29.08.2023, 23:14 ✶
Nie był pewien czy jej stwierdzenie było zwyczajnym określeniem faktów, czy może już zahaczało o coś, co niekoniecznie mu się podobało. Wampiry nie należały do ulubionych stworzeń, które stąpały po ziemi. Były raczej tymi, na które patrzono mniej przychylnie i nawet jeśli Atreus personalnie nigdy nie miał szansy wyrobić sobie opinii na ich temat, to samo porównanie go do jednego, jakoś bodło jego ego. Zmielił jednak komentarz na ten temat, wpychając sobie widelec do ust, na jej pytanie kręcąc tylko głową. Nie spotkał i nic nie przekonywało go jakoś bardzo do tego, by szukać podobnego kontaktu, ale jak się jakiś sam nawinie, to nie zamierzał narzekać.
Kolejne jej pytanie, było jednak podchwytliwe. Atreus bowiem bardzo chętnie by ją udusił, ale w sposób o wiele bardziej metaforyczny niźli poprzez brutalne zaciśnięcie dłoni na jej gardle lub przyciśnięciu jej do głowy poduszki. Nie chciał też rozszarpać jej zębami, co w sumie było nawet pocieszające, biorąc pod uwagę że podobne ciągoty kojarzyły mu się właśnie z wampirami. Uśmiechnął się do niej lekko w żartobliwy sposób, sugerując że podłapał jej żart.
- Nie martw się, krzywda z mojej ręki cię nie spotka - przynajmniej nie teraz. - Muszę się z nią jakoś specjalnie umówić na spotkanie czy może rozmowa z nią znajduje się w pakiecie aktualnej opieki? - zapytał, wciąż trochę rozbawionym tonem, ale z drugiej strony była w tym jakaś powaga. Nie był pewien na ile Isobell miała dla niego czas ponad cudowne przywrócenie go do życia.
- Cóż... nic co tam się wydarzyło nie sugerowało, że mógłbym coś stamtąd zabrać. Przynajmniej nie świadomie... - wzruszył ramionami. - Wejście tam był jak długi upadek. A kiedy już spadłem, uderzyłem w wodę. Wszystko dookoła było niczym nieco dziwaczna oaza, ale... może coś w tym jest, że limbo jest odbiciem rzeczywistego świata, o ile to co widzieliśmy to faktycznie było limbo, a nie jakiś dom matki natury. - na moment zajął się kolejną porcją śniadania, a kiedy skończył przeżuwać, spojrzał ponownie na Sahah. - Ile z tych zapisów opierało się na słowach ludzi, których oceniali profesjonaliści? Zakładam, że każdy może sobie powiedzieć, że odwiedził Limbo, ale może któreś z przypadków były... kontrolowane? Tak jak tutaj, chociażby uzdrowiciele którzy nie mieli co zrobić i trzeba było pomóc takiej osobie wrócić.
Kolejne jej pytanie, było jednak podchwytliwe. Atreus bowiem bardzo chętnie by ją udusił, ale w sposób o wiele bardziej metaforyczny niźli poprzez brutalne zaciśnięcie dłoni na jej gardle lub przyciśnięciu jej do głowy poduszki. Nie chciał też rozszarpać jej zębami, co w sumie było nawet pocieszające, biorąc pod uwagę że podobne ciągoty kojarzyły mu się właśnie z wampirami. Uśmiechnął się do niej lekko w żartobliwy sposób, sugerując że podłapał jej żart.
- Nie martw się, krzywda z mojej ręki cię nie spotka - przynajmniej nie teraz. - Muszę się z nią jakoś specjalnie umówić na spotkanie czy może rozmowa z nią znajduje się w pakiecie aktualnej opieki? - zapytał, wciąż trochę rozbawionym tonem, ale z drugiej strony była w tym jakaś powaga. Nie był pewien na ile Isobell miała dla niego czas ponad cudowne przywrócenie go do życia.
- Cóż... nic co tam się wydarzyło nie sugerowało, że mógłbym coś stamtąd zabrać. Przynajmniej nie świadomie... - wzruszył ramionami. - Wejście tam był jak długi upadek. A kiedy już spadłem, uderzyłem w wodę. Wszystko dookoła było niczym nieco dziwaczna oaza, ale... może coś w tym jest, że limbo jest odbiciem rzeczywistego świata, o ile to co widzieliśmy to faktycznie było limbo, a nie jakiś dom matki natury. - na moment zajął się kolejną porcją śniadania, a kiedy skończył przeżuwać, spojrzał ponownie na Sahah. - Ile z tych zapisów opierało się na słowach ludzi, których oceniali profesjonaliści? Zakładam, że każdy może sobie powiedzieć, że odwiedził Limbo, ale może któreś z przypadków były... kontrolowane? Tak jak tutaj, chociażby uzdrowiciele którzy nie mieli co zrobić i trzeba było pomóc takiej osobie wrócić.