07.11.2022, 13:01 ✶
Logan, Theseus, Seraphina P.
Geraldine dostrzegła swojego ulubionego kuzyna, kiedy tylko pojawił się w rezydencji. Zdziwiło ją jedynie, że nie przybył tu sam, a w towarzystwie jakiejś kobiety. Sączyła już szampana, kiedy zaczęli się zbierać goście i nieomal się nim zakrztusiła, kiedy zobaczyła Seraphinę. Zmierzyła ją wzorkiem od stóp do głów. Zastanawiała się, co miała ona w głowie ubierając się w taką kreację, wszak w zaproszeniu była informacja o polowaniu. Czego właściwie mogła oczekiwać od laików? Zabawnie będzie, gdy wybiorą się do lasu, to było pewne.
- Logan...- wymuszony uśmiech wpełznął na jej twarz. Zastanawiała się, kiedy ostatnio go widziała i nie mogła sobie tego przypomnieć. - Miło mi poznać, Geraldine Yaxley, ale tego się pewnie panna zdążyła domyślić. - dygnęła jeszcze przed towarzyszką swojego kuzyna, a następnie uścisnęła jej dłoń. Co by nie było Ger starała się zawsze jakoś w miarę zachowywać, szczególnie na takich spędach, by nie narobić matce wstydu.
Upiła kolejny łyk szampana, który ponownie prawie utknął jej w gardle, kiedy usłyszała przytyk Logana. Na całe szczęście pojawił się Thes. Jakby jej kuzyn wywołał wilka z lasu, odetchnęła z ulgą. - Oczywiście, że nie.- musnęła ustami policzek przyjaciela na przywitanie. Bardzo cieszyła się, że już się tutaj pojawił. Zdziwiona była, że tak elegancko wyglądał - nie przywykła do widywania go w takiej wersji, nie żeby nie prezentował się dobrze, wręcz przeciwnie, zamierzała mu to później powiedzieć. Była mu ogromnie wdzięczna, że zdecydował się być tu dzisiaj z nią podczas tej farsy. Samej na pewno byłoby jej ciężko, a tak to przynajmniej miała go obok siebie.
Gdzieś w tle mignął jej młodszy brat, ze swoją wybranką. Kolejna w sukience... nie mogła zrozumieć toku myślenia tych kobiet. Przecież mieli iść na POLOWANIE nie był to bal Longbottomów. Nie zamierzała się jednak dzielić z tymi przemyśleniami głośno, jak na razie, później będzie musiała podzielić się tym wszystkim z Fletcherem.
- Właściwie to wy się chyba nie znacie.- Może jedynie ze słyszenia, wszyscy w jej rodzinie wiedzieli, że prowadza się z Thesem, nie było też tajemnicą, że razem mieszkają. - Theseus Fletcher mój - odetchnęła może zbyt głośno - mój przyjaciel, a to kuzyn Logan Borgin i jego piękna towarzyszka Seraphina Prewett.- starała się jak mogła odnaleźć w roli gospodyni.
- Logan...- wymuszony uśmiech wpełznął na jej twarz. Zastanawiała się, kiedy ostatnio go widziała i nie mogła sobie tego przypomnieć. - Miło mi poznać, Geraldine Yaxley, ale tego się pewnie panna zdążyła domyślić. - dygnęła jeszcze przed towarzyszką swojego kuzyna, a następnie uścisnęła jej dłoń. Co by nie było Ger starała się zawsze jakoś w miarę zachowywać, szczególnie na takich spędach, by nie narobić matce wstydu.
Upiła kolejny łyk szampana, który ponownie prawie utknął jej w gardle, kiedy usłyszała przytyk Logana. Na całe szczęście pojawił się Thes. Jakby jej kuzyn wywołał wilka z lasu, odetchnęła z ulgą. - Oczywiście, że nie.- musnęła ustami policzek przyjaciela na przywitanie. Bardzo cieszyła się, że już się tutaj pojawił. Zdziwiona była, że tak elegancko wyglądał - nie przywykła do widywania go w takiej wersji, nie żeby nie prezentował się dobrze, wręcz przeciwnie, zamierzała mu to później powiedzieć. Była mu ogromnie wdzięczna, że zdecydował się być tu dzisiaj z nią podczas tej farsy. Samej na pewno byłoby jej ciężko, a tak to przynajmniej miała go obok siebie.
Gdzieś w tle mignął jej młodszy brat, ze swoją wybranką. Kolejna w sukience... nie mogła zrozumieć toku myślenia tych kobiet. Przecież mieli iść na POLOWANIE nie był to bal Longbottomów. Nie zamierzała się jednak dzielić z tymi przemyśleniami głośno, jak na razie, później będzie musiała podzielić się tym wszystkim z Fletcherem.
- Właściwie to wy się chyba nie znacie.- Może jedynie ze słyszenia, wszyscy w jej rodzinie wiedzieli, że prowadza się z Thesem, nie było też tajemnicą, że razem mieszkają. - Theseus Fletcher mój - odetchnęła może zbyt głośno - mój przyjaciel, a to kuzyn Logan Borgin i jego piękna towarzyszka Seraphina Prewett.- starała się jak mogła odnaleźć w roli gospodyni.