1. Jak czułeś się po otrzymaniu listu informującego cię o byciu przyjętym do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania?
Szczęśliwy, a nawet bardzo. W końcu chciałem znaleźć się w tej szkole, o której moja matka się tak pozytywnie wysławiała. Oczekiwałem wielkiego, magicznego budynku i to też ujrzałem. Przede wszystkim chciałem się dużo nauczyć, może nawet zmienić nastawienie do tego co mi nie wychodziło do tej pory.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Najczęściej przy pomocy Hogwart Expressu. Zawsze starałem się siedzieć z innymi Ślizgonami, chociaż wyjątkiem był Sauriel jako krukon. Ta sama zasada nie tyczyła się jednak żadnej z koleżanek - te mogły być z jakiegokolwiek domu. Podróż pociągiem była jak ostatnie chwile na wolności, a dodatkowo pozwalał porozmawiać o tym co się robiło w wakacje czy powspominać stare, dobre czasy.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Z jednej strony byłem zaskoczony ogromem tej szkoły, a z drugiej trochę się bałem. Niby Anne wspominała o Hogwarcie w samych superlatywach, bardzo dobrze wspominając czasy kiedy to sama tam chodziła, ale jakoś tak mnie przytłoczyło to nowe środowisko. Drugim zaskoczeniem była na pewno ilość osób, które się tam pojawiły pierwszego dnia. Nie spodziewałem się, że do Hogwartu uczęszcza, aż tyle osób. Zdawałem sobie sprawę, że jest to duża liczba osób, ale nigdy nie sądziłem, że będzie to tyle.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Być może dlatego, że zawsze byłem zaradny i po części przebiegły? W sumie to nie jestem pewien, ale tak bym obstawiał. Bardzo chciałem trafić do Slytherinu, tak jak większość mojej rodziny. Zależało mi, aby Anne i dziadek byli ze mnie dumni. O ile uszczęśliwiłem Williama kiedy usłyszał do którego domu zostałem przydzielony, tak matce się nie do końca to spodobało. Bardziej chciała, abym został krukonem jak ona - pewnie dlatego, że chciała, abym poszedł w jej ślady, a mi było co najmniej nie po drodze aby to zrobić.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Patyczaka, który zaginął po kilku dniach... Najpewniej zginął, nie będąc karmionym przez moją matkę... Chociaż wolę uznawać wersję, że ktoś mi go po prostu zabrał. Kilka pierwszych dni było najgorszych ale mniej więcej po tygodniu zapomniałem o tym, że w ogóle go zabrałem do szkoły. Teraz trochę się dziwie, że w ogóle Anne pozwoliła mi go zabrać ze sobą do Hogwartu - to przecież było pewne, że coś się z nim stanie. Nigdy nie miałem ręki do zwierząt, ani roślin.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Z Laurentem Prewettem i kilkoma innymi Ślizgonami, których imienia już nie pamiętam. Pokój był całkiem zadbany, chociaż nie przykładałem do tego swoich dłoni za bardzo - zawsze dbali o to chłopacy. To było dobre miejsce, pewnego rodzaju schronienie po ciężkim i męczącym dniu. Pod względem atmosfery jaka w nim panowała, mógłbym powiedzieć, że czułem się tam jak w drugim domu, chociaż żaden z chłopaków nie był nawet członkiem mojej rodziny.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Ulubiony to Obrona przed czarną magią, a najbardziej znienawidzony to eliksiry i zielarstwo. Z każdym kolejnym rokiem, nienawiść do wszystkiego związanego z przyrodą tylko we mnie narastała, powodując, że od pierwszych minut zajęć modliłem się o to aby już się skończyły. Z drugiej strony z całkowitą fascynacją podchodziłem do wszelkich zajęć z obrony, a już na pewno po tym kiedy stwierdziłem, że moje miejsce będzie w Brygadzie Uderzeniowej Ministerstwa Magii.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Wiernie kibicowałem drużynie Ślizgonów, ponieważ nigdy nie nauczyłem się jakoś specjalnie latać na miotle. W teorii mogłem próbować i się uprzeć ale to by nic nie dało. W drużynie i tak było już wystarczająco dużo utalentowanych osób, które godnie reprezentowały nasz dom. Zamiast skupiać się na kolejnych nieudanych próbach dołączenia do drużyny, skupiłem się na trenowaniu strun głosowych aby móc wykrzykiwać słowa wsparcia dla naszych graczy. Byłem chyba na każdym możliwym meczu naszych zdolniachów o którym jestem w stanie pamiętać.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Sauriel Rookwood oraz Anthony Ian Borgin, chociaż ten to bardziej jak brat. Przyjaźn z Rookwoodem była skazana na sukces - nie było mowy o tym, aby to się potoczyło inaczej. Takich trzech jak nas dwóch to nie było ani jednego. Na Rookwooda mogłem liczyć zawsze. Nie miało znaczenia to czego od niego potrzebowałem - on zawsze był aby mi pomóc, chociaż najczęściej najpierw mnie wyśmiewał, a później dopiero podawał pomocną dłoń.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
A żeby to raz? Średnio co 15 minut, w porywach do godziny. Chyba, że trzeba było załatwić odpowiedzi do zadań z eliksirów czy innych rzeczy związanych z przyrodą, wtedy to nawet szybciej. Niestety z żadnej z "wielkich miłości" nic nie wyszło ale miło wspominam te czasy błogiej młodości. Nie żałuję jednak, że z żadną z koleżanek się nie udało. W końcu byliśmy jeszcze dziećmi i nikt nie myślał raczej o niczym poważniejszym - to były przelotne przygody, które były mimo wszystko przyjemnym doświadczeniem.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Tak. Jestem święcie przekonany, że psorka od eliksirów czy zielarstwa, pałała do mnie czystą nienawiścią. Tylko ją mógłbym uznać za jakiegoś wroga. Tak to raczej nikt nie był do mnie negatywnie nastawiony. Wiadomo, że zdarzału się kłótnie czy przepychanki ale te przeważnie udało się w ten czy inny sposób załatwić. Mimo wszystko nie byłem bardzo konfliktową osobą, zawsze starałem się nie przekraczać pewnej granicy dobrego smaku. Prawdę mówiać przybyłem tutaj, aby znaleźć przyjaźnie na całe życie, a nie wrogów - na tych jeszcze przyjdzie czas.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Profesor od obrony przed czarną magią. Z jednej strony był zawzięty i bardzo wymagający ale z drugiej strony chciał dla nas jak najlepiej. Za wszelką cenę chciał nas nauczyć jak się bronić przed czarną magią. O ile wtedy nie bardzo to rozumieliśmy, tak uważam, że zrobił dla nas bardzo dużo dobrego, pozwalając nam wyjść na ludzi. Bez dwóch zdań zasłużył sobie na miano dobrego, jak nie najlepszego nauczyciela.
13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Raz czy dwa się zdarzyło, ale po za spotkaniem Jęczącej Marty, nie odkryłem niczego innego. Miałem dużo ciekawsze zajęcia od zwiedzania budynku szkoły jak chociażby czytanie o nekromancji czy szwędanie się po dobrze znanych miejscówkach. Może gdyby koleżanki były bardziej chętne na eksploracje zakamarków Hogwartu to odkryłbym coś ciekawego? Być może ale niczego nie żałuję pomimo biegu czasu.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Zdarzyło się kilka razy, ale zawsze udało się wyjść bez szwanku... Nie chciałem przecież robić mamie żadnych problemów, bo sam byłem największym. Bardzo się bałem, że kiedyś mnie przyłapią na czytaniu o nekromancji ale na całe szczęście to się nigdy nie stało. Z tego najpewniej bym się nigdy nie wytłumaczył, ani Anne, ani nauczycielom, ani nikomu.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Niestety nie - byłem zajęty pogonią za koleżankami, chociaż nic z tego nie wyszło.
16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Boisko od Quidditcha i jego okolice. Nie ważna była pora roku - zawsze było wspaniale. Zimą mogliśmy urządząć bitwy na śnieżki czy lepić bałwana, wiosną czy wczesnym latem mogliśmy siedzieć do późna w akompaniamencie pięknej pogody i rozmawiać do bólu. Po za tym rozgrywano tutaj mecze od Quidditcha i należało wspierać naszą Ślizgońską drużynę z całych sił!
17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Bez dwóch zdań Pub pod Trzema Miotłami. Nie dosyć, że można tam było się napić, to jeszcze dobrze bawić i odpocząć. Prawda też była taka, że im więcej nas tam szło tym było zabawniej. Czego człowiek mógł chcieć więcej od życia? Wycieczek! Na całe szczęście, jako trochę rozpieszczony jedynak bez ojca, Anne starała się robić wszystko, aby mi usprawiedliwić trudy życia. Tym samym nie było żadnego problemu, aby wziąć udział w jakichkolwiek wycieczkach.
