07.11.2022, 14:32 ✶
Sytuacja zaczęła się robić bardzo niezręczna, przynajmniej dla panny Figg. Różowe rumieńce pojawiły się na jej policzkach. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Dlaczego nie potrafiła panować nad tym wszystkim? Zdecydowanie nie lubiła wychodzić poza swoją strefę komfortu, a dzisiaj musiała to zrobić. Nie miała wpływu na to kogo tu spotka, nie spodziewała się zupełnie, że wpadnie na ojca swojego dziecka, trochę zaczęło ją to przerastać, ale tylko trochę. Musiała się napić, tego była pewna, a nie piła zbyt często. Może się to skończyć źle, chociaż aktualnie średnio ją to interesowała.
Przyglądała się jeszcze Idzie która wyciągała tutaj jakieś hurtowe ilości rzeczy upchanych w cyckach. Nie mogła się nadziwić, jakim cudem ona to wszystko tam zmieściła. Zrobiła na niej wrażenie. Chyba faktycznie będą się mogły zakoleżankować, zastanawiało ją jedyne jakie ją łączą stosunki z Moodym, aczkolwiek jak na razie wolała o to nie pytać, o tym nie myśleć, uciec gdzieś w dzicz.
Pozwoliła sobie odejść od towarzystwa w stronę poczęstunku. Przejęła kieliszek od Theseusa i wypiła jego zawartość jednym haustem. - Będę potrzebowała tego więcej, zdecydowanie.- stwierdziła jedynie. Nawet nie przejmowała się tym, że nie zna tego mężczyzny, nie zamierzała udawać, że jest inaczej. - Fajne przedstawienie urządziła... Ida?- rzuciła niepewnie, przez to wszystko chyba zapomniała jak nazywa się jej nowa koleżanka. - Przepraszam, ale trochę, trochę mnie przerosła ta sytuacja, spotkałam kogoś, kogo dawno nie widziałam, nie spodziewałam się. - próbowała w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć swoje zachowanie Theseusowi. Wiadomo, że nie wyrzyga mu teraz, że był to ojciec jej dziecka, któremu nie powiedziała o tym, że ono istnieje, bo tak trochę głupio mówić o tym obcemu facetowi, szczególnie, że właściwie nikt nie znał jego tożsamości.
Sięgnęła po kolejny kieliszek szampana i wypiła jego zawartość, nie zamierzała zwlekać i wzięła jeszcze dwa. - Chcesz też trochę?- najchętniej zawinęłaby całą butelkę i zaszyła się gdzieś w kącie. - O zaczynają przemowę, chyba wypadałoby wysłuchać? Podejdziemy trochę bliżej?- zaproponowała mężczyźnie.
Przyglądała się Brennie i Erikowi, kiedy wygłaszali swoje mowy. Nie mogła się nadziwić, że potrafili tak po prostu się przestawić i bez najmniejszego problemu radzili sobie z tą całą konferansjerką. Jak widać, musieli mieć to we krwi. - Ciekawe, jakie fanty będzie można wylicytować, nie żebym się na stawiała na to, że uda mi się cokolwiek, mamy tu takie towarzystwo, że co najwyżej mogłabym im ciastko upiec...- nie żeby jej to specjalnie przeszkadzało.
Przyglądała się jeszcze Idzie która wyciągała tutaj jakieś hurtowe ilości rzeczy upchanych w cyckach. Nie mogła się nadziwić, jakim cudem ona to wszystko tam zmieściła. Zrobiła na niej wrażenie. Chyba faktycznie będą się mogły zakoleżankować, zastanawiało ją jedyne jakie ją łączą stosunki z Moodym, aczkolwiek jak na razie wolała o to nie pytać, o tym nie myśleć, uciec gdzieś w dzicz.
Pozwoliła sobie odejść od towarzystwa w stronę poczęstunku. Przejęła kieliszek od Theseusa i wypiła jego zawartość jednym haustem. - Będę potrzebowała tego więcej, zdecydowanie.- stwierdziła jedynie. Nawet nie przejmowała się tym, że nie zna tego mężczyzny, nie zamierzała udawać, że jest inaczej. - Fajne przedstawienie urządziła... Ida?- rzuciła niepewnie, przez to wszystko chyba zapomniała jak nazywa się jej nowa koleżanka. - Przepraszam, ale trochę, trochę mnie przerosła ta sytuacja, spotkałam kogoś, kogo dawno nie widziałam, nie spodziewałam się. - próbowała w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć swoje zachowanie Theseusowi. Wiadomo, że nie wyrzyga mu teraz, że był to ojciec jej dziecka, któremu nie powiedziała o tym, że ono istnieje, bo tak trochę głupio mówić o tym obcemu facetowi, szczególnie, że właściwie nikt nie znał jego tożsamości.
Sięgnęła po kolejny kieliszek szampana i wypiła jego zawartość, nie zamierzała zwlekać i wzięła jeszcze dwa. - Chcesz też trochę?- najchętniej zawinęłaby całą butelkę i zaszyła się gdzieś w kącie. - O zaczynają przemowę, chyba wypadałoby wysłuchać? Podejdziemy trochę bliżej?- zaproponowała mężczyźnie.
Przyglądała się Brennie i Erikowi, kiedy wygłaszali swoje mowy. Nie mogła się nadziwić, że potrafili tak po prostu się przestawić i bez najmniejszego problemu radzili sobie z tą całą konferansjerką. Jak widać, musieli mieć to we krwi. - Ciekawe, jakie fanty będzie można wylicytować, nie żebym się na stawiała na to, że uda mi się cokolwiek, mamy tu takie towarzystwo, że co najwyżej mogłabym im ciastko upiec...- nie żeby jej to specjalnie przeszkadzało.