01.09.2023, 01:14 ✶
Ciężkie, mosiężne drzwi otworzyły się powoli. Snop światła wpadł do środka, rozjaśniając wąskim przesmykiem kawałek wnętrza mauzoleum. Wbrew oczekiwaniom Brenny wyglądało… zwyczajnie. Były tu kamienne schody prowadzące w dół, gdzie ustawiono trzy kamienne sarkofagi. Wszystkie wyglądały na solidnie zapieczętowane i we wszystkich pewnie skrywały się drewniane (lub metalowe, jeśli zmarły, zmarł na chorobę zakaźną) trumny. Na każdym sarkofagu był napis, ale brakowało u ich stóp kwiatów lub zniczy. Na podłodze leżało tylko trochę zwiędłych liści i kilka gałązek, być może przyniesionych tu jeszcze w czasie jesieni.
Stojący za Brenną Steward poruszył się niespokojnie. Zmarszczył brwi a potem przestąpił kilka kroków, by dotknąć ramienia brygadzistki.
- Pozwolisz, że ja pierwszy? – zapytał cicho.
Jeśli się nie mylili, Dolores lubowała się we krwi kobiet, nie mężczyzn. I chociaż, pewnie, mordowała nie tylko płeć piękną, Patrickowi jakoś wydawało się, że będzie miał trochę większe szanse od Brenny, jeśli wampirzyca jednak nie spała a on zostanie przez nią zaatakowany.
Machnął różdżką, mamrocząc pod nosem ciche lumos. Chciał rozgonić ciemność, przyjrzeć się lepiej zakamarkom tego miejsca. Chyba i on sądził, że te pierwsze trumny mogły być tylko preludium do czegoś większego, może do jakiejś innej, pełnej przepychu komnaty.
Ale wydawało się, że nie były, choć po wejściu do środka i rozświetleniu wnętrza wyczarowanym przez niego bladym światłem, mogli dostrzec, że było tu mniej skromnie niż wydawało się na pierwszy rzut oka.
Przede wszystkim, wnętrze wciąż pozostawało utrzymane w tym samym dziwnym, niby starogreckim a jednocześnie onirycznym stylu. Gdzieniegdzie ustawiono kamienne wazy, w których dawniej albo trzymano po coś wodę (albo krew?), albo rosnące w mroku rośliny. Każdą ze ścian zdobiły płaskorzeźby przedstawiające mitologiczne sceny.
Patrick nie miał pojęcia, na ile Brenna znała się na kulturze i historii mugoli, ale on bez trudu rozpoznał wariację na temat Perseusza trzymającego triumfalnie w ręku głowę meduzy – w tym konkretnym przypadku to meduza zwyciężyła Perseusza. Na kolejnej ścianie Medea uciekała na latającym rydwanie przed ścigającym ją wściekłym tłumem. Była też wreszcie Hekate, przedstawiona najbardziej klasycznie jak się dało: w postaci kobiety o trzech twarzach, o u której stóp warowały psy i węże. Trzymała w rękach pochodnie i patrzyła na nich oceniająco.
- Bardzo tutaj… kobieco – wymamrotał pod nosem Patrick.
Podniósł głowę do góry, jakby spodziewał się, że wampirzyca patrzyła na nich ukryta w jakiejś wnęce przy suficie. Ale nie dostrzegł jej.
!steward4
Stojący za Brenną Steward poruszył się niespokojnie. Zmarszczył brwi a potem przestąpił kilka kroków, by dotknąć ramienia brygadzistki.
- Pozwolisz, że ja pierwszy? – zapytał cicho.
Jeśli się nie mylili, Dolores lubowała się we krwi kobiet, nie mężczyzn. I chociaż, pewnie, mordowała nie tylko płeć piękną, Patrickowi jakoś wydawało się, że będzie miał trochę większe szanse od Brenny, jeśli wampirzyca jednak nie spała a on zostanie przez nią zaatakowany.
Machnął różdżką, mamrocząc pod nosem ciche lumos. Chciał rozgonić ciemność, przyjrzeć się lepiej zakamarkom tego miejsca. Chyba i on sądził, że te pierwsze trumny mogły być tylko preludium do czegoś większego, może do jakiejś innej, pełnej przepychu komnaty.
Ale wydawało się, że nie były, choć po wejściu do środka i rozświetleniu wnętrza wyczarowanym przez niego bladym światłem, mogli dostrzec, że było tu mniej skromnie niż wydawało się na pierwszy rzut oka.
Przede wszystkim, wnętrze wciąż pozostawało utrzymane w tym samym dziwnym, niby starogreckim a jednocześnie onirycznym stylu. Gdzieniegdzie ustawiono kamienne wazy, w których dawniej albo trzymano po coś wodę (albo krew?), albo rosnące w mroku rośliny. Każdą ze ścian zdobiły płaskorzeźby przedstawiające mitologiczne sceny.
Patrick nie miał pojęcia, na ile Brenna znała się na kulturze i historii mugoli, ale on bez trudu rozpoznał wariację na temat Perseusza trzymającego triumfalnie w ręku głowę meduzy – w tym konkretnym przypadku to meduza zwyciężyła Perseusza. Na kolejnej ścianie Medea uciekała na latającym rydwanie przed ścigającym ją wściekłym tłumem. Była też wreszcie Hekate, przedstawiona najbardziej klasycznie jak się dało: w postaci kobiety o trzech twarzach, o u której stóp warowały psy i węże. Trzymała w rękach pochodnie i patrzyła na nich oceniająco.
- Bardzo tutaj… kobieco – wymamrotał pod nosem Patrick.
Podniósł głowę do góry, jakby spodziewał się, że wampirzyca patrzyła na nich ukryta w jakiejś wnęce przy suficie. Ale nie dostrzegł jej.
!steward4