Słysząc z jego ust imię i nazwisko jej kochanka skrzywiła się lekko. Nie dlatego, że nie lubiła osoby o tych personaliach, ale dlatego, że to brzmiało zbyt realnie. Augustus już wiedział, jej brat wiedział, że miała rozwodnika jako kochanka, rozwodnika jako ojca jej dziecka. Drgnęła czując jak kolana jej miękną. Miała być matką, żoną i nie mogła teraz zabić swojego partnera. Nie zostanie z dzieckiem sama, nie będzie mogła doprowadzić do obłędu Blacka. Będzie musiała zadbac, aby czuł się chciany. Był taki emocjonalny, był taki czuły, romantyczny, czasami nietaktowny, czasami szalony, a ona? Dawała się porwać w tę grę szalonych, nastoletnich randek.
Vespera uwielbiała na niego patrzeć, uwielbiała go prowokować, aby na nią patrzył, ale zawsze się mijali. Zawsze byli w jakiś sposób od siebie oddaleni, zawsze był nieodpowiedni czas. Czasami zastanawiała się jakby to było, gdyby ojciec wybrał jej właśnie go. Wiedziała. Zniszczyłaby Perseusa Blacka tylko dlatego, że nie był jej, a jej ojca. Nigdy nie potrafiła patrzeć inaczej na mężów wybranych przez ojca. Podziwiała Augustusa, że udało mu się stworzyć rodzinę z jego obecną żoną. Był naprawdę jednym z silniejszych Rookwoodów – nie ważne, co by ojciec powiedziała – ona zawsze stanie po stronie swojego bliźniaka. Był idealny. Odwróciła się w końcu w jego stronę, podeszła bliżej słuchając jego pokrzepiających słów. Miał rację. Wszystko się ułoży. Przyciągnęła go do siebie i ucałowała w podzięce jego czoło.
– Dziękuję, Gusti – szepnęła. – Chętnie wezmę kąpiel, ale nie musisz dawać kadzideł. Mam tu jeszcze jakieś. – Potarła swój kark. Pozwoliła mu zapalić odpowiednie kadzidła, nalać wody, pożegnała go wypychając go wręcz z pokoju i dziękując za pomoc. Chciała zostać sama. Musiała odtworzyć milion scenariuszy ze spotkania z Perseusem, a potem ze spotkania z ojcem, przemyśleć jak poinformować swojego drugiego brata, że zostanie wujkiem, zaplanować w głowie zaręczyny, rozmowę z rodzicami Blacka, ślub, a potem życie z nim. Musiała zaplanować też ten czarny scenariusz, pozbycie się dziecka, zostanie do końca życia samotną, wspomnienia tak miłe z romansu tak ulotnego. Musiała przemyśleć sprawę z tatuażem na ręce. Wpatrywała w niego cholernie długo, aż w końcu położyła się wcale nie zrelaksowana do snu.