18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Wszystko było przepyszne - zupełnie jak u mamy. Ciężko wybrać jedną ulubioną rzecz ale gdybym musiał wybrać to zawsze lubiłem drożdżówki z budyniem. Rzucaliśmy się na nie w priorytecie, aż nam się uszy trzęsły kiedy je jedliśmy. Musieliśmy jednak mieć się na baczności - raz były z dżemem, raz z budyniem, a innym razem mieszane! A jak wszyscy wiedzą to właśnie tylko te jedne są najlepsze i wszystkie inne nie mają do nich podjazdu!
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Zawsze wracałem - jechaliśmy wtedy do rodzinnej rezydencji, aby spędzić te święta wraz z resztą rodziny. Raz czy dwa próbowałem przekonać Anne abym mógł zostać ale ta się nie zgodziła. Chciałem przeżyć święta w Hogwarcie wraz ze znajomymi i przyjaciółmi, spędzić te magiczne chwile w ich towarzystwie. To niestety nie było mi dane. Z drugiej strony święta z najbliższymi też nie były tragiczne i nie mogę powiedzieć złego słowa na swoją rodzinę.
20. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Najlepszych wspomnieniem z czasów szkolnych jest odkrycie piłki nożnej wraz z Saurielem Rookwoodem, podczas naszego przypadkowego spotkania, nieopodal boiska od Quidditcha. Nigdy nie spodziewałem się, że będę w stanie zainteresować się czymś takim, ale jak widać bardzo się myliłem. Nie dosyć, że poznałem wspaniałego człowieka - niestety Krukona, ale z biegiem lat mu to wybaczyłem - to odnaleźliśmy wspólną pasję do tego sportu.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Każde, pojedyncze zajęcia z eliksirów i zielarstwa, zwłaszcza w momencie egzaminów czy prac domowych. Zawsze przyprawiało mnie to o dreszcze i wywoływało ciarki na plecach kiedy byłem brany do odpowiedzi, a nawet nie wiedziałem o czym mowa na zajęciach. Nie chcę więcej o tym wspominać...
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Podchodziłem uczciwie do czasu dopóki dawałem radę. Na egzaminach z obrony przed czarną magią nie ściągałem w ogóle, ale za to na eliksirach i zielarstwie to sobie odbijałem, uczciwie ściągając, nie wchodząc tam z żadną wiedzą, niż tą co przygotowana na pomocach naukowych przez moje wspaniałe koleżanki. Z pozostałymi przedmiotami bywało różnie - tam gdzie udało mi się czegoś nauczyć to zdawałem bez dodatkowych pomocy, a tam gdzie się nie udało, musiałem sobie jakoś pomóc. Gdybym musiał określić to procentowo to powiedziałbym, że 50-50 z małymi odchyłami w obydwie strony.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Pozytywnie, głównie ze względu na ludzi, których udało mi się poznać. Jednym z momentów, które wywołują szczególne emocje to otrzymanie wyników egzaminów z eliksirów i zielarstwa, gdzie okazało się, że zdałem... Może nie jakoś szczególnie dobrze, ale wystarczająco, aby móc kontynuować naukę.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
O zostaniu wielką gwiazdą Quidditcha, chociaż z biegiem lat okazało się, że nie było mi po drodze do zostania ekspertem latania na miotle. W tym wypadku nie pozostało mi nic innego jak zostanie kibicem. Przez krótki czas myślałem nawet o karierze w Mungu, ale z przyrodą też mi było nie po drodze. Na sam koniec szkoły pogodziłem się z faktem, że skończę w Ministerstwie.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
O wolności i o tym jak zawiodłem swoją matkę, nie idąc w jej ślady, kończąc tym samym w Brygadzie Uderzeniowej w Ministerstwie Magii. Po części trochę smutek, że te wszystkie beztroskie lata właśnie się zakończyły i przed nami już tylko dorosłe życie. Z drugiej strony wiedziałem, że poznawałem wspaniałych ludzi z którymi znajomości i przyjaźń kontynuuję po dziś dzień. Przekraczając po raz ostatni mury szkoły, zastanawiałem się też jak to będzie tam po drugiej stronie, bez świadomości, że we wrześniu trzeba wrócić do Hogwartu - czekała tam na nas nowa rzeczywistość w której każdy z nas musiał się odnaleźć.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Lekcje liczenia - "umiesz liczyć, licz na siebie"... No chyba, że rozchodzi się o ogórki to wtedy możesz liczyć na Sauriela
Szczęśliwy, a nawet bardzo. W końcu chciałem znaleźć się w tej szkole, o której moja matka się tak pozytywnie wysławiała. Oczekiwałem wielkiego, magicznego budynku i to też ujrzałem. Przede wszystkim chciałem się dużo nauczyć, może nawet zmienić nastawienie do tego co mi nie wychodziło do tej pory.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Najczęściej przy pomocy Hogwart Expressu. Zawsze starałem się siedzieć z innymi Ślizgonami, chociaż wyjątkiem był Sauriel jako krukon. Ta sama zasada nie tyczyła się jednak żadnej z koleżanek - te mogły być z jakiegokolwiek domu. Podróż pociągiem była jak ostatnie chwile na wolności, a dodatkowo pozwalał porozmawiać o tym co się robiło w wakacje czy powspominać stare, dobre czasy.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Z jednej strony byłem zaskoczony ogromem tej szkoły, a z drugiej trochę się bałem. Niby Anne wspominała o Hogwarcie w samych superlatywach, bardzo dobrze wspominając czasy kiedy to sama tam chodziła, ale jakoś tak mnie przytłoczyło to nowe środowisko. Drugim zaskoczeniem była na pewno ilość osób, które się tam pojawiły pierwszego dnia. Nie spodziewałem się, że do Hogwartu uczęszcza, aż tyle osób. Zdawałem sobie sprawę, że jest to duża liczba osób, ale nigdy nie sądziłem, że będzie to tyle.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Być może dlatego, że zawsze byłem zaradny i po części przebiegły? W sumie to nie jestem pewien, ale tak bym obstawiał. Bardzo chciałem trafić do Slytherinu, tak jak większość mojej rodziny. Zależało mi, aby Anne i dziadek byli ze mnie dumni. O ile uszczęśliwiłem Williama kiedy usłyszał do którego domu zostałem przydzielony, tak matce się nie do końca to spodobało. Bardziej chciała, abym został krukonem jak ona - pewnie dlatego, że chciała, abym poszedł w jej ślady, a mi było co najmniej nie po drodze aby to zrobić.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Patyczaka, który zaginął po kilku dniach... Najpewniej zginął, nie będąc karmionym przez moją matkę... Chociaż wolę uznawać wersję, że ktoś mi go po prostu zabrał. Kilka pierwszych dni było najgorszych ale mniej więcej po tygodniu zapomniałem o tym, że w ogóle go zabrałem do szkoły. Teraz trochę się dziwie, że w ogóle Anne pozwoliła mi go zabrać ze sobą do Hogwartu - to przecież było pewne, że coś się z nim stanie. Nigdy nie miałem ręki do zwierząt, ani roślin.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Z Laurentem Prewettem i kilkoma innymi Ślizgonami, których imienia już nie pamiętam. Pokój był całkiem zadbany, chociaż nie przykładałem do tego swoich dłoni za bardzo - zawsze dbali o to chłopacy. To było dobre miejsce, pewnego rodzaju schronienie po ciężkim i męczącym dniu. Pod względem atmosfery jaka w nim panowała, mógłbym powiedzieć, że czułem się tam jak w drugim domu, chociaż żaden z chłopaków nie był nawet członkiem mojej rodziny.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Ulubiony to Obrona przed czarną magią, a najbardziej znienawidzony to eliksiry i zielarstwo. Z każdym kolejnym rokiem, nienawiść do wszystkiego związanego z przyrodą tylko we mnie narastała, powodując, że od pierwszych minut zajęć modliłem się o to aby już się skończyły. Z drugiej strony z całkowitą fascynacją podchodziłem do wszelkich zajęć z obrony, a już na pewno po tym kiedy stwierdziłem, że moje miejsce będzie w Brygadzie Uderzeniowej Ministerstwa Magii.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Wiernie kibicowałem drużynie Ślizgonów, ponieważ nigdy nie nauczyłem się jakoś specjalnie latać na miotle. W teorii mogłem próbować i się uprzeć ale to by nic nie dało. W drużynie i tak było już wystarczająco dużo utalentowanych osób, które godnie reprezentowały nasz dom. Zamiast skupiać się na kolejnych nieudanych próbach dołączenia do drużyny, skupiłem się na trenowaniu strun głosowych aby móc wykrzykiwać słowa wsparcia dla naszych graczy. Byłem chyba na każdym możliwym meczu naszych zdolniachów o którym jestem w stanie pamiętać.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Sauriel Rookwood oraz Anthony Ian Borgin, chociaż ten to bardziej jak brat. Przyjaźn z Rookwoodem była skazana na sukces - nie było mowy o tym, aby to się potoczyło inaczej. Takich trzech jak nas dwóch to nie było ani jednego. Na Rookwooda mogłem liczyć zawsze. Nie miało znaczenia to czego od niego potrzebowałem - on zawsze był aby mi pomóc, chociaż najczęściej najpierw mnie wyśmiewał, a później dopiero podawał pomocną dłoń.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
