• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside

[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
30.08.2023, 20:12  ✶  

Przewrotność pojęcia "częsty" kontakt oraz jego norm zależała zawsze od tego, jak się te normy ustaliło. Mówienie (w tych normach) o tym, że brak kontaktu raz na miesiąc jest przesadą to chybaa... chyba była przesada. Tylko czym były dla nich teraz normy? Mówienie, że przesadą jest odezwanie się do kogoś po miesiącu od wielkiego obwieszczenia "muszę to przemyśleć" już rzeczywiście mogło być mało uprzejme. Tylko znów - kto na to patrzył? Czas w tych niebieskich jak morskie fale oczach potrafił być okrutnym panem, ale również tym, który pomaga. Przecież on rozumiał. Dostał wytyczne, oczekiwanie było jasne, albo raczej - oświadczenie było jasne, przez które chyba oczekiwanie się prześlizgnęło. Że niby ma poczekać, skoro Philiop miał sobie poukładać i że go "nie odwiedzi do tej pory". Nie powiedział niby, że Laurent ma go nie odwiedzać, skoro miałby być tym diabłem z cyrografem w dłoni. Te wszak pilnowały każdego punktu, każdego niedomówienia. Z Laurenta jednak diabeł był tylko w kuszeniu. Przecież zdecydowanie bardziej pasowała mu rola anioła. Koniec końców - Laurent nie czekał. Zajął się własnym życiem i żyło mu się zdecydowanie bardziej zdrowo, kiedy Nott nie domagał się atencji ze swoim problemem, który wpływał dziwnie destrukcyjnie na niego samego. Dziwnie? W zasadzie nie, nie dziwnie. Laurent w końcu szukał kochanków, ale nie szukał osób, które przylecą jak mają zły nastrój, bo im dziewczyna dała w papę, przelecą i polecą dalej. Miał do siebie jeszcze jakiś szacunek. Ten minimalny. I nie zamierzał pozwolić się traktować jak... no właśnie. Więc tak - tak było lepiej. Dopóki Philip nie wiedział, czego dokładnie chce, czego potrzebuje i czego oczekuje. Bo blondyn miał naprawdę wiele czasu i jego drzwi byłyby otwarte, gdyby w końcu gwiazda quidditcha chciała się wyspowiadać ze swoich przemyśleń.

Tylko czemu wzięło go na to akurat na statku?

- Dobry wieczór. - Zerknął na blondyna, który podszedł spokojnym krokiem, by zaraz odwrócić od niego spojrzenie. I znów - czy ta cisza była dziwna? Dla niego nie. Dla niego była dobra. Bo wcale cicho nie było. Pojedynczy śmiech poniósł się po deskach, skrzypiał statek, mruczało drewno, szumiały fale przecinane przez dziób. Kolejny dreszcz. - Nie wiem. To ty mi powiedz: porozmawiamy? - Nie był to wyraz największej grzeczności z jego strony, ale Laurent spuścił konwenanse, skoro byli aktualnie w miarę sami w tym zakątku świata. W tym konkretnym punkcie statku. Laurent był naprawdę zmęczony tym miesiącem i tak po prawdziwie zarówno poczuł się bezpieczniej, że Philip tu jest jak i niekoniecznie miał ochotę drążyć... w zasadzie to nawet nie wiedział, czego się spodziewać. Czy jakiejś marnej próby wdrożenia nowego postępowania przy ludziach, czy może już naprawdę wszystko przemyślał? Nie zamierzał mu jednak tego utrudniać. Oparł się przedramieniem na barierce i obrócił przodem do Notta sugerując, że słucha. Cokolwiek by nie miało teraz paść z jego ust. I to może też był błąd. Bo Philip mógł go jeszcze zaskoczyć.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3215), Philip Nott (1828)




Wiadomości w tym wątku
[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 14:48
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 30.08.2023, 19:18
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 20:12
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 30.08.2023, 22:42
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 23:34
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 31.08.2023, 02:13
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 09:36
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 31.08.2023, 20:05
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 23:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa