żywe trupy nie były po prostu ożywionymi zwłokami. To ludzie, których energia życiowa została zdegradowana do egzystencji jako bezmózgie istoty. Wiedzieli, że nie da się ich uratować. Że zniszczenie ich to jedyna przyszłość tych ludzi.
Brenna skutecznie podjęła się ataku. Odcięła głowy czterem najbliższym zombie, dając swojej drużynie cenne sekundy. Zaraz za nią Patrick rzucił to samo zaklęcie. Kolejne trzy jednostki padły. Wejście do grobowca usłane było teraz dywanem rozkładających się trupów. Utrudniało to zbliżenie się kolejnym, ale wciąż nie było to niemożliwym dla nich. Potykając się, następne szeregi zombie zbliżały się do czarodziejów. Mavelle odcięła głowy dwom kolejnym trupom... Cóż, prawie. Opadły z karków zwisając w dół, zupełnie jak u Prawie Bezgłowego Nicka.
Wciąż nie wiadomo było, czyj krzyk wcześniej słyszały kobiety. Nawet po przyzwyczajenia się do mroków krypty, czarodzieje wciąż nie mogli dostrzec tylnej ściany, a więc i końca, pomieszczenia. Nie wiadomo, co dokładnie skrywało.