28.08.2023, 00:04 ✶
Ulysses już się nie odezwał. Raz, że właściwie nie miał nic do dodania. Podobnie do Vespery nie widział Augustusa w Biurze Aurorów, tak jak nie widział w tym miejscu samego siebie. Nie uważał również, by jego brat powinien zmieniać nienaturalnie pracę tylko po to, by stać się bardziej przydatnym dla Czarnego Pana.
Przydatność przydatnością, ale ludzie mieli określone cechy charakteru i predyspozycje. Tylko umiejętne z nich korzystanie mogło przynosić prawdziwe korzyści. Za to zmuszanie… pewnie, gdyby ojciec zaczął na niego nastawać, sam próbowałby zmienić rodzaj kariery na aurorską. Tylko, że aurorem byłby miernym a sam zawód stresowałby go dużo bardziej niż ten, który wykonywał obecnie. W ostatecznym rozrachunku, decyzja o zmianie pracy byłaby raczej błędem.
I tak samo mogło być w przypadku Augustusa. Niech robi to, co lubi robić, a sposobności by przydać się bardziej, znajdą się same. No i warto było pamiętać o tym, że nagłe roszady zawodowe, mogłyby skupić na nich niepotrzebną uwagę. Chyba nie była im ona do niczego potrzebna.
Ulysses przestąpił z nogi na nogę. Podobnie do siostry, chciał jak najszybciej opuścić biuro ojca. Ale póki co, po prostu stał, trochę jak dzieciak, nie jak dorosły mężczyzna, którym przecież już od dawna był. Miał idealnie obojętny wyraz twarzy a z jego oczu nie dało się wiele wyczytać. Milczał cierpliwie, czekając na pozwolenie opuszczenia biura.
Przydatność przydatnością, ale ludzie mieli określone cechy charakteru i predyspozycje. Tylko umiejętne z nich korzystanie mogło przynosić prawdziwe korzyści. Za to zmuszanie… pewnie, gdyby ojciec zaczął na niego nastawać, sam próbowałby zmienić rodzaj kariery na aurorską. Tylko, że aurorem byłby miernym a sam zawód stresowałby go dużo bardziej niż ten, który wykonywał obecnie. W ostatecznym rozrachunku, decyzja o zmianie pracy byłaby raczej błędem.
I tak samo mogło być w przypadku Augustusa. Niech robi to, co lubi robić, a sposobności by przydać się bardziej, znajdą się same. No i warto było pamiętać o tym, że nagłe roszady zawodowe, mogłyby skupić na nich niepotrzebną uwagę. Chyba nie była im ona do niczego potrzebna.
Ulysses przestąpił z nogi na nogę. Podobnie do siostry, chciał jak najszybciej opuścić biuro ojca. Ale póki co, po prostu stał, trochę jak dzieciak, nie jak dorosły mężczyzna, którym przecież już od dawna był. Miał idealnie obojętny wyraz twarzy a z jego oczu nie dało się wiele wyczytać. Milczał cierpliwie, czekając na pozwolenie opuszczenia biura.