała też, aby jej rodzina była w niebezpieczeństwie. To były sekrety, które nie powinny nigdy ujrzeć światła słonecznego. – Dam sobie radę, nikt mnie nie skrzywdzi, nie będę ryzykować, wszystko będzie dobrze – zapewniła drżącym z emocji głosem. Nie chciała mu mówić, że siedzi w tym jej cała rodzina, ale on zapewne już się domyślał, zapewne zdawał sobie z tego sprawę. Ojciec na pewno nie pozwoli jej skrzywdzić.