Podczas tych chwil rozmowy z Dellianem zdołał dojść do wniosku, że przy bliższym poznaniu mógłby go polubić. W chwili obecnej jednak miał wrażenie, że nadawali na zupełnie innych falach. Mogło okazać się to mylne wrażenie. Jeśli kiedykolwiek się spotkają ponownie to będzie mógł się o tym przekonać na własnej skórze. Na ten moment zakładał, że mogliby się spotkać w sprawach zawodowych, gdyby potrzebował łamacza klątw. Wiedział przecież, gdzie on pracuje. W nagłej sytuacji poszedłby tam, gdzie najszybciej znaleźć tego typu specjalistę zamiast szukać na całej Ulicy Pokątnej. Do Ministerstwa Magii. Pewnych rzeczy nie dało się zaplanować.
— Powiedzmy, że rozumiem. — Stwierdził po tym wyjaśnieniu... które tak naprawdę nic mu nie wyjaśniło. Potrafił opracować i wytłumaczyć albo zrozumieć najbardziej skomplikowane taktyki w Quidditchu, ale nie może nic poradzić na to, że nie pojmuje rzeczy powiązanych z klątwami.— Obawy nauczycieli były słuszne. Możesz to zrobić, tylko musisz być z kimś, kto będzie kontrolował miotłę. — Zasugerował mu to, aby spróbował spełnić swoje małe marzenie przy zachowaniu wszystkich niezbędnych środków ostrożności. Co prawda, to nie zastąpi samodzielnego lotu, ale nie będzie to złe doświadczenie.
— Na mnie też już pora. — Stwierdził. — Wzajemnie. Jest na to szansa. — Po zakończonym spotkaniu sam opuścił tę kawiarnię, kierując się w stronę swojego domu.