• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Sekrety Londynu Szpalta Pozafabularne Pociąg do Hogwartu

Pociąg do Hogwartu
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
03.09.2023, 20:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.09.2023, 11:10 przez Morrigan.)  
1. Jak czułeś się po otrzymaniu listu informującego cię o byciu przyjętym do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania?
Nawet nie brałam pod uwagę, że mogę go nie dostać, więc chyba nie niósł żadnych szczególnych odczuć poza myślą, że wreszcie dołączę do Erika i Mavelle, już chodzących do szkoły. Nie było więc ani zaskoczenia, ani nawet jakiegoś ogromnego podekscytowania, bo przecież to było coś, czego byłam absolutnie pewna. Chociaż nie przeszkodziło mi to w bieganiu po całym domu i podtykaniu każdemu domownikowi pod nos listu, żeby się pochwalić. A nasłuchałam się o Hogwarcie wystarczająco dużo od brata i starszej kuzynki, aby oczekiwania były mniej więcej zgodne z rzeczywistością - obejmowały naukę magii, magiczny zamek, wielkie jezioro i pokój wspólny, w którym często słychać śmiech i głośne rozmowy. Dokładnie to zresztą dostałam.

2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Oczywiście, że Hogwarts Express, co to za zabawa dostać się do Szkocji kominkiem, kiedy wszyscy znajomi jadą pociągiem, ale... Przepraszam, w j e d n y m przedziale? Nie zdarzyło się, żebym całą podróż spędziła siedząc w jednym miejscu. Biegałam po pociągu w tę i z powrotem, dosiadając się do różnych osób, żeby upewnić się, że przywitam absolutnie każdego znajomego i nikt, absolutnie nikt, nie zdoła niecnie uciec czy gdzieś się ukryć. Może poza pierwszym rokiem, gdzie pewnie większość podróży spędziłam z Mavelle Bones, Jane Potter i Erikiem Longbottomem (chociaż też w pewnym momencie wymknęłam się, by sprawdzić, kto siedzi w innych). W kolejnych latach wsiadałam do pociągu z rodzeństwem czy kuzynostwem, i zwykle przynajmniej przez chwilę siedziałam w przedziale razem z nimi, ale nie było mowy, żeby nie wpaść do Victorii i Cynthii, nie zajrzeć do Castiela czy nie pomęczyć sobą Theseusa, a jeszcze w kolejnych - należało też koniecznie poświęcić trochę czasu Norze, Danielle... i wielu innym osobom. Niekiedy kompletnie nieznanym, ale jeżeli ktoś akurat siedział sam, jak tu do niego nie zagadać?

3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
„Jane, Jane, patrz, Erik opowiadał o tym niebie, wygląda jak prawdziwe, prawda? O, a tam za stołem Gryfonów siedzą Mavelle i Erik. Czy oni oszalali? Dlaczego nie zajęli nam obok siebie wolnego miejsca? Przecież na pewno trafimy do Gryffindoru. Myślisz, że ciężko wymknąć się do Zakazanego Lasu? I że w jeziorze naprawdę żyje wielka kałamarnica? Ojej, patrz na to potrawy, nie wiem, co zjeść najpierw. Czy naprawdę po uczcie musimy iść do Pokoju Wspólnego? To znaczy, chcę zobaczyć Pokój Wspólny, ale tam z lewej był taki korytarz, koniecznie chciałabym sprawdzić, czy ta zbroja w nim naprawdę się poruszała, czy tylko mi się wydawało…”
Pierwszego dnia nie udało mi się zwiedzić całego zamku, ale na pewno nie dlatego, że nie próbowałam - po ceremonii przydziału i uczcie odprowadzono nas przecież do wieży Gryffindoru. Prefekt niestety stanowczo zaprotestował wobec próby opuszczenia Pokoju Wspólnego przez pierwszoroczniaka po godzinie dwudziestej. Za to nie omieszkałam dokładnie obejrzeć każdego zakamarka Pokoju Wspólnego. Drugiego dnia - sporo czasu spędziłam z Mavelle i Jane, ale nie byłabym sobą, gdybym w pewnym momencie nie postanowiła rozejrzeć się po zamku na własną rękę. Przebiegałam go wzdłuż i wszerz, zgubiłam się trzy razy, zapoznałam z kilkunastoma osobami i spadłam z magicznych schodów.

