07.11.2022, 10:52 ✶
Nie potrafiła, taki już miała charakter, brakowało jej delikatności chyba w każdej możliwej dziedzinie życia. Matka zawsze zwracała jej uwagę, że powinna być bardziej jak kobieta, trudno jej jednak było walczyć z tymi zachowaniami, gdy została wychowana w domu wśród samych braci, to samo zresztą w Hogwarcie - trzymała się głównie z chłopakami.
Musiała zapytać, musiała wiedzieć, jak wygląda nastawienie Theona, choć właściwie podświadomie znała odpowiedź. Wiedziała, czego powinna się po nim spodziewać. - Za kogo Ty mnie masz.- posłała mu uśmiech. - Damy nie pijają herbaty, poproszę o coś mocniejszego.- rozmowa, którą mieli odbyć nie należała do tych najlżejszych, chętnie więc skorzysta z umilenia sobie tej konwersacji alkoholem.
Odprowadziła go wzrokiem. Pozwoliła sobie głęboko odetchnąć. Najgorsze za nią. Powiedziała mu, jaki jest cel jej wizyty. Pozostawało jej jedynie wszystko z niego wyciągnąć, nie sądziła, że będzie to łatwe. Chociaż zauważyła, że może mieć fory, zdecydowanie wyglądał na zmęczonego. Na pewno miał dużo na głowie, czy była to tylko praca w ministerstwie? Nie wydawało się jej. Tylko, czy będzie skłonny przyznać się jej, właściwie to nie byli ze sobą aż tak blisko.
- Dużo się mówi, dlatego przyszłam do Ciebie.- wzięła szklankę z alkoholem, jakiego by jej nie nalał. Gotowa była wypić cokolwiek. Podczas swoich podróży spożywała naprawdę najgorsze bełty. Upiła łyk ze szklanki. - Nie pytałabym, gdybym nie była skłonna uwierzyć, że jesteś w stanie się zaangażować w coś takiego.- nie opuszczała spojrzenia ani na moment. Wpatrywała się w oczy brata, szukając w nich prawdy. Kiedyś bez problemu potrafiłaby stwierdzić, że ją okłamuje. Teraz jednak wiele się zmieniło.
- Theon, wiesz, że pytam o to, nie bez powodu. Czego byś nie robił w wolnym czasie, bądź ostrożny, może nie jesteśmy teraz zbyt blisko, ale nadal jesteś moim bratem, zależy mi na Tobie.- chciała, żeby o tym wiedział, coby się nie działo. Zawsze będzie mógł znaleźć w niej oparcie. Może sama Geraldine nie popierała tych działań, wiedziała jednak, co było im wpajane od dziecka, a później w przypadku bliźniaka podczas edukacji w Hogwarcie. Wyciągnęła papierosa z papierośnicy i wsadziła go sobie do ust, jeszcze nie odpaliła, gdyby mu to nie odpowiadało - Wiem też, że jesteś w stanie wiele zrobić dla przekonań, którymi się kierujesz, wolałabym, żebyś zastanowił się nad tym, czy warto. Nie chciałabym, żebyś zginął.- odparła szczerze.
Musiała zapytać, musiała wiedzieć, jak wygląda nastawienie Theona, choć właściwie podświadomie znała odpowiedź. Wiedziała, czego powinna się po nim spodziewać. - Za kogo Ty mnie masz.- posłała mu uśmiech. - Damy nie pijają herbaty, poproszę o coś mocniejszego.- rozmowa, którą mieli odbyć nie należała do tych najlżejszych, chętnie więc skorzysta z umilenia sobie tej konwersacji alkoholem.
Odprowadziła go wzrokiem. Pozwoliła sobie głęboko odetchnąć. Najgorsze za nią. Powiedziała mu, jaki jest cel jej wizyty. Pozostawało jej jedynie wszystko z niego wyciągnąć, nie sądziła, że będzie to łatwe. Chociaż zauważyła, że może mieć fory, zdecydowanie wyglądał na zmęczonego. Na pewno miał dużo na głowie, czy była to tylko praca w ministerstwie? Nie wydawało się jej. Tylko, czy będzie skłonny przyznać się jej, właściwie to nie byli ze sobą aż tak blisko.
- Dużo się mówi, dlatego przyszłam do Ciebie.- wzięła szklankę z alkoholem, jakiego by jej nie nalał. Gotowa była wypić cokolwiek. Podczas swoich podróży spożywała naprawdę najgorsze bełty. Upiła łyk ze szklanki. - Nie pytałabym, gdybym nie była skłonna uwierzyć, że jesteś w stanie się zaangażować w coś takiego.- nie opuszczała spojrzenia ani na moment. Wpatrywała się w oczy brata, szukając w nich prawdy. Kiedyś bez problemu potrafiłaby stwierdzić, że ją okłamuje. Teraz jednak wiele się zmieniło.
- Theon, wiesz, że pytam o to, nie bez powodu. Czego byś nie robił w wolnym czasie, bądź ostrożny, może nie jesteśmy teraz zbyt blisko, ale nadal jesteś moim bratem, zależy mi na Tobie.- chciała, żeby o tym wiedział, coby się nie działo. Zawsze będzie mógł znaleźć w niej oparcie. Może sama Geraldine nie popierała tych działań, wiedziała jednak, co było im wpajane od dziecka, a później w przypadku bliźniaka podczas edukacji w Hogwarcie. Wyciągnęła papierosa z papierośnicy i wsadziła go sobie do ust, jeszcze nie odpaliła, gdyby mu to nie odpowiadało - Wiem też, że jesteś w stanie wiele zrobić dla przekonań, którymi się kierujesz, wolałabym, żebyś zastanowił się nad tym, czy warto. Nie chciałabym, żebyś zginął.- odparła szczerze.