Ostatnie wydarzenia tego miesiąca, w Dolinie i Kniei Godryka, były częstym tematem w Ministerstwie Magii. Zdecydowanie w niektórych Departamentach, powiązanych z udziałem w misjach. Sprawa była na tyle interesująca, że Wydział w Komnacie Śmierci zaczął swoje snuć domysły co mogło się wydarzyć w Kniei. Nicholas postanowił również osobiście zbadać sprawę, udając się na miejsce. Część ważnych mu informacji pozyskał w rozmownie z pracownikami Departamentu Przestrzegania Prawa. Śmierć zawsze była zagadką. Miała wiele twarzy, imion i cech.
Yaxley osobiście nie uczestniczył na wydarzeniach w Beltame. Był jednak świadom tego, co się wydarzyło. Ale dowiadując się, że poza tym, co miało miejsce, pojawiło się COŚ, co wielu przyprawiało o strach. Było interesujące. Do teraz widział wiele istnień różnego gatunku. Pracował nad magicznymi stworzeniami i choć może nie poszedł w ślady rodziny, to wiedzę podstawową posiadał. Czym lub kim były opisywane „widma”? Tylko odważni potrafią szukać odpowiedzi w niebezpiecznych miejscach.Przemierzając okolice Kniei, wyczulił swoje zmysły na otoczenie, wsłuchując się w cokolwiek. Nawet w ciszę. Ta dość często towarzyszy mu zawodowo. Podjął się jednak zbyt dużego ryzyka, wyruszając na zbadanie sprawy samodzielnie. Swoją aurą mógł albo przyciągać albo odpychać cokolwiek tutaj przebywało. Do miejsca przebywania duszy Mary Tennant nie spotkało go nic. Dostrzegł jej postać unoszącą się nad czymś, co podobno mogło należeć do żywej istoty. Teraz już nieżywej. Nie tylko ona tutaj była obiektem zainteresowań, z którą mógłby porozmawiać. Na ziemi nieopodal leżał ktoś bardziej żywy, martwy? Nicholas wysunął różdżkę w pogotowiu. Co jeśli ta osoba została już zaatakowana i coś dalej czai się w okolicy? Rozglądając się, zbliżył powoli do leżącego chłopaka, aby sprawdzić czy żyje. Yaxley odziany był w czerń, aby nawet w takim miejscu nie rzucać się w oczy.