02.09.2023, 19:14 ✶
Miejsce zapomniane przez wszystkich, rzucone na pastwę czasu, jak stwierdziła Mavelle, gdy tylko wparowała do pomieszczenia i się rozejrzała. Nawet nie musiała specjalnie się starać, żeby poczuć cały ten zalegający kurz, nie mówiąc już o suficie i grzybie, co sprawiało, że w zasadzie tylko desperat naprawdę chciałby przebywać w takim lokalu. A i to nie na długo, zapewne. Ech, ten Nokturn - w zasadzie to jedno słowo, "Nokturn", sprawiało, że pewnym rzeczom po prostu już się nie dziwiło. Gdyby znaleziono trupa w szafie, ale na Pokątnej - o, to byłby numer. Ale Nokturn...? Dzień, jak dzień, idź pan sobie dalej, tu nie ma żadnej sensacji.
- Wiadomo coś w ogóle o tej Poppy? – spytała, notując w pamięci nazwisko. Trochę średnio wierzyła w „mieszkała tu dekadę i po prostu nie wchodziła na strych” – bo takie miejsca idealnie nadawały się przecież na składanie rzeczy, które w danej chwili nie są potrzebne, ale i też jednocześnie jakoś szkoda się ich pozbyć. Albo wiadomo, że będą miały swoje zastosowanie, prędzej czy później.
Jak chociażby choinka na Yule.
- Claudia Fray, to pewnie ona – wymruczała, spoglądając na truchło. Jakoś tak… odruchowo. Nie była to myśl, która powalała wręcz na kolana, coś ewidentnie nienależącego do niej. Wspomnienie, dyskretne, może naprawdę widziała kiedyś to zdjęcie? Prowadziła tę sprawę, szukała tej nastolatki…?
… nie, zaraz. Jeśli szukała – to dlaczego dopiero teraz odkryto ciało? Przecież generalnie już tu była… Wchodziła do środka? Chyba by wywąchała, gdyby tu weszła? Potarła skroń, próbując się skupić.
- Elijah Fray – powiedziała w końcu – Mam wrażenie, że jest istotny, tylko… szlag – odetchnęła głębiej. Dlaczego wydawał się jej istotny? Trafiła na ścianę – tyle dobrego, że ściana ta nie powodowała bólu głowy i… - … słyszałaś coś o nim? – spytała cicho, przenosząc wzrok na Brennę. Może kuzynka czegoś jeszcze nie zreferowała?
- Wiadomo coś w ogóle o tej Poppy? – spytała, notując w pamięci nazwisko. Trochę średnio wierzyła w „mieszkała tu dekadę i po prostu nie wchodziła na strych” – bo takie miejsca idealnie nadawały się przecież na składanie rzeczy, które w danej chwili nie są potrzebne, ale i też jednocześnie jakoś szkoda się ich pozbyć. Albo wiadomo, że będą miały swoje zastosowanie, prędzej czy później.
Jak chociażby choinka na Yule.
- Claudia Fray, to pewnie ona – wymruczała, spoglądając na truchło. Jakoś tak… odruchowo. Nie była to myśl, która powalała wręcz na kolana, coś ewidentnie nienależącego do niej. Wspomnienie, dyskretne, może naprawdę widziała kiedyś to zdjęcie? Prowadziła tę sprawę, szukała tej nastolatki…?
… nie, zaraz. Jeśli szukała – to dlaczego dopiero teraz odkryto ciało? Przecież generalnie już tu była… Wchodziła do środka? Chyba by wywąchała, gdyby tu weszła? Potarła skroń, próbując się skupić.
- Elijah Fray – powiedziała w końcu – Mam wrażenie, że jest istotny, tylko… szlag – odetchnęła głębiej. Dlaczego wydawał się jej istotny? Trafiła na ścianę – tyle dobrego, że ściana ta nie powodowała bólu głowy i… - … słyszałaś coś o nim? – spytała cicho, przenosząc wzrok na Brennę. Może kuzynka czegoś jeszcze nie zreferowała?