01.09.2023, 15:35 ✶
Usłyszałeś trzepot skrzydeł. Był na tyle głośny, że momentalnie odwróciłeś się w tamtym kierunku, żeby zobaczyć, co się dzieje, a kiedy to zrobiłeś... Nie widziałeś tam absolutnie nic, co przykułoby twoją uwagę. Ten dźwięk przywołał jednak jakieś wspomnienie. Jedno z tych, które były ukryte głęboko w czeluściach twojej świadomości. Ten dźwięk brzmiał niemal identycznie do tego, który usłyszałeś kiedy twój syn obudził w sobie potencjał magiczny.
Był wtedy jeszcze taki młody, za młody, żeby ktokolwiek mógł go kontrolować. Smarował kredkami po szeregu kartek rozłożonych na stole i wydawał niespokojne dźwięki. Kiedy skończył, podnosił papier do góry, rzucał go, stękał jeszcze głośniej, kiedy kartka opadała na ziemię zgodnie z prawem grawitacji. Później marszczył czoło, próbował się na czymś skupić i... za którymś razem mu się udało. Kartka nie opadła - zwinęła się kilka razy w mały, wysmarowany różnymi kolorami kłębek, a później rozprostowała do czegoś, co przypominało bardzo grubego, miniaturowego gołębia i próbowała machać skrzydłami.
Był tak mały, że nie potrafił poprawnie trzymać sztućców. Ołówek wypadał mu z ręki. A jednak tworzył i był niezwykle wrażliwy na piękno. Kiedy o tym myślałeś, czułeś wzruszenie.
Był wtedy jeszcze taki młody, za młody, żeby ktokolwiek mógł go kontrolować. Smarował kredkami po szeregu kartek rozłożonych na stole i wydawał niespokojne dźwięki. Kiedy skończył, podnosił papier do góry, rzucał go, stękał jeszcze głośniej, kiedy kartka opadała na ziemię zgodnie z prawem grawitacji. Później marszczył czoło, próbował się na czymś skupić i... za którymś razem mu się udało. Kartka nie opadła - zwinęła się kilka razy w mały, wysmarowany różnymi kolorami kłębek, a później rozprostowała do czegoś, co przypominało bardzo grubego, miniaturowego gołębia i próbowała machać skrzydłami.
Był tak mały, że nie potrafił poprawnie trzymać sztućców. Ołówek wypadał mu z ręki. A jednak tworzył i był niezwykle wrażliwy na piękno. Kiedy o tym myślałeś, czułeś wzruszenie.