A żeby to raz? Średnio co 15 minut, w porywach do godziny. Chyba, że trzeba było załatwić odpowiedzi do zadań z eliksirów czy innych rzeczy związanych z przyrodą, wtedy to nawet szybciej. Niestety z żadnej z "wielkich miłości" nic nie wyszło ale miło wspominam te czasy błogiej młodości. Nie żałuję jednak, że z żadną z koleżanek się nie udało. W końcu byliśmy jeszcze dziećmi i nikt nie myślał raczej o niczym poważniejszym - to były przelotne przygody, które były mimo wszystko przyjemnym doświadczeniem.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Tak. Jestem święcie przekonany, że psorka od eliksirów czy zielarstwa, pałała do mnie czystą nienawiścią. Tylko ją mógłbym uznać za jakiegoś wroga. Tak to raczej nikt nie był do mnie negatywnie nastawiony. Wiadomo, że zdarzału się kłótnie czy przepychanki ale te przeważnie udało się w ten czy inny sposób załatwić. Mimo wszystko nie byłem bardzo konfliktową osobą, zawsze starałem się nie przekraczać pewnej granicy dobrego smaku. Prawdę mówiać przybyłem tutaj, aby znaleźć przyjaźnie na całe życie, a nie wrogów - na tych jeszcze przyjdzie czas.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Profesor od obrony przed czarną magią. Z jednej strony był zawzięty i bardzo wymagający ale z drugiej strony chciał dla nas jak najlepiej. Za wszelką cenę chciał nas nauczyć jak się bronić przed czarną magią. O ile wtedy nie bardzo to rozumieliśmy, tak uważam, że zrobił dla nas bardzo dużo dobrego, pozwalając nam wyjść na ludzi. Bez dwóch zdań zasłużył sobie na miano dobrego, jak nie najlepszego nauczyciela.
13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Raz czy dwa się zdarzyło, ale po za spotkaniem Jęczącej Marty, nie odkryłem niczego innego. Miałem dużo ciekawsze zajęcia od zwiedzania budynku szkoły jak chociażby czytanie o nekromancji czy szwędanie się po dobrze znanych miejscówkach. Może gdyby koleżanki były bardziej chętne na eksploracje zakamarków Hogwartu to odkryłbym coś ciekawego? Być może ale niczego nie żałuję pomimo biegu czasu.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Zdarzyło się kilka razy, ale zawsze udało się wyjść bez szwanku... Nie chciałem przecież robić mamie żadnych problemów, bo sam byłem największym. Bardzo się bałem, że kiedyś mnie przyłapią na czytaniu o nekromancji ale na całe szczęście to się nigdy nie stało. Z tego najpewniej bym się nigdy nie wytłumaczył, ani Anne, ani nauczycielom, ani nikomu.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Niestety nie - byłem zajęty pogonią za koleżankami, chociaż nic z tego nie wyszło.
16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Boisko od Quidditcha i jego okolice. Nie ważna była pora roku - zawsze było wspaniale. Zimą mogliśmy urządząć bitwy na śnieżki czy lepić bałwana, wiosną czy wczesnym latem mogliśmy siedzieć do późna w akompaniamencie pięknej pogody i rozmawiać do bólu. Po za tym rozgrywano tutaj mecze od Quidditcha i należało wspierać naszą Ślizgońską drużynę z całych sił!
17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Bez dwóch zdań Pub pod Trzema Miotłami. Nie dosyć, że można tam było się napić, to jeszcze dobrze bawić i odpocząć. Prawda też była taka, że im więcej nas tam szło tym było zabawniej. Czego człowiek mógł chcieć więcej od życia? Wycieczek! Na całe szczęście, jako trochę rozpieszczony jedynak bez ojca, Anne starała się robić wszystko, aby mi usprawiedliwić trudy życia. Tym samym nie było żadnego problemu, aby wziąć udział w jakichkolwiek wycieczkach.
18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Wszystko było przepyszne - zupełnie jak u mamy. Ciężko wybrać jedną ulubioną rzecz ale gdybym musiał wybrać to zawsze lubiłem drożdżówki z budyniem. Rzucaliśmy się na nie w priorytecie, aż nam się uszy trzęsły kiedy je jedliśmy. Musieliśmy jednak mieć się na baczności - raz były z dżemem, raz z budyniem, a innym razem mieszane! A jak wszyscy wiedzą to właśnie tylko te jedne są najlepsze i wszystkie inne nie mają do nich podjazdu!
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Zawsze wracałem - jechaliśmy wtedy do rodzinnej rezydencji, aby spędzić te święta wraz z resztą rodziny. Raz czy dwa próbowałem przekonać Anne abym mógł zostać ale ta się nie zgodziła. Chciałem przeżyć święta w Hogwarcie wraz ze znajomymi i przyjaciółmi, spędzić te magiczne chwile w ich towarzystwie. To niestety nie było mi dane. Z drugiej strony święta z najbliższymi też nie były tragiczne i nie mogę powiedzieć złego słowa na swoją rodzinę.
20. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Najlepszych wspomnieniem z czasów szkolnych jest odkrycie piłki nożnej wraz z Saurielem Rookwoodem, podczas naszego przypadkowego spotkania, nieopodal boiska od Quidditcha. Nigdy nie spodziewałem się, że będę w stanie zainteresować się czymś takim, ale jak widać bardzo się myliłem. Nie dosyć, że poznałem wspaniałego człowieka - niestety Krukona, ale z biegiem lat mu to wybaczyłem - to odnaleźliśmy wspólną pasję do tego sportu.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Każde, pojedyncze zajęcia z eliksirów i zielarstwa, zwłaszcza w momencie egzaminów czy prac domowych. Zawsze przyprawiało mnie to o dreszcze i wywoływało ciarki na plecach kiedy byłem brany do odpowiedzi, a nawet nie wiedziałem o czym mowa na zajęciach. Nie chcę więcej o tym wspominać...
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Podchodziłem uczciwie do czasu dopóki dawałem radę. Na egzaminach z obrony przed czarną magią nie ściągałem w ogóle, ale za to na eliksirach i zielarstwie to sobie odbijałem, uczciwie ściągając, nie wchodząc tam z żadną wiedzą, niż tą co przygotowana na pomocach naukowych przez moje wspaniałe koleżanki. Z pozostałymi przedmiotami bywało różnie - tam gdzie udało mi się czegoś nauczyć to zdawałem bez dodatkowych pomocy, a tam gdzie się nie udało, musiałem sobie jakoś pomóc. Gdybym musiał określić to procentowo to powiedziałbym, że 50-50 z małymi odchyłami w obydwie strony.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Pozytywnie, głównie ze względu na ludzi, których udało mi się poznać. Jednym z momentów, które wywołują szczególne emocje to otrzymanie wyników egzaminów z eliksirów i zielarstwa, gdzie okazało się, że zdałem... Może nie jakoś szczególnie dobrze, ale wystarczająco, aby móc kontynuować naukę.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
O zostaniu wielką gwiazdą Quidditcha, chociaż z biegiem lat okazało się, że nie było mi po drodze do zostania ekspertem latania na miotle. W tym wypadku nie pozostało mi nic innego jak zostanie kibicem. Przez krótki czas myślałem nawet o karierze w Mungu, ale z przyrodą też mi było nie po drodze. Na sam koniec szkoły pogodziłem się z faktem, że skończę w Ministerstwie.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
O wolności i o tym jak zawiodłem swoją matkę, nie idąc w jej ślady, kończąc tym samym w Brygadzie Uderzeniowej w Ministerstwie Magii. Po części trochę smutek, że te wszystkie beztroskie lata właśnie się zakończyły i przed nami już tylko dorosłe życie. Z drugiej strony wiedziałem, że poznawałem wspaniałych ludzi z którymi znajomości i przyjaźń kontynuuję po dziś dzień. Przekraczając po raz ostatni mury szkoły, zastanawiałem się też jak to będzie tam po drugiej stronie, bez świadomości, że we wrześniu trzeba wrócić do Hogwartu - czekała tam na nas nowa rzeczywistość w której każdy z nas musiał się odnaleźć.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Lekcje liczenia - "umiesz liczyć, licz na siebie"... No chyba, że rozchodzi się o ogórki to wtedy możesz liczyć na Sauriela
adnotacja moderatora
Odznaka przyznana.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972