• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside

[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
31.08.2023, 09:36  ✶  

Szczerość była dziwką, którą należało traktować wyjątkowo ostrożnymi dotykami. Jeden zły ruch i mogła się śmiertelnie obrazić, a to groziło spotkaniem z osobami, które nie lubiły, kiedy dziewczynki pod ich opieką były źle traktowane. Mogła być też jednak dumą i piękną damą poza zasięgiem pełnych pożądania, męskich rąk. Ktoś mądry kiedyś napisał, żee bolesna prawda jest taka, że prawda boli. Tak jak bolała szczerość. Mogła być ujęta na wiele różnych sposobów, zapodana w ślicznej serwetce, przyozdobiona tasiemką z karteczką "kocham cię", ale kiedy zbyt gwałtownie pociągniesz wstążkę czar mógł prysnąć. Z czym wtedy zostawałeś? Z rozczarowaniem i opakowaniem po rozpakowanym prezencie w dłoni? Taka to była właśnie pannica zwana Szczerość. A jednak byli ludzie, którzy bardzo źle tolerowali próby owijania w bawełnę. Laurent preferował szczerość ponad słodkie pitu-pitu. Proces spoglądania na taki prezent i przyglądania się jego pięknu, nie ważne, jakby został nie przyozdobiony i nawet gdyby dodać jego ukochane kwiaty, zawsze go stresował. Zaczynały się w nim zbierać nerwy, niepewność, stawał się przez to nieuważny. Nie chciał przechodzić przez proces rozpakowywania. Chciał dostać to, co miał dostać, prosto do rąk. Nawet jakby miał to być nóż z dopiskiem "wsadź go sobie w serce". To nie on jednak wychodził z ranami po takich rozstaniach. Z jego słodkich, przynoszących miód słów padało raczej "przykro mi, ale wiedziałeś, jaki był układ". I było mu przykro, ale nie miał złamanego serca. Przykro, bo żal mu było tej osoby, która poczuła do niego coś więcej i chciała od niego coś więcej.

W mojej głowie brzmiało to lepiej. Ładnie zapakowany prezent. Chciał dać ładnie zapakowany prezent. Philip był bardzo nieudolny w takich relacjach, tak było i tak pewnie będzie. Nie, człowiek nie zmieniał się od razu. Powiem więcej - ludzie nigdy się prawie nie zmieniali w takim pojęciu, jak w romantycznych książkach to pokazywali. Owszem, dojrzewali, wraz z tym dojrzewały ich emocje, poglądy. Przeżywali chwile, które odmieniały ich spojrzenie na pewne sprawy - jak Philip je przeżył. Mimo to człowiek nagle nie stawał się innym człowiekiem. Laurent był romantykiem i marzycielem, ale zachowywał te wizje dla siebie albo dla ludzi, którzy chcieli słuchać o utopijnym świecie, gdzie wszystko było słodkie. Nie wierzył jednak ani w swój romantyzm ani w to marzycielstwo. Takim był przegranym człowiekiem. Mrugnął kolejny raz, ale nie zmieniło się to, co zostało powiedziane ani postawa blondyna. Ładny prezent. Niepokój zakradł się do wnętrza Laurenta, poprawił się trochę, stanął bardziej prosto. Przestał być tak rozluźniony. Niepewność zamierzała się w jego wnętrzu rozgościć.

- Mógłbym dodać jeszcze wiele elementów, znam chyba twój zestaw cech lepiej niż ty sam. Ale nie. Widzę, że nawet to, co nosisz jako broń na swoich ustach jest dla ciebie trudne do przełknięcia. - Tak, Laurent się teraz wyprostował, chociaż nadal nie w pełni. Podpierał się o barierkę, ale jego spojrzenie się zmieniło - było uważne, przenikliwe. Czekał. Nawet go nie dziwiło to, że Philip tak zareagował, albo raczej - nie powinno dziwić. Bo nie spodziewał się, że wywoła taką reakcję. Ten człowiek w końcu nie nawykł do tego, żeby ktoś mu dawał tę prawdę prosto do dłoni. Dla niego nawet nie było ładnych opakowań. Dla niego prawdy nie było w ogóle, chyba że ktoś chciał się z nim pokłócić. Laurent tego nie chciał. Mogło mu się znów nie podobać to, co powiedział, ale to była szczera prawda. Tak, to ta panienka. Powierzył jej dłoń Philipowi, ale ten niekoniecznie chciał ją przyjmować.

Potem padły słowa prosto z mostu zimnym kubłem na jego twarz.

Tak, owszem, sam zamierzał to powiedzieć, jak Philip już sobie poukłada wszystko w głowie, choć zdecydowanie nie tak. Nie sądził, że będzie niemożliwe ciągnięcie dalej "tego", po prostu wymagało to pewnych poprawek. Po raz drugi nastał moment ciszy, kiedy Laurentowi kompletnie mowę odjęło. A to też był wyczyn, swoją drogą, takie zatykanie go, żeby nie miał żadnej pyskówki czy czegoś mądrego do powiedzenia.

- Rozumiem. - Padło w końcu w odpowiedzi. Albo nie, w zasadzie to nie rozumiał. Wypowiedział to, ale w sumie nie do końca rozumiał. Chyba lepszym słowem byłoby "akceptuję". - Cóż, w takim razie... dziękuję za wspólnie spędzony czas? - Uśmiechnął się łagodnie, choć ciągle trochę zdziwiony. Ale jeśli to miało jakiś odnośnik do wcześniejszych słów to... Laurent wyprostował się całkowicie i niemalże zbladł. - Nie. - To nie było to stanowcze "nie", raczej "nie" wypowiedziane w formie nadziei, że źle myśli. - Zaraz, Philipie... co ty próbujesz mi powiedzieć? - Nie jesteś gotów na odpowiedź - nie pytaj.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3215), Philip Nott (1828)




Wiadomości w tym wątku
[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 14:48
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 30.08.2023, 19:18
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 20:12
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 30.08.2023, 22:42
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 23:34
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 31.08.2023, 02:13
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 09:36
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 31.08.2023, 20:05
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 23:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa