07.11.2022, 04:43 ✶
Bardzo chciał pociągnąć konwersację na temat przesiadywania w bibliotece, a raczej wytłumaczyć, dlaczego niespecjalnie przejmował się wilgocią, ale rozmowa z duchem rozkręcała się coraz bardziej, więc i na niej William postanowił się aktualnie skupić.
Odetchnął z ulgą, gdy Bulstrode zrozumiała jego przerażone spojrzenie i dzięki temu udało im się uniknąć kolejnego tantrum ze strony Marty. Niespecjalnie słuchał wypowiedzi zjawy, głównie dlatego, że jego mózg po prostu automatycznie wyłączał się, gdy ktoś na niego krzyczał. Niespecjalnie uważał, aby podnoszenie głosu w takich sytuacjach było potrzebne, więc zaśmiecanie sobie głowy informacjami, które ktoś wyrzucał z siebie w nerwach czy jakiejś niezrozumiałej dla Krukona furii nie znajdowało się na jego liście priorytetów.
Mimo to, kolejne, spokojniejsze już zdania wypowiedziane przez Jęczącą Martę przykuły jego uwagę, zaczął analizować cała tę sytuację, ale miał jeszcze za mało danych, aby cokolwiek z tego wyciągnąć. Jeżeli w ogóle potrafiłby, mając trochę więcej materiałów, bo zachowania ludzkie i historie danych osób zazwyczaj wydawały mu się przepełnione niesamowitą ilością niepotrzebnych detali i niezrozumiałych decyzji.
- Niemiło z jej strony. Kim była Olivia? - postanowił zadawać jedno pytanie na raz, aby też nie wydawać się nazbyt nachalnym. Stwierdził, że wspominana przez Martę dziewczyna nie zachowała się dobrze bardzo automatycznym i mechanicznym tonem, jakby po prostu przez lata funkcjonowania z innymi ludźmi nabrał takiego nawyku, a nie faktycznie czuł, że wyśmiewanie się z okularów było złe. Jak było naprawdę? Trudno orzec.
- Okropną osobą! - odparła Marta i wskazała palcem na jedną z kabin - To tam umarłam, bo ta straszna Olivia Hornby się ze mnie wyśmiewała, schowałam się w toalecie, długo płakałam! A potem... zobaczyłam parę strasznych ślepi i już. Tak umarłam. - przekrzywiła głowę, wracając spojrzeniem do swoich rozmówców i przestając przyglądać się jednej z kabin.
William zamrugał i spojrzał na Florence, chyba niewiele z tego rozumiał.
- Parę ślepi? Ale czyich? Jakiegoś zwierzęcia? - wydawało mu się, że jakby Marcie chodziło o ludzkie oczy, to też tak by je nazwała.
Odetchnął z ulgą, gdy Bulstrode zrozumiała jego przerażone spojrzenie i dzięki temu udało im się uniknąć kolejnego tantrum ze strony Marty. Niespecjalnie słuchał wypowiedzi zjawy, głównie dlatego, że jego mózg po prostu automatycznie wyłączał się, gdy ktoś na niego krzyczał. Niespecjalnie uważał, aby podnoszenie głosu w takich sytuacjach było potrzebne, więc zaśmiecanie sobie głowy informacjami, które ktoś wyrzucał z siebie w nerwach czy jakiejś niezrozumiałej dla Krukona furii nie znajdowało się na jego liście priorytetów.
Mimo to, kolejne, spokojniejsze już zdania wypowiedziane przez Jęczącą Martę przykuły jego uwagę, zaczął analizować cała tę sytuację, ale miał jeszcze za mało danych, aby cokolwiek z tego wyciągnąć. Jeżeli w ogóle potrafiłby, mając trochę więcej materiałów, bo zachowania ludzkie i historie danych osób zazwyczaj wydawały mu się przepełnione niesamowitą ilością niepotrzebnych detali i niezrozumiałych decyzji.
- Niemiło z jej strony. Kim była Olivia? - postanowił zadawać jedno pytanie na raz, aby też nie wydawać się nazbyt nachalnym. Stwierdził, że wspominana przez Martę dziewczyna nie zachowała się dobrze bardzo automatycznym i mechanicznym tonem, jakby po prostu przez lata funkcjonowania z innymi ludźmi nabrał takiego nawyku, a nie faktycznie czuł, że wyśmiewanie się z okularów było złe. Jak było naprawdę? Trudno orzec.
- Okropną osobą! - odparła Marta i wskazała palcem na jedną z kabin - To tam umarłam, bo ta straszna Olivia Hornby się ze mnie wyśmiewała, schowałam się w toalecie, długo płakałam! A potem... zobaczyłam parę strasznych ślepi i już. Tak umarłam. - przekrzywiła głowę, wracając spojrzeniem do swoich rozmówców i przestając przyglądać się jednej z kabin.
William zamrugał i spojrzał na Florence, chyba niewiele z tego rozumiał.
- Parę ślepi? Ale czyich? Jakiegoś zwierzęcia? - wydawało mu się, że jakby Marcie chodziło o ludzkie oczy, to też tak by je nazwała.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated