28.08.2023, 01:09 ✶
Patrick nie zaczepiał nikogo. Po prostu stał w umówionym miejscu, czekając aż Mavelle i Brenna wrócą ze swojej części rekonesansu. Oparł się tylko o drzewo i bez większego zainteresowania lub ekscytacji obserwował to, co się działo dookoła niego. Był dobry w obserwowaniu, głównie dzięki swojej niecodziennej umiejętności, ale raczej nie spodziewał się, by cokolwiek miało przykuć jego uwagę. Ostatecznie nekromanta, jeśli nadal żył – a wskazywało na to widmowidzenie Brenny, musiał się całkiem nieźle ukrywać. Może zmieniać tożsamość lub miejsce zamieszkania? Albo mieć jakąś zaufaną grupę ludzi, która załatwiałaby za niego wszystkie sprawy przez lata, by mógł siedzieć w swoim legowisku i mordować? Ciężko byłoby mu pozostać samym sobą i mieszkać w tak małej społeczności jak Little Hangleton. Chyba, że jakimś cudem zahipnotyzowałby wszystkich albo zmusił ich do milczenia. Obie wersje wydawały się dość nieprawdopodobne. Ostatecznie to, że miał wspólnika, Steward miał tylko nadzieję, że nie był to nikt kogo spotał w pubie,wydawało się całkiem prawdopodobne.
Zaraz będę – odpowiedział brygadzistce.
Gdy tylko dotarła do niego wiadomość przesłana mu przez Mavelle, ruszył pośpiesznie w stronę domu Flitwicków, kierując się jednak nie ku niemu a ku mauzoleum. Nie zastanawiał się nad tym jak mógł wyglądać, biegnąc, ani czy wzbudzi tym zainteresowanie jakiegoś przechodnia – trochę w to ostatnie zresztą wątpił. Kierował się dokładnie tam, gdzie wskazała mu Bones.
Zaraz będę – odpowiedział brygadzistce.
Gdy tylko dotarła do niego wiadomość przesłana mu przez Mavelle, ruszył pośpiesznie w stronę domu Flitwicków, kierując się jednak nie ku niemu a ku mauzoleum. Nie zastanawiał się nad tym jak mógł wyglądać, biegnąc, ani czy wzbudzi tym zainteresowanie jakiegoś przechodnia – trochę w to ostatnie zresztą wątpił. Kierował się dokładnie tam, gdzie wskazała mu Bones.