Drgnęła niepewnie, gdy zaprotestował. Uważała, że usunięcie pamięci byłoby dla niego lepsze, korzystniejsze, byłby o wiele bardziej spokojny, mniej zestresowany. Ona poznała jego reakcję, więc żyłaby spokojnie. Byłaby zdolna, aby zrobić to bez jego wiedzy, bez jego zgody, ale nie mogła. Nie chciał, chciał pamiętać. Czuła, że ta wiedza, którą teraz nabył była dla niej okropnie ciążąca. Jak miała teraz stąd wyjść nie mając pewności, że jej nie wyda?
– Wiem i wybacz mi – szepnęła – ale nie powinnam nigdy ci tego mówić – ukryła twarz w dłoniach, a potem westchnęła i skinęła głową. Odłożyła różdżkę na stolik obok i cicho westchnęła. Niepewnie się do niego przysunęła, aby zaraz przytulić wpadając w jego ramiona. Nie chciała teraz go zostawiać, nie chciała opuszczać tego miejsca. Przyszła do niego, aby powiedzieć mu o dziecko, a wyznała sekret, który skrywała w swoim sercu od dawna, o którym wiedziała tylko jej rodzina i nieliczni.
– Mogę dzisiaj u ciebie zostać? – zapytała cicho patrząc na swoje dłonie. Nie odsunęła się od niego, nie odpowiedziała jeszcze na jego pytania. Musiała przemyśleć tę sprawę, musiała zastanowić się, czy to dobry pomysł, aby zostawiać mu te wspomnienia. – Możemy wziąć razem kąpiel jeśli masz ochotę – dodała spoglądając na niego. Czuła się słaba. Tak cholernie słaba, niewiele ostatnio jadła, a jak już coś zjadła to zwracała. Nie rozumiała swojego organizmu, nie rozumiała swoich słabości i dlaczego tak łatwo się przed nim otworzyła. Była tak głupia, nieodpowiedzialna.