03.09.2023, 16:36 ✶
Skinęła głową. Starsza, rzadko wychodziła z domu… czyli naprawdę niewiele, nic, co dawałoby jakiś punkt zaczepienia już teraz. Ale to nic, nie szkodzi, to sam początek sprawy, nierzadko się przecież zdawało, że mieli jeszcze mniej informacji na dzień dobry, ale potem, gdy już zaczęło się ryć…
- Zdjęcie. Pamiętam, że widziałam zdjęcie – przyznała z zadumą w głosie. Tylko w jakich dokładnie okolicznościach? Była w archiwach? Zaraz, nawet jeśli widziała zdjęcie, to przecież wizerunek na nim uwieczniony różnił się diametralnie od tego, co właśnie miały przed sobą.
Śmierć bardzo wiele zmieniała, jeśli chodziło o rysy twarzy. Śmierć i czas. Gdyby w grę nie wchodziła ta pierwsza, to może, po tylu latach, w twarzy Claudii dałoby się jeszcze odnaleźć tamtą dziewczynę, ale teraz…? Teraz, zdecydowanie nie.
- Hm… Może dobrze byłoby zacząć od Little Hangleton, wydaje mi się, ze tam może mieszkać… Claudia była córką Elijaha. Cholera, rozmawiałam z nim przecież, z Eugene też, bardzo nieprzyjemny typ – zmarszczyła brwi. Wiekowy Eugene, mniej wiekowy Elijah i w końcu Claudia. Dziadek, ojciec, wnuczka? - Nie, nie mogłam rozmawiać, mówiłaś, że ile, jakieś dwadzieścia lat? – odetchnęła głębiej, czując pewien niepokój.
Nie jej wspomnienie, zdecydowanie, Derwin wciąż się krył w jej myślach, mimo że już zobaczyła, jak odchodzi do limbo i ujrzała również, że ta ścieżka niekoniecznie musi być tak bardzo samotna, jak mogłoby się wydawać. Tak, dawało to nadzieję, że wszystkich, których straciła i straci – jeszcze ujrzy.
- Eugene twierdził, że jej nie widział, odkąd poszła do Hogwartu, ale jednak, jest tutaj, gdzie mieszkał – zniżyła głos prawie że do szeptu – Elijah… według niego Claudia uciekła z kochankiem po Hogwarcie i… nie miał o niej najlepszego zdania – skrzywiła się lekko – Niby obracała się w podejrzanym towarzystwie – ni to stwierdziła, ni to spytała, sklejając wspomnienia w całość. Może winnych było dwóch, nie jeden…?
- Zdjęcie. Pamiętam, że widziałam zdjęcie – przyznała z zadumą w głosie. Tylko w jakich dokładnie okolicznościach? Była w archiwach? Zaraz, nawet jeśli widziała zdjęcie, to przecież wizerunek na nim uwieczniony różnił się diametralnie od tego, co właśnie miały przed sobą.
Śmierć bardzo wiele zmieniała, jeśli chodziło o rysy twarzy. Śmierć i czas. Gdyby w grę nie wchodziła ta pierwsza, to może, po tylu latach, w twarzy Claudii dałoby się jeszcze odnaleźć tamtą dziewczynę, ale teraz…? Teraz, zdecydowanie nie.
- Hm… Może dobrze byłoby zacząć od Little Hangleton, wydaje mi się, ze tam może mieszkać… Claudia była córką Elijaha. Cholera, rozmawiałam z nim przecież, z Eugene też, bardzo nieprzyjemny typ – zmarszczyła brwi. Wiekowy Eugene, mniej wiekowy Elijah i w końcu Claudia. Dziadek, ojciec, wnuczka? - Nie, nie mogłam rozmawiać, mówiłaś, że ile, jakieś dwadzieścia lat? – odetchnęła głębiej, czując pewien niepokój.
Nie jej wspomnienie, zdecydowanie, Derwin wciąż się krył w jej myślach, mimo że już zobaczyła, jak odchodzi do limbo i ujrzała również, że ta ścieżka niekoniecznie musi być tak bardzo samotna, jak mogłoby się wydawać. Tak, dawało to nadzieję, że wszystkich, których straciła i straci – jeszcze ujrzy.
- Eugene twierdził, że jej nie widział, odkąd poszła do Hogwartu, ale jednak, jest tutaj, gdzie mieszkał – zniżyła głos prawie że do szeptu – Elijah… według niego Claudia uciekła z kochankiem po Hogwarcie i… nie miał o niej najlepszego zdania – skrzywiła się lekko – Niby obracała się w podejrzanym towarzystwie – ni to stwierdziła, ni to spytała, sklejając wspomnienia w całość. Może winnych było dwóch, nie jeden…?