03.09.2023, 15:27 ✶
– Tylko tyle, ile dowiedziałam się od sąsiadów. Była starsza i rzadko wychodziła z domu – powiedziała Brenna. Na razie świeżo otrzymali zgłoszenie, co oznaczało konieczność oględzin miejsca, w którym znaleziono zwłoki, samych zwłok i podpytanie sąsiadów. Sprawdzanie akt, historii Poppy i poprzedniego lokatora, to wszystko miało dopiero ruszyć.
Drgnęła i odwróciła się do Mavelle, gdy ta wspomniała o „Claudii Fray”.
– Widziałaś coś w archiwach na jej temat? – zapytała powoli, bo przecież w tej chwili nikt nie szukał żadnej Claudii Fray. Brenna nie wspomniała nawet, że ofiara miała tak na nazwisko, ponieważ… tego nie wiedziała. Jej imię pozwolił ustalić tylko łańcuszek, jaki ta nosiła. Kiedy ta dziewczyna trafiła na strych, Brenna w najlepszym wypadku miała siedem lat i nawet jeżeli twarz Claudii spoglądała z jakichś ogłoszeń o zaginięciu, to nie potrafiła sobie tego przypomnieć.
Mavelle miała wtedy lat osiem, a jednak… doskonale pamiętała. Nieśmiały wyraz twarzy dziewczyny ze zdjęcia. Gdy zaczęła się nad tym zastanawiać, przypomniała sobie także, że chociaż nie była na strychu, to odwiedzała tę kamienicę. Ba, kojarzyła Eugena – wtedy już wiekowego, nieprzyjemnego mężczyznę, który powiedział, że nie widział Claudii odkąd ta poszła do Hogwartu, więc i nie mógł zgłosić jej zaginięcia.
– Jeżeli faktycznie miała na nazwisko Fray… to prawdopodobnie Eugene musiał mieć coś wspólnego z jej śmiercią. Szkoda tylko, że nie przesłuchamy martwego – mruknęła Brenna. – Ale Elijah? Nie za bardzo rozumiem? Rodzinę Frayów muszę sprawdzić w rejestrach.
Skierowała spojrzenie na kuzynkę, tym razem trochę niepewne, jakby podejrzliwie. A Bones przypomniała sobie, że przecież rozmawiała i z Elijahem. Stanął jej przed oczyma, jak żywy, kiedy wyjaśniał, że jego zdaniem córka uciekła z kochankiem i nie ma pojęcia, dlaczego Martha w ogóle złożyła doniesienie. W końcu Claudia miała już osiemnaście lat, ukończyła Hogwart, i mogła robić cokolwiek tylko chciała. Nawet jeżeli – tu splunął pod nogi (stali w ogródku? Gdzieś w Little Hangleton…?) – tę swoją wolność od rodziny postanowiła wykorzystać na kurwienie się i obracanie w podejrzanym towarzystwie…
Drgnęła i odwróciła się do Mavelle, gdy ta wspomniała o „Claudii Fray”.
– Widziałaś coś w archiwach na jej temat? – zapytała powoli, bo przecież w tej chwili nikt nie szukał żadnej Claudii Fray. Brenna nie wspomniała nawet, że ofiara miała tak na nazwisko, ponieważ… tego nie wiedziała. Jej imię pozwolił ustalić tylko łańcuszek, jaki ta nosiła. Kiedy ta dziewczyna trafiła na strych, Brenna w najlepszym wypadku miała siedem lat i nawet jeżeli twarz Claudii spoglądała z jakichś ogłoszeń o zaginięciu, to nie potrafiła sobie tego przypomnieć.
Mavelle miała wtedy lat osiem, a jednak… doskonale pamiętała. Nieśmiały wyraz twarzy dziewczyny ze zdjęcia. Gdy zaczęła się nad tym zastanawiać, przypomniała sobie także, że chociaż nie była na strychu, to odwiedzała tę kamienicę. Ba, kojarzyła Eugena – wtedy już wiekowego, nieprzyjemnego mężczyznę, który powiedział, że nie widział Claudii odkąd ta poszła do Hogwartu, więc i nie mógł zgłosić jej zaginięcia.
– Jeżeli faktycznie miała na nazwisko Fray… to prawdopodobnie Eugene musiał mieć coś wspólnego z jej śmiercią. Szkoda tylko, że nie przesłuchamy martwego – mruknęła Brenna. – Ale Elijah? Nie za bardzo rozumiem? Rodzinę Frayów muszę sprawdzić w rejestrach.
Skierowała spojrzenie na kuzynkę, tym razem trochę niepewne, jakby podejrzliwie. A Bones przypomniała sobie, że przecież rozmawiała i z Elijahem. Stanął jej przed oczyma, jak żywy, kiedy wyjaśniał, że jego zdaniem córka uciekła z kochankiem i nie ma pojęcia, dlaczego Martha w ogóle złożyła doniesienie. W końcu Claudia miała już osiemnaście lat, ukończyła Hogwart, i mogła robić cokolwiek tylko chciała. Nawet jeżeli – tu splunął pod nogi (stali w ogródku? Gdzieś w Little Hangleton…?) – tę swoją wolność od rodziny postanowiła wykorzystać na kurwienie się i obracanie w podejrzanym towarzystwie…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.