Coś skrzypnęło. Odruchowo zareagowała. Momentalnie jej ciało przygotowało się do walki. Miała wrażenie, że jest w lesie, że zaraz wyskoczy coś zza krzaka. Musiała być gotowa na atak. Nie mogła pozwolić, żeby COŚ ją zjadło. Po chwili to uczucie zniknęło. Tylko dlaczego się pojawiło? Nigdy nie polowała, nie biegała po lasach. Nie miała pojęcia co się dzieje, była rozbita. Przystanęła na moment, żeby odetchnąć. Nie mogła się w tym wszystkim odnaleźć, była skołowana.
Nie miała zbyt wiele czasu na przemyślenia, w końcu odezwał się chłopiec. Zimny dreszcz przeszedł jej po ciele. On go zabił. Nie sądziła jednak, że zrobił to celowo. Jak niby taki maleńki chłopiec mógłby sobie poradzić z dorosłym mężczyzną? Nic jej w tym wszystkim nie pasowało. Nie miała pojęcia, co się dzieje, ale coś było nie tak. - Jeśli dzieje się samo, to nie ty to zrobiłeś. - Próbowała jakoś sobie to wytłumaczyć, przy okazji starając się uspokoić chłopca. Skoro nad tym nie panował to nie robił tego specjalnie. Nie docierało do niej, że mógł robić to celowo. Na pewno nie. Dzieci w końcu były takie czyste, nieskalane złem na pewno nie zabiłby nikogo świadomie.
Wtedy Elijah pojawił się przed nimi, wyszedł zza sterty pakunków. Price jednak nie zbliżyła się do niego. Czuła pewną obawę. Nie miała pojęcia, co jeszcze może się wydarzyć. Bardzo chciała mu pomóc, obawiała się jednak, że skończy jak ten mężczyzna, którego znaleźli chwilę wcześniej. Nie uciekała jednak. Nadal stała przed nim.
- Kto ci obiecał? Na pewno jest jakieś rozwiązanie. - Zawsze było, przynajmniej zdaniem Geraldine. Muszą mu jakoś pomóc. Szczególnie, że z tego, co mówił robił to wszystko nieświadomie. Był ofiarą - jej zdaniem.
Nagle chłopiec zaczął się przemieniać. Jego ciało zaczęło się trząść, pojawiła się czarna energia. Dotarło do niej, że czuła strach przed nim, a raczej przed tym, co w nim mieszkało. Czy była w stanie rozpoznać to coś? Magia nie istniała, a może jednak istniała? Co się tutaj właściwie działo.
- To obscurus. - Powiedziała do Victorii, nie wiedziała skąd to wie, ale była pewna z czym mają do czynienia. Zaczęło do niej docierać, że magia jest prawdziwa, że ona nie jest Geraldine Price, że zdecydowanie coś dziwnego się tutaj działo. Mieli spory problem, musieli jakoś sobie z nim poradzić.