29.08.2023, 01:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.08.2023, 06:54 przez Morgana le Fay.)
Brenna, Mavelle, Atreus
By dostać się pod pokład, Brenna, Atreus i Mavelle musieli przejść jeszcze kawałek przez atrium. Zejście było ukryte nieco z boku i pewnie służyło głównie dla obsługi statku, pasażerowie w końcu byli umiejscowieni w nadbudówce górnego pokładu. I z pewnością, ze względów bezpieczeństwa, było więcej zejść pod pokład niż to, na które natrafili jako pierwsze. Musiały być poukrywane w różnych częściach pokładu, by ułatwić marynarzom pracę (a w przypadku, gdyby statek tonął, w teorii, miały pewnie również ocalić ich i innych pracowników od śmierci).
To zejście miało drewniane śliskie, mokre stopnie. Poręcz poruszyła się chybotliwie i zatrzeszczała ostrzegawczo, gdy Brenna tylko jej dotknęła. Prowadziło, chyba, na jeden z dolnych pokładów ku nieprzebranej ciemności, smrodowi zgniłych ryb, soli, mułu, glonów i odgłosom kapiącej wody. Resztki światła, które docierały do tego miejsca kończyły się mniej więcej w połowie schodów.
I dokładnie, gdy w tym miejscu znalazła się Longbottom, poczuła jak niespodziewanie traci grunt pod nogami. Nie, ani nie potknęła się, ani się nie poślizgnęła. To przegniłe deski nie wytrzymały ciężaru żywej osoby i runęły w dół, ciągnąc za sobą brygadzistkę. Za nimi z trzaskiem poleciała poręcz i kilka kolejnych stopni, tworząc dla schodzącej za nią Mavelle coś, co wyglądało na czarną wyrwę i urywało schody jeszcze przed połową dystansu. Bones w ostatniej chwili uniknęła upadku, zaś znajdujący się wyżej Atreus poczuł tylko uścisk w żołądku i to w momencie, gdy usłyszał odgłos spadającej Brenny i trzask przegniłych schodów.
Brenna
To nie był upadek ze zbyt dużej odległości a najwyżej dwóch i pół metra. Brenna poczuła związany z nim ból, ale poza tym, że nabiła sobie kilka siniaków i zadrapań, nie odniosła większych obrażeń.
Znalazła się w ciemnym, wilgotnym miejscu, najpewniej w korytarzu – nie aż tak wąskim, jak mogłoby się wydawać – bo gdyby rozłożyła ręce, nie dotknęłaby ani burty, ani ściany – choć na pewno były tu jakieś pomieszczenia. Aportacja, oczywiście, nie działała a z samą magią zaczęło się dziać coś osobliwego. Longbottom na pewno nie udałoby się wyczarować niczego, co mogłoby wybić dziurę w statku lub spalić go.
Jednocześnie splecenie zwykłego lumos niosło ze sobą dość dziwny skutek: w niektórych miejscach światło rozbłyskało – stawało się jaśniejsze i mocniejsze, oświetlało ponury korytarz, resztki tapety, drewnianą podłogę i wiele drzwi (lub tylko ramy po nich), by w innych zamienić się niemal w taki płomyczek, który mogłaby uzyskać zapalając zapałkę.
Tu jest ciemno i strasznie. A jeśli zejdziesz głębiej, będzie jeszcze ciemniej i straszniej. Ale jeśli chcesz, możemy tam pójść we dwie.
Mavelle
Mrugnięcie powieki
Najwyżej dziewięcioletnia dziewczynka w ładnej, falbaniastej, obecnie kompletnie już niemodnej, sukience skradała się po schodach w dół. Niosła ze sobą pluszowego królika z długimi uszami. W tamtym czasie schody wyglądały na proste, ale solidne a prowadziły chyba do kwater marynarzy i innych zatrudnionych na statku. Na ścianach wisiały proste lampy a jasnozielona tapeta ze wzorem w drobne kwiatki, chociaż dużo skromniejsza niż wyżej, nadal pozostawała schludna i nieco ozdobna.
Gdzieś niżej skrzypnęły drzwi i dziewczynka przylgnęła do ściany, jakby w nadziei, że nie zostanie zauważona. Było to dość naiwne z jej strony, bo na schodach nie bardzo miała się gdzie właściwie ukryć. Zaraz zresztą została zauważona przez młodą kobietę w roboczej sukience z brzydką blizną na twarzy.
- Panienko Maddie, to nie jest dla ciebie miejsce – powiedziała łagodnie do dziecka. To, że znała jego imię oznaczało pewnie, że nie raz już musiała się na nie natknąć. – Twoi rodzice, z pewnością, są zaniepokojeni tym, że im zniknęłaś.
- Na statku jest tak nudno…
Mrugnięcie powieki.
Atreus
Aurowidzenie Atreusa rozbłysło na krótki moment i zobaczył coś dziwnego. Statek dalej pulsował od ciemnej, nieprzyjemnej, lepkiej materii, ale pomiędzy nią pojawiały się i inne kolory. Były słabe i przypominały ludzkie aury, tylko że aury pełznące w rytm statku, jak w rytm bicia czyjegoś bardzo powolnego serca. A jeśli spojrzał w tym momencie na Mavelle albo na własne ręce, dostrzegł że również ich aury próbowały pełznąć w rytm statku, jakby opuszczały ich w niemożliwie żółwim tempie.
Tura trwa do 01.09.2023 roku do godziny 21.00