Victoria od razu zakłada najgorsze - że Borgin źle zapisał. Może się pomylił? Może omsknęła mu się ręka? A może po prostu był tłukiem w kwestii roślin? Wszystkie te odpowiedzi były poprawne i wysoko punktowane w tej edycji Familiady. Gdzieś to już słyszałem... Pomyślał, kiwając głową na zgodę na słowa doktor Lestrange, która wypowiadała się jak psorka od pszyrki, zwracając Stanleyowi uwagę, że ten jest co najmniej specjalnej troski w dziedzinie szeroko pojętej nauki. I to nie tak, że ten się nie starał! Starał się bardzo... ale się za bardzo nie zmęczyć. Z tych właśnie zajęć, gdzie toczył boje z doniczkami, atlasami i roślinami, wyniósł jedną, bardzo ważną lekcję, a nawet przysłowie - "czy się stoi, czy się leży, nędzny się należy" i zgodnie z nim przebył całą swoją edukację w Hogwarcie.
- Porządnie... - powtórzył po ich mistrzyni, a następnie zamienił się w słuch - Wiadomo, że z troski o ogóreczki - wtórował jej - Nie płacz Sauriel. Nic straconego. Będzie dobrze - pocieszał swojego ogórzego (i nie tylko!) przyjaciela. Wiedział przecież, że w Rookwoodzie drzemią te OGROMNE pokłady empatii, tak samo w tym gruncie miały zaraz drzemać OGROMNE pokłady ogórków. Na całe szczęście plan mieli prosty i całkiem sprytny - rozkopać pole. Dobrze, że jednak Victoria nie zostawiła ich z tym zadaniem samych, wszak zapewne przekopaliby to całe poletko w poszukiwaniu skarbów, których tutaj nie było.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - odparł, podchodząc z różdżką aby przy pomocy lumos trochę poświecić. Niestety był zbyt zajęty słuchaniem kierownika robót, niż prawidłowym świeceniem, za co został od razu reprymendę - Kurwa, świecę przecież! Nie mogę robić tylu rzeczy naraz - odparł we własnej obronie. Stanley musiał przecież słuchać, trzymać różdżkę, coś tam myśleć... I przy okazji nie zapomnieć oddychać i mrugać. Bardzo dużo rzeczy do roboty jak na jedną lekcję nauk przyrodniczych.
Borgin niestety nie zaznał w życiu tego legendarnego bojowego zadania, które polegało na świeceniu staremu, który chciał swoje dziecko czegoś nauczyć, a kończyło się wiadomo jak. Właśnie z winy Robercika, młodszy specjalista ds. oświetlenia, nie potrafił poprawnie wykonywać swojego polecenia. Gdyby tylko przeszedł przyśpieszony kurs to na pewno poszłoby mu lepiej. Był o tym święcie przekonany!
- No coś tam ma. Zajmuje się tą działką lepiej, niż własnymi dziećmi - przyznał ze wzruszeniem ramion, pozbawiając Sauriela na moment światła. Szybko się jednak zorientował, że to właśnie zrobił i podłożył mu różdżkę nad głowę, zupełnie jakby chciał z niego zrobić najjaśniejszą gwiazdkę na choince - Dobrze, dobrze. Będzie zrobione - zapewnił wyższe kierownictwo niczym wprawiony robotnik, który nie dotrzymywał terminów wykonania. Jest w porządku... Jest dobrze... Dobrze robimy... Dobrze wszystko jest w porządku Zgodził się sam ze sobą w głowie, aż przetarł ręce, nie przerywając jednak świecenia.
Kiedy Lestrange odeszła aby napić się alkoholu, Borgin nie omieszkał zwrócić się do wspólnika - Dawaj raz, dwa to kopiemy i idziemy świętować. Nie mamy chwili do stracenia - zapewnił go, łapiąc za doniczkę aby zautomatyzować pracę - Ty będziesz rozkopywać, ja wrzucam rozsady, zakopujesz, podlewamy i voila! - zaprezentował mu swój pomysł na milion galeonów... albo chociaż na szybszą przerwę. Mieli już wprawę w pracy na akord - w końcu zrobili te 16 doniczek w mgnieniu oka ostatnim razem i tym samym teraz nie mogło pójść im jakoś specjalnie długo. Jak pomyślał, tak też zrobił. Raz za razem zaczął przygotowywać kolejne ogóreczki do wsadzenia w ziemię.
Po tym co powiedział do Rookwooda można było przyjąć, że całkiem nieźle pojął wykład Victorii dotyczący podstaw sadzenia roślin. W końcu zaimplementował w nim podlewanie ogórków w nocy, tak aby się nie spaliły czy nie uciekły - wszak nie mogły widzieć w ciemności, co znaczyło, że byli na wygranej pozycji w tym nierównym boju. Wszystko jednak wskazywało, że bój z zielonymi stworkami to nie jedyna potyczka tegóż dnia, druga miała się zaraz zacząć pod dachem, gdzie czekały na nich trunki alkoholowe, czyli nagroda za ciężką pracę.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972