Rzucił kilka zapraszających na obiad słów w stronę Oleandra i Desmonda, po czym sam udał się do jadalni. Przeszedł się przez pomieszczenie obserwując siadających do stołów gości. Posiłki pojawiały się za pomocą magii, także uniknęli tłumu kelnerów zabierających czas i miejsca. A tego powodu był też jedynym, do którego goście mogli się zwrócić z ewentualną skargą.
Usiadł do posiłku jako jeden z ostatnich. Jack już dawno zlecił podanie mu obiadu później. Wkrótce mieli odbić od brzegu, tak więc nie mógł teraz się zajmować tak prozaicznymi czynnościami jak jedzenie.
Martin spojrzał na małża. To był absurdalny pomysł matki. Bo czymże jest luksusowa przystawka bez unikatowego składnika, którego mało kto je? Crouch nie był wybredny w kwestii jedzenia i przyzwyczaił się do kaprysów kulinarnych Elisabeth. Konsumował więc danie po daniu, cały czas ostrożnie rozglądając się po sali.
Zupa przyjemnie rozgrzała ściśnięty żołądek, tak więc zmieścił trochę ryby. Na deser nie miał już ochoty, ale zmienił zdanie, gdy go przedstawiono.
Gdy większość gości skończyła drugie danie, na salę wleciał tort, piętrowy, który był w kolorze zachodu słońca, cienowany, od czerwonego do żółtego.
— Panie i panowie, wraz z odbiciem od brzegu, zapraszam do skosztowania wypieku autorstwa Nory Figg. Jest to tort o smaku lata — każdemu będzie smakował tym, co w lecie lubi najbardziej — oznajmił stojący obok kelner. Zamachnął się różdżką, a wypiek rozdzielił się na równe porcje, które na porcelanowych talerzykach odleciały w stronę gości.
Jednocześnie dało się odczuć jakiś ruch. To statek rozpoczął swoją podróż. Pojedynczy goście złapali za talerzyki i wyszli na pokład, by wraz z widokiem na oddalający się rejs, rozkoszować się magicznym tortem.
Wciąż można dołączać do eventu, nawet po odbiciu od brzegu. Uznajemy, że postacie już weszły na statek i cieszą się atrakcjami.