Również ukłonił się do pani Fawley, czym prędzej puszczając ją do drzwi od jej własnej kajuty, tym bardziej, że ta miała klucz do środka i mogła rozwikłać trapiącą ich zagadkę. Sam Pemberton nie miał zamiaru wchodzić do środka, wszak pilnował tylko dwójki niesfornych mężczyzn i o ile Marianne rzeczywiście nie była ze złota (i nie mogli jej ukraść), tak nie należało się niczym martwić. Kolejny dobry uczynek spełniony, można wracać do pracy Pomyślał, wyjmując spod pachy swoje notatki, chcąc powrócić do kolejnych "inspekcji" na piętrze.
Stanley nie odszedł jednak za daleko, pozostał w bliskiej odległości od pokoju, w którym przed chwilą było całe zgromadzenie. Przyjrzał się za to kolejne lampie, o której nie omieszkał zanotować trzech kresek na kartce. Tyle informacji wystarczyło aby potwierdzić poprawność działania tejże lampy, oficer nie potrzebował nic więcej zapisywać, ponieważ nie była to nawet prawdziwa kontrola.
Dopiero słysząc krzyk ze środka pokoju, szybkim krokiem wpadł do środka, rozglądając się na to co miało miejsce. O ile pierwszy pokój nie wzbudził w nim żadnych emocji, tak widok z łazienki już owszem. Czyli jednak trup, nosz dlaczego Ciężko westchnął, zdając sobie sprawę, że jego najgorszy sen się ziścił - Na Boga... Co tu miało miejsce - odparł, przyglądając się panience Marianne. Dostrzegł jak Anthony próbuję na nawoływać, co chyba nie przynosiło zamierzonego skutku. Dziewczyna była blada - musiała być już martwa, nie podlegało to żadnej dyskusji. Pemberton zastanawiał się tylko czy powinien mu to teraz powiedzieć czy raczej powinien być to jakiś lekarz, specjalista w tej dziedzinie.
- Proszę tutaj pozostać, są państwo świadkami tych wydarzeń. Nikogo nie wpuszczać do pokoju bez pozwolenia kogoś z załogi - poinformował znajdujących się tutaj pasażerów, a następnie ruszył na górny pokład ile sił w nogach. Zamierzał wezwać lekarza i może kogoś wyższego stopniem czy pozycją na statku, składając pokrótce raport o zaistniałej sytuacji. O ile zależało mu bardzo aby znaleźć jakiegoś doktora, tak nie zamierzał teraz biegać po całym statku i go poszukiwać, a zostawić wiadomość reszcie załogi aby wysłali medyka do pokoju Fawleyów, który znajdował się w części statku dla drugiej klasy. Stanley chciał co najwyżej poświęcić 5, może 10 minut na poszukiwania tejże osoby, a następnie czym prędzej wrócić na dół do kajuty z Marianne i resztą podejrzanych.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972