4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Prawdopodobnie tradycja rodzinna i skłonności do pakowania się w tarapaty, chociaż złośliwi wspomnieliby na pewno coś o głupocie. Poza tym kiedy Tiara ośmieliła się zawahać nad przydziałem, padło z mojej strony, że chyba sobie żartuje i tysiąc lat zbierania kurzu ją uszkodziło. Oczywiście, z przydziału byłam absolutnie Dumna. Kochałam Gryffindor z całego serca i duszy, chociaż zdaniem niektórych byłam bez wątpienia plamą na honorze Domu, bo przyjaźniłam się ze Ślizgonkami. Punktów próbowałam nie tracić, głównie jednak z obawy przed tym, co powiedzą rodzice i inni Gryfoni, bo Puchar, stojący przez rok w gabinecie opiekunki domu jakoś zawsze zdawał mi się małą nagrodą za masę zbiorowych wysiłków.

5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Sowę, aby móc być w stałym kontakcie z osobami spoza Hogwartu. Służyła i wciąż służy mi wiernie, bo sowy na całe szczęście są raczej długowieczne. I nawet nie dziobała mnie zbyt często, chociaż zawsze pisałam dużo listów, co zmuszało ją do częstych podróży. Chociaż uwielbiam psy i koty, to zabieranie kota do zamku pełnego czarodziei nigdy nie wydawało mi się dobrym pomysłem - za duża szansa, że spotkałaby go jakaś krzywda, poza tym jak tu miałby mieć własne miejsce w szkole? A ropuchy jako zwierzątka dziwiły trochę nawet mnie. (Bo poważnie? Ropucha?) Do posiadania szczurów jakoś też mnie wcale nie ciągnęło.

6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Z kuzynką Jane Potter, z którą zawsze miałam całkiem niezłe kontakty i dość cierpliwie znosiła i moje gadanie, i czasem późne powroty do sypialni. A także na razie bliżej niezidentyfikowanymi Gryfonkami, które niewykluczone – uciekały z dormitorium przed moim rozgadaniem. Na pewno przy moim łóżku zawsze były jakieś książki, słodycze i listy, otrzymane albo akurat przeze mnie pisane. W dormitorium raczej nie spędzałam za wiele czasu - jeżeli akurat chciałam być sama, pokój dzielony z kilkoma osobami nie był najlepszym wyborem, a kiedy szukałam towarzystwa, inne miejsca były lepszym wyborem.

7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
OPCM i transmutacja. To pierwsze - bo pojedynki to domena Longbottomów i zakładałam, że cokolwiek poniżej PO głęboko rozczaruje moją rodzinę, poza tym... po prostu lubiłam zawsze czary ofensywne. To drugie - jest trochę dziedzictwem mojej matki i płynie we krwi Potterów. Dochodził tu jeszcze duch rywalizacji z Conanem i Jane, również w transmutacji celującymi, a od trzeciego roku - pragnienie opanowania animagii.
Zielarstwo i eliksiry wywoływały westchnienia, historia magii oznaczała zwykle czas na drzemkę (i idealnie, bo można było wtedy wstać godzinę wcześniej i zrobić coś innego…), bo nauczyciel nawet najbardziej emocjonujące wydarzenia umiał zamienić w nudny bełkot (a przecież ja lubię książki!). Najgorszym wrogiem była jednak zawsze numerologia - to bez wątpienia wynalazek z jakichś demonicznych otchłani. Po piątym roku porzuciłam ją z wielką radością.

8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Patriotyzm domowy skłaniał do kibicowania Gryfonom. Fakt, że brat był w drużynie również.  Wiernie chodziłam więc niemal na wszystkie mecze i biłam brawa po każdym golu strzelonym przez Gryfonów. Chociaż brałam udział w lekcjach latania na miotle, a w wakacje czasem grałam z rodziną, to nigdy nie czułam specjalnego powołania w tym kierunku, poza tym zajęta dręczeniem ludzi, na treningi nie miałabym już czasu. (W tej chwili zresztą z mioteł już nie korzystam.) Do kibicowania skłaniało na pewno i to, że każdy wygrany mecz oznaczał, że w PW magicznym sposobem pojawiały się kremowe piwo i ciastka. Oraz że wszyscy mieli doskonałe humory.

9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
…to trochę jakby kazać wybrać matce ulubione dziecko. Nie próbowałam wybierać "najlepszego" przyjaciela i chyba faