— Ta kobieta jest jak jadowita tentakula, więc nawet złośliwość z jej strony nawet nie zdziwiłaby mnie. — Odparł na słowa przyjaciela, który w tym momencie mówił dokładnie to, czego potrzebował. Potrzebował wyrażać się niepochlebnie na temat Loretty i przy okazji się zwierzyć z tego, co w swoim mniemaniu, miało związek z tym, że nie spędził całkiem miło tegorocznego Beltane zanim cały ten sabat został zrujnowany przez bandę zamaskowanych fanatyków. Nie wiedział, że za tym kryło się coś więcej i jak bardzo to da mu się we znaki w ciągu następnych tygodni.
— Nieważne jak mówią, byleby o nim mówili! — W jego przypadku Louvain był od dawna na jego czarnej liście i nie zapowiadało się na to, aby miał zostać z niej wypisany. Nie mieli szans zostać przyjaciółmi, a tym bardziej rodziną. Philip nagle nie zamierzał się ożenić z Lorettą. W oczach świata byliby naprawdę piękną parą, jednak nie byłby to udany związek.
— Tylko, jeśli się tego chce. — W chwili obecnej, leżąc na kanapie, z psidwakiem rozwalonym na jego brzuchu i szklanką ognistej whisky w dłoni, pomimo wszystkiego, co odczuwał, pozostawał zdeklarowanym przeciwnikiem małżeństw. Sam siebie nie widział stojącego u ołtarza, jednak nie będzie mówić nikomu jak ma żyć. Nawet swoim przyjaciołom.
Słysząc to wyznanie z ust swojego przyjaciela, zamrugał powiekami. Przez krótką chwilę musiał przetworzyć to, co właśnie usłyszał i zestawić to wszystko ze swoją wiedzą o łączącej go przyjaźni z Geraldine Yaxley. Przywołał z pamięci to, że była dla Jona i Gio niczym siostra. Zmarszczył brwi w chwilowym zamyśleniu.— To ona wniosła na pal upleciony przez Ciebie wianek? — Zapytał wprost. Philip potrafił być tak samo taktowny niczym taran. Swoim pytaniem nawiązywał do zasłyszanej plotki, która pojawiła się niedługo po Beltane.
— Jest Twoją przyjaciółką, oczywiście, że się dogadujecie. Wspominałeś raz czy dwa, że traktujesz ją jak siostrę. Muszę o to zapytać... jesteś gejem? — Na razie nie zamierzał ani mu pogratulować ani spróbować go odwieść od oświadczenia się swojej przyjaciółce, tylko na podstawie tego, co teraz usłyszał od tego mężczyzny i na podstawie rzeczonej plotki, musiał dowiedzieć się jednej rzeczy. Wtedy dopiero może określić się do przekazanej mu informacji o planowanych przez jego przyjaciela oświadczynach. Takie małżeństwa, w których jedna ze stron czuje pociąg seksualny do osób tej samej płci, musiały istnieć przez to jak funkcjonował ich świat. Kim byłby, gdyby oceniał kogoś przez pryzmat tego, z kim uprawia seks? Zwłaszcza, że drzwi jego sypialni były otwarte dla każdego bez względu na płeć. Byłby hipokrytą.