29.08.2023, 20:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.08.2023, 16:09 przez Brenna Longbottom.)
Brenna zazwyczaj całkiem spokojnie i bez zdziwienia przyjmowała różne wypadki, przypadki i nagle rozstępującą się pod jej stopami ziemię.
Tym razem jednak nie mogła powstrzymać myśli: znowu? Nieumarli zdawali się ją ostatnio dosłownie prześladować.
Druga myśl natomiast brzmiała: jak on to kurwa ukrył?
Zaginięcie Alexandra, kelnerki oraz pacjenta z Lecznicy Dusz, mogły jeszcze ujść uwadze, zwłaszcza przy wzmożonej aktywności śmierciożerców. Utopce i trupy w jeziorze były zbierane przez długi czas, w sercu Lasu Wisielców, przemyślnym sposobem. Te żywe trupy jednak trzymano niemal za płotem innej magicznej rodziny i wyglądało na to, że tym razem jest ich sporo.
Nie mogła jednak poświęcić tym rozważaniom wiele czasu, bo po pierwsze, ktoś tu krzyczał (gdzie był?!), po drugie, widziała świeżą krew przy zębiskach niektórych z nich, po trzecie – po wycieczce z Heather i Victorią do lasu wiedziała już, że istoty zaraz spróbują je zeżreć i jedyne, co może je powstrzymać, to szybkie rozwalenie.
Nie wbiegała dalej. Ani myślała. Trzasnęło i zamiast wilczycy pojawiła się kobieta. Brenna wiedziała, że w zwierzęcej postaci ma stosunkowo niewielkie szanse z takimi przeciwnikami. Uniosła różdżkę, celując w najbliższe istoty – i użyła magii, którą na pewno nie potraktowałaby nikogo żywego. Ale oni nie byli żywi: byli jak przedmioty, pozbawieni iskry życia, tyle że… bardziej od przedmiotów morderczy. A Victoria jasno mówiła, że takich istot nie można już uratować.
Brenna usiłowała więc pozbawić ich głów.
– Żywe trupy – ostrzegła jeszcze, nieco podnosząc głos, ale nie wrzeszcząc.
Kształtowanie, na cięcia na wysokości szyi
Tym razem jednak nie mogła powstrzymać myśli: znowu? Nieumarli zdawali się ją ostatnio dosłownie prześladować.
Druga myśl natomiast brzmiała: jak on to kurwa ukrył?
Zaginięcie Alexandra, kelnerki oraz pacjenta z Lecznicy Dusz, mogły jeszcze ujść uwadze, zwłaszcza przy wzmożonej aktywności śmierciożerców. Utopce i trupy w jeziorze były zbierane przez długi czas, w sercu Lasu Wisielców, przemyślnym sposobem. Te żywe trupy jednak trzymano niemal za płotem innej magicznej rodziny i wyglądało na to, że tym razem jest ich sporo.
Nie mogła jednak poświęcić tym rozważaniom wiele czasu, bo po pierwsze, ktoś tu krzyczał (gdzie był?!), po drugie, widziała świeżą krew przy zębiskach niektórych z nich, po trzecie – po wycieczce z Heather i Victorią do lasu wiedziała już, że istoty zaraz spróbują je zeżreć i jedyne, co może je powstrzymać, to szybkie rozwalenie.
Nie wbiegała dalej. Ani myślała. Trzasnęło i zamiast wilczycy pojawiła się kobieta. Brenna wiedziała, że w zwierzęcej postaci ma stosunkowo niewielkie szanse z takimi przeciwnikami. Uniosła różdżkę, celując w najbliższe istoty – i użyła magii, którą na pewno nie potraktowałaby nikogo żywego. Ale oni nie byli żywi: byli jak przedmioty, pozbawieni iskry życia, tyle że… bardziej od przedmiotów morderczy. A Victoria jasno mówiła, że takich istot nie można już uratować.
Brenna usiłowała więc pozbawić ich głów.
– Żywe trupy – ostrzegła jeszcze, nieco podnosząc głos, ale nie wrzeszcząc.
Kształtowanie, na cięcia na wysokości szyi
Rzut PO 1d100 - 92
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.