• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside

[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#9
31.08.2023, 23:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.09.2023, 00:05 przez Laurent Prewett.)  

Nie, nie musiał mówić, żeby tego Laurent nie dodawał. Nie dodał. Nawet już niczego nie odpowiedział na te słowa, czując się zwyczajnie zagrożonym. Bo nie był nikim specjalnym. Jeden z wielu, ot co, po prostu obu im pasowało przez tak długi czas, żeby na siebie "wpadać" na balach, żeby się umawiać na jakąś słodką noc, a czasami na jakiś parudniowy wyjazd. Ot - znajomi w oczach publiki, nic więcej. Przecież nawet ze sobą za bardzo nie korespondowali. Przecież nie spotykali się po to, żeby pogawędzić, ot tak, co słychać w życiu i co tam u mamy, a czy ta wierzba koło ogrodu została w końcu podcięta i nie wchodziła nad oczko wodne, żeby nie sypać tam jesienią liści. Nie było tego. Niczego między nimi nie było. Taka była prawda. I przy całkowicie zdrowych zmysłach Laurent powinien był sam powiedzieć: dzięki, nara, było miło. Jak powiedział teraz - było miło. Dokładnie - jak wszystko, co miłe tak i to musiało mieć swoje zakończenie. Pozytywem jest tutaj tylko to, że to, co negatywne, też w końcu musiało mieć swój kres. Kłótnie i wyzwiska lecieć potrafiły sprawnie z ust tego złotowłosego bożka, a on nie chciał się na to narażać. Nie chciał go nawet prowokować, nie wiedział, co mu odwaliło, że w ogóle rzucił takim tekstem - chyba bez żadnego pomyślunku, bo nie widział w tym sensu. Bezpieczniej więc było niczego nie dodawać i ewentualnie przeprosić... ale tym razem Laurent nie przeprosił, jak to miał w zwyczaju. Nie opuścił nawet spojrzenia. Wpatrywał się w milczeniu i rosnącym napięciu w niebieskie oczy.

Nie, to nie był dobry sposób na podsumowanie znajomości, która trwała tyle lat. Ale chyba nie było dobrych słów na podsumowanie tego chorego związku, jaki ze sobą mieli. Związku, który nie miał niczego wspólnego z miłością, nawet nie był przyjaźnią, chociaż w swojej głowie Laurent tak nazywał Philipa - przyjaciel. Kompletnie odstający od przyjaciół, którzy go otaczali, takich jak Florence chociażby. Owszem, była to jego rodzina, ale w rodzinie można mieć również wrogów jak i przyjaciół. Nie chodziło o więź krwi - chodziło o więzi emocjonalne. Wypowiedz się ładnie na zakończenie czegoś, co przecież nie byłoby ładne, gdyby rzucić to na te piękne, nakryte stoły pańskie, nad którymi zachwycali się goście tego rejsu. Ale dla Laurenta to... to było ładne. To było cenne. I gdzie logika kłóciła się jak zawsze z marzeniami, tam były rzeczy śliczne, jak perły w pootwieranych muszlach na brzegach rafy koralowej. Ktoś by mu powiedział, że był nienormalny, ale jemu podobały się te chwile, które mieli okazję dzielić. Były tymi perełkami, z których nigdy nie miał nosić naszyjnika. I teraz schowa go do szkatułki, a szkatułkę pod te zniszczone deski podłogi. Przynajmniej teraz wiedział, do czego była ta dziura w ziemi. Ach, no przecież. To tam schowany był Gral.

I wtedy to powiedział.

Rzecz, której nie chciał usłyszeć, ale która nie zabrzmiała aż tak strasznie, jak mogła zabrzmieć ujęta w... znacznie inne słowa. Zbudował wokół tego taką atmosferę... nie, albo tak? Ktoś może mniej go znający, mniej obserwujący, mniej łączący wątki by to przeoczył. Te subtelne zmiany, jakie sobą prezentował, to, że się powstrzymał nawet przy dość złośliwej uwadze ze strony Laurenta, to, jak nagle się starał, jak główkował, a musiał nad tym główkować długo i teraz wyraźnie wprawiało go to w stres. I chociaż nie zabrzmiało to wcale tak strasznie to jednak Laurentowi zrobiło się słabo. Coś tutaj nie grało. Coś było nie tak. Nie wierzył w to, co słyszy. A najbardziej nie rozumiał, czemu w zasadzie tak mocno go to przeraziło. Co nim prowadziło i... ach, może to wynik jego ostatnich napadów panik. Laurent zaczął oddychać trochę głębiej, starając się ten oddech unormować, żeby nie przyszło to do niego teraz. Ale to miejsce, kolejne z wielu, do którego po prostu uciekł, teraz wydawało mu się straszne, nieprzyjemne i kompletnie niegościnne. Jak zostać odepchniętym w jednym zdaniu i jednocześnie usłyszeć, że chyba było w tym coś więcej - Philip Nott mógłby napisać całą książkę.

Na razie jednak Philip pewnie musiał się martwić tylko tym, czy Pandora nie zechce go jednak utopić.

- Zdecydowanie. Cieszę się, że to rozumiesz. - Uspokoił oddech z dłonią ułożoną na klatce piersiowej, wymusił na swoim ciele posłuszeństwo, uśmiechnął się nawet, choć bardziej można było to nazwać smirkiem niż uśmiechem per se. Prawdziwa miłość jest przereklamowana. Kochanie, przecież jestem martwy w środku. Nie powiedział tego na głos. Nie powiedział tego, bo nie chciał ranić Philipa, ciesząc się, że obrał jakąś lepszą ścieżkę życia i ktoś będzie z nim szczęśliwy. Nie chciał go zrażać. - A teraz przepraszam. Miłego wieczoru. - Powiedział spokojnym tonem, zamierzając stąd wyjść z pełną klasą. Tylko on sam wiedział pod swoją dłonią, jak nieprzyjemnie telepało mu się serce.

Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3215), Philip Nott (1828)




Wiadomości w tym wątku
[7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 14:48
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 30.08.2023, 19:18
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 20:12
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 30.08.2023, 22:42
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 30.08.2023, 23:34
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 31.08.2023, 02:13
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 09:36
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Philip Nott - 31.08.2023, 20:05
RE: [7.07.1972] Rejs Rodziny Crouch - Baby, i'm dead inside - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 23:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa