• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
29 Marca 1972 | Posiadłość Eden i Williama pod Londynem || Morgan & William

29 Marca 1972 | Posiadłość Eden i Williama pod Londynem || Morgan & William
The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#2
07.11.2022, 01:26  ✶  
Znał swoje nawyki doskonale, dlatego, gdy zlecał projekt domu zaznaczył podkreślając trzy razy, że musi w nim istnieć system, który pozwoli mu słyszeć dobijających się do drzwi nieszczęśników, gdy będzie siedział w swoim gabinecie. Z głębokiego skupienia, które można by nawet nazwać dziwnym, naukowym transem, wybudziły go stuknięcia w drzwi wejściowe, z początku przeklął pod nosem, bo prawie wypuścił z dłoni fiolkę, ale gdy ostatecznie nie doszło do żadnej tragedii odstawił ją powoli na miejsce zatykając. Nie tracąc ani chwili wyłonił się ze swojej pieczary. Z początku przymrużył oczy dziwiąc się odrobinę, że jest już tak jasno. Spojrzał na zegar znajdujący się na ścianie... westchnął gardłowo, obiecał sobie po ostatniej kłótni z żoną, że będzie pilnował chociaż pory posiłków, wspaniale. Nawet tego nie potrafił zrobić.
Nie poprawiając zapiętej krzywo, wygniecionej koszuli w kolorze ciemnego granatu pozwolił materiałowi odsłaniać część klatki piersiowej, otworzył drzwi. Świeże powietrze zadziałało kojąco na tlące się w skroni zmęczenie. Lestrange zamrugał pare razy, bo wyschnięte od ślęczenia nad różnymi przyrządami oczy przypomniały sobie, że powinny się nawilżać. Włosy miał w nieładzie, oczy podkrążone. Wyglądał jak siedem nieszczęść i jakby łóżka nie widział conajmniej od tygodnia, podkreślał to parudniowy zarost.
- Oh Morgan! No tak, to dzisiaj? Swietnie, że tak szybko. W sumie, szybko? Nie jestem pewien, dopiero co rok się zaczął, a już jest wiosna. - machnął ręką i zaprosił go do środka w swoim chaotycznym przywitaniu.
Nie miał w zwyczaju przepraszać za swój stan, bo też nie przywiązywał do niego najmniejszej wagi. Ciało było dla niego tylko narzędziem, naczyniem dla mózgu i niespecjalnie się nim przejmował. Oczywiście, dbał o podstawową higienę, ale z jedzeniem i spaniem w regularnych porach było już gorzej, tak samo jak ubieraniem na siebie schludnie wyglądających ubrań.
Na lekkie drgniecie brwi zwrócił uwagę, ale tez go nie skomentował. William nie był najlepszy w odczytywaniu sygnałów ani gestów, zazwyczaj po prostu się nad tym nie zastanawiał uważając to za zbędne, w końcu nie przebywał w dużych grupach ludzi nazbyt często i dbał o to, aby tak pozostało.
- Chyba powinienem zaproponować ci coś do picia? Chciałbyś coś? Bo wtedy musimy iść do kuchni - wskazał palcem kierunek, w jakim prawdopodobnie było pomieszczenie, gdy zamykał za gościem drzwi.
Wnętrze domu przezabawnie kontrastowało z samym gospodarzem. Wszystko było ułożone wręcz w pedantycznym porządku, a kurzu szukałoby się na marne. Hol, przedsionek oraz schody prowadzące do góry były zachowane w harmonijnych, jasnych barwach kontrastujących z ciemniejszym drewnem.
- Jesteśmy sami, więc będę musiał ci zrobić tej herbaty, jeżeli chcesz. I po prawdziwe... - chciał coś dodać, ale głośno zaburczało mu w brzuchu, więc wygiął usta w skrępowanym uśmiechu - I po prawdzie to musiałbym coś zjeść, bo ostatnio wychodziłem z pracowni wczoraj. - zerknął na podłogę tylko po to, aby zorientować się jak bardzo niestosownie jest ubrany, nawet butów nie miał, a nagie stopy szybko robiły się chłodne od posadzki.
Zawsze musiał z siebie zrobić przedstawieniem, nawet jak nie było to jego celem, no trudno.
Przywykł.
Miał tylko nadzieję, że Morgan nie odwróci się na pięcie stwierdzając, że nie chce mieć z takim świrem nic do czynienia... a takie reakcje też William dostawał, nikogo nie powinno to dziwić.


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Morgan Chang (994), William Lestrange (1172)




Wiadomości w tym wątku
29 Marca 1972 | Posiadłość Eden i Williama pod Londynem || Morgan & William - przez Morgan Chang - 04.11.2022, 14:03
RE: 29 Marca 1972 | Posiadłość Eden i Williama pod Londynem || Morgan & William - przez William Lestrange - 07.11.2022, 01:26
RE: 29 Marca 1972 | Posiadłość Eden i Williama pod Londynem || Morgan & William - przez Morgan Chang - 21.11.2022, 15:30
RE: 29 Marca 1972 | Posiadłość Eden i Williama pod Londynem || Morgan & William - przez William Lestrange - 25.12.2022, 15:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa