• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria

[22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#17
25.08.2023, 21:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.08.2023, 21:08 przez Laurent Prewett.)  

Ach, słowo klucz! Laury. Co prawda pociągnięte w żarcie, ale nadal reagował na pewne, nazwijmy to, hasła, które w jego uszach brzmiały odrobinę inaczej tylko dlatego, że prócz ich znaczenia wpisanego w zdanie miało jeszcze jakieś prywatne. W końcu laury były bardzo bliskie znaczenia imienia samego Laurenta. To samo drzewo, czyż nie? Albo przynajmniej - ta sama rodzina drzew, z których powstawały wieńce laurowe. To tylko taki mały podryg, który się w nim pojawił. Lubił swoje imię, było ładne i nawet uważał, że trochę mu pasuje. Nagroda dla tych, którzy zwyciężyli. Co innego z tym, że był to symbol chwały, triumfu sam w sobie - to już mu nie pasowało zupełnie. Swoją drogą było coś zabawnego spotka Wiktorię przed sobą, kiedy spoglądało się na znaczenie tych imion. Było coś całkowicie rozbrajającego w niektórych symbolikach, kiedy człowiek się nad nimi zastanowił i dopisał sobie potem, jakiego psikusa potrafił płatać Los złączając dwie jednostki.

- W żadnym wypadku. Mogę po prostu intencjonalnie pomylić się w liczeniu. - Victoria pozwalała widzieć z siebie dokładnie tyle, ile chciała, żeby ludzie widzieli. Gdyby poznał ją w innych okolicznościach i jednak nie zaprosił jej do tańca, którym był ten flirt, gdyby spotkali się twarzą w twarz w Ministerstwie Magii to czar może wcale nie zostałby rzucony, a wzajemna chęć na zapełnienie swojego czasu w ogóle by się nie pojawiła. Takie było prawdopodobne wyjście jednego z wielu punktów w wielkim planie Mojr. Jednak byli już tutaj, ewidentnie dobrze się docierając, wpasowują w siebie gładko na każdym kroku, gdzie każdy szanował granicę każdego i jednocześnie każdy był ciekaw. Nie na tyle, by komuś krzywdę tą ciekawością zrobić. To było zdrowe i tak powinno być w każdej relacji.

- Och zapewniam, że byś pamiętała. - Są takie rzeczy, których się nie zapomina, a w głosie Laurenta nie pozostawała żadna wątpliwość. Marynarze zwodzeni syrenim śpiewem nie były takim mitem, ale to raczej uderzało w poczet niezrozumienia tematu mugoli. Poza tym w świecie czarodziei słowa "syrena" było dość rozległym wątkiem, które wspólny miał jeden element - żyli w wodzie i na pewno miało to jakiś ogon. Spojrzał na Victorię, która już nie jadła - albo zrobiła sobie przerwę, albo się najadła... - Smakowało? - Upewnił się. Migotkowi serce by pękło, gdyby było inaczej! Ale co podniebienie to upodobanie. Jedni lubili bardziej słono, inni mniej, jeszcze inni tłusto... nie dogodzisz zawsze wszystkim. A Laurent to w ogóle najchętniej jadł same warzywa, owoce i nabiały, ewentualnie pieczywo. Tyle. Innymi słowy, jak na anglika - jadał bardzo lekko. Aczkolwiek Migotek dobrze wiedział, jak przygotowywać śniadania gościom, żeby było zróżnicowane, a nie dopasowane do jego widzi mi się. Rzadko śpiewał... komuś. Albo raczej - niewielu osobom po prostu śpiewał. Zazwyczaj tylko bliskim, albo właśnie takim jak Victoria - które przedstawiły się jako wyjątkowe osobistości. Takie, które zasługiwały na coś więcej, na coś specjalnego. Chciał się upewnić, że zabierając na tę króciutką podróż Victorię, kobieta nie skończy upuszczając filiżankę kawy na siebie.

- Come seek us where our voices sound,
We cannot sing above the ground,
An hour long you'll have to look,
To recover what we took;

Your time's half gone so tarry not
Lest what you seek stays here to rot.

Zabrzmiał jego anielski głos. Być może to słyszeli ludzie wstępując do Nieba? O ile istniało cokolwiek poza pustym i zimnym Limbo. Victoria mogła poczuć na swoim policzku wręcz morską bryzę, mogła wręcz musnąć palcem mieniący się barwami tęczy syreni ogon, obserwując, jak te zgrabnie płynęły ku łodzi unoszącej się na spokojnych falach i jak wyciągały swoje dłonie ku pochylającym się marynarzom. A na dnie lśniły dawno poszukiwane złota, porośnięte, zaśniedziałe. Podniszczone. Całość trwała tylko moment, bo przecież ten fragment piosenki nie był wcale długi, ale z całą pewnością można było teraz powiedzieć:  nie, tego się nie zapomina. To był zupełnie inny poziom głosu, jaki wydobywał się z ludzkich krtani i inna magia, która zabierała tym głosem do spojrzenia na obrazy, jakie chciały wymalować. Laurentowi podobało się, jak Victoria prezentowała swoją ciekawość, jak była w niej otwarta i jak jednocześnie się do niego odnosiła. Nie widział więc niczego złego, żeby pozwolić jej tego doświadczyć. Wpatrywał się w nią, chcąc zobaczyć jej reakcję i ciekaw, czy będzie bardziej kontrolowana, czy może jednak żywa.

- Czyli wszystkim po równo? - Zaśmiał się. Tak, rzeczywiście, coś w tym było. Zawsze ktoś kończył niezadowolony, a zadowolić wszystkich też się nie dało. Więc lepiej, żeby potem już nikt nie wytykał palcem i nie mówił "temu to dogodziłaś, a mi to nie!". Jak w przedszkolu.

- Z przyjemnością. - Odparł z zadowoleniem malującym się na twarzy i tak - to rozbawienie w zasadzie nie gasło, ten dobry nastrój, ta odrobina iskier w oczach, podobnych do psotliwych gwiazd na niebie. Nie, to nie była żadna manipulacja między nimi tamtej nocy. W końcu to on wyszedł przede wszystkim wyszedł do niej z tym flirtem, a potem potoczyło się już naturalnie. Bo to był flirt i sztuka uwodzenia, które działały różnie w zależności, kto z kim, a czasem nawet i dlaczego, ale oni się w tym odnaleźli od razu, naturalnie i bez problemu. Choć to, że Victoria tak wprost teraz ujęła to spotkanie było cieplutkie, to i było lekkim zdziwieniem. Mimo tego, że rozumiał, czemu to zrobiła. Właściwie to mógł sugerować, że woli, żeby to ona podjęła decyzję. Posłałby jej na pewno wiadomość w odpowiednim czasie. Co jednak mu pochlebiało to fakt, że Victoria rzeczywiście chciała jeszcze. Na tyle, by nie zostawić tutaj miejsca na "może kiedyś". Tak, była konkretną kobietą, więc powinien był się tego spodziewać. Ale poza tym faktycznie - wolał oddawać komuś lejce prowadzenia, niż samemu prowadzić. Nawet jeśli potrafił się bez problemu dopasować i przede wszystkim lubił sprawiać przyjemność ludziom. Kobiety były pod tym względem szczególnie wdzięczne.

- Tak... rzeczywiście, jeśli tak na to spojrzeć... więc punkt dla panny. - Piąty. Albo szósty. - Dziękuję. Tak jak i dziękuję za wspólną noc i urocze śniadanie. - Laurent odprowadził Victorię do miejsca, gdzie bezpiecznie mogła się teleportować siecią fiuu gdzie tylko zechciała, choć zaproponował również, że może poprosić woźnicę, by odwiózł ją abraksanami... co z oczywistych powodów nie było mile widziane przez Lestrange. Tak czy siak mieli przed sobą obietnicę następnych spotkań.

Koniec sesji



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (7088), Victoria Lestrange (5925)




Wiadomości w tym wątku
[22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 22:13
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.08.2023, 23:06
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 09:53
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 23.08.2023, 14:49
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 15:54
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 23.08.2023, 18:34
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 23:06
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 00:07
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 14:33
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 17:45
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 20:50
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 21:39
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 22:55
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 23:44
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 25.08.2023, 12:32
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 25.08.2023, 19:49
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 25.08.2023, 21:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa