• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind

[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#13
02.09.2023, 16:09  ✶  

Ach! Zapeszony? Zdziwiony? Na pewno nie przyzwyczajony do takich słów, więc - trafione! Kiedyś prowadził taką "grę" z jedną osobą i mieli taki mały żart z pytaniem, ile punktów zostało nazbieranych. Pięć. Albo sześć..? Numer się nie zmieniał. Zawsze była ta sama odpowiedź, choć Laurent dalej próbował strzelać w upodobania tej kobiety i sprawdzał, czy dobrze podpowiadała mu rzeczy intuicja. Brzmiało fajnie - jak strzelanie na oślep. A to było w gruncie rzeczy sprawdzanie pewnych ram. Niektóre osoby kojarzyły ci się z kotem, inne z koniem, a jeszcze inne - z orłem. Droga rozumowania nie była tutaj prosta, w dużej części jednak było to strzelanie na oślep bo nie sposób było powiedzieć, w którym miejscu dana osoba się wyłamie, ale dlatego tak lubił to robić. Nie po to, żeby sobie udowadniać, że jest w tym dobry - uważał, że był. Że naprawdę nieźle czytał z ludzi i było to jak hobby w zamian za rzucenie czytania książek. Robił to, bo ludzie zaskakiwali, fascynowali i potrafili pewne rzeczy przyjmować z twistami. Tutaj było tak samo. Nie spodziewał się w końcu takiej reakcji, strzelał natomiast w to, że był to taki komplement, którego jednak często nie słyszał. A z jego reakcji teraz zastanawiał się, czy słyszał go w ogóle?

- Nie wiesz, czy to skromność? - Zaczepił delikatnie, nie chcąc go mimo wszystko wprawiać w zakłopotanie i chcąc teraz ubrać ten komplement w odpowiednie rumieńce, żeby był słodki, przyswajalny. A nie tak egzotyczny, że nawet nie można go zrozumieć. - Jesteś przystojny, Kaydenie. Ale to nie to jest w tobie najbardziej pociągające. - Gdyby byli w Londynie Laurent by nigdy nie wypowiedział takich słów, dopóki nie wylądowaliby w jakimś bardzo ustronnym miejscu. Czyli... nie w Londynie. Nawet w zaciszu knajpki by tego nie powiedział. Ale byli otoczeni obcokrajowcami po drugiej stronie morza. Na drugim krańcu kraju. Nie miał tutaj tej ostrożności i nieśmiałości, bo nawet jak ktoś coś przypadkiem usłyszy i zrozumie, to co najwyżej złapie kawałek, może się spojrzy zdziwiony, a może nawet nie. Nikt ich tutaj nie rozpozna. - Moja uwaga nie jest nagła, jest efektem słuchania twoich wypowiedzi. Jak się cieszę, że będę miał okazję pytać o wszystko i po prostu słuchać. - Tak, zastąpić całą ciszę i wszystko inne brzmieniem jego spokojnego głosu, kiedy się tak namyślał i kiedy rozmyślał, próbując rzeczowo przedstawić swoje zdanie. Ciekawe, czy miał naturę do wykłócania się? Przy Laurencie raczej marne szanse miała na wychodzenie, jeśli tak. Blondyn był bardzo ugodowy, czasami wręcz za bardzo. "Jak skrzat domowy" jak to powie w przyszłości jedna osoba w bardzo nieprzyjemny sposób i w bardzo niesprzyjających okolicznościach.

- Wiem. Robię to z premedytacją. - Uśmiechnął się szeroko, znów spoglądając na niego spod kurtyny rzęs w ten figlarny sposób. Podsycanie ciekawości było jednym z jego standardowych manewrów utrzymania zainteresowania. Tak samo zresztą jak sam chwyt na selkie. Ludzi interesowały takie rzeczy, bo interesowała ich egzotyka. Wobec niektórych był z tym bardziej szczery i wylewny, wobec innych się wycofywał i pokazywał im wielkie nic. Zależało od osoby, co sobą prezentowała, jaki światopogląd mu zdradziła. Wiązało się to z bardzo wieloma elementami tej gry, jaką był flirt i... no cóż, znajdowanie sobie kochanków, którzy nie byli tylko pojedynczą przygodą. Laurent szukał bliskości, szukał... połączenia. Czegoś, co zyskiwało się tylko poprzez zaplecenie delikatnego sznurka porozumienia. Był jednym z tych przykładów, że da się być przyjaciółmi, kochankami, a potem nawet skończyć z byciem kochankami i nadal się przyjaźnić. Tak, przez taką znajomość też przeszedł. Lecz tak, rzeczywiście nieświadomie sam Laurent naprowadził dalszą rozmowę w miejscu, gdzie grunt podatny - i czuły - się znalazł. - Mam zgoła inne doświadczenia, ale w jedną czy drugą stronę wypada to tak samo smutnie. - Świat był miejscem okrutnym, czysta krew i pieniądz światem rządziły. A to, co miałeś w drzewie genealogicznym potrafiło być wszystkim. Zapewne gdyby jego matka wżeniła się w Prewetta też by była inna śpiewka. Może wtedy właśnie takie miałby mniemanie - że nagle nie było istotne to, że selkie czarownicą nie była - przecież jej krew była magiczna, a czarodziei to nie obchodziło, selkie również czarowały. Ważne, żee nie było tam mugolskiej krwi - to był ten brud. Niestety jego matka w ród się nie wżeniła. I pociągnęło to za sobą cały sznur przykrych konsekwencji. - Widzisz? Mówiłem, że masz piękny umysł. - Powtórzył, kiedy mężczyzna podzielił się z nim swoimi przemyśleniami dotyczącymi czystości krwi. Lecz tak. Teraz przynajmniej miał swoje New Forest. Dokładnie to, od którego uciekał z przestrachem i na wspomnienie o nim automatycznie dotknął prawego ramienia drugą ręką. To nieszczęśliwe marzenie, które tak wiele osób nazwało już rajem. Miało być też jego rajem. Teraz nie był pewien, czym się stało.

- Zadźgać... phahaha... czym? - Bagietką? To przynajmniej brzmiało znajomo! - Litości, Kaydenie! Już nie mam siły, och... nie mam siły nawet iść. - A co dopiero mówić o śmianiu się, ale ewidentnie śmiać się przestać do końca nie potrafił. Ale nie żartował z tym, że trochę sił mu zabrakło. Podszedł parę kroków do ławeczki ustawionej przy niewielkim okrągłym drzewku i przy klombie z kwiatkami. Liście dawały odrobinę cienia. Odetchnął głęboko, zamykając oczy na dłuższą chwilę z niegasnącym uśmiechem. - Aaach... jakoś nigdy dotąd francuski mnie tak nie bawił. - Mówił całkiem szczerze! No nie wiedział, nie miał pojęcia, o co chodziło i skąd jego własne reakcje na słowa Kaydena, a potem już po prostu całkowity brak kontroli nad śmiechem, ale... no tak jakoś było? Tak jakoś wyszło? Może to wina tych ziół uspakajających? Było bardzo przyjemnie w każdym razie. Miło było się śmiać... po prostu z kimś. Kiedy ktoś chce cię naprawdę rozbawić. Tak, to było bardzo miłe. Bardzo dobre uczucie.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Kayden Delacour (12049), Laurent Prewett (14171)




Wiadomości w tym wątku
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 10:08
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 11:59
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 12:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 14:52
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 15:19
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 17:12
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 18:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 12:11
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 02:41
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 08:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 13:15
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 16:09
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 20:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 22:38
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 18:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 19:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 22:01
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 22:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 05.09.2023, 16:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 19:06
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 07.09.2023, 23:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.09.2023, 12:10
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 10.09.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 22:35
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 16.09.2023, 23:21
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 23:50
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 27.09.2023, 21:16
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 27.09.2023, 22:36
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 06.10.2023, 22:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 06.10.2023, 23:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 08.10.2023, 20:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 20:47
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 13.10.2023, 21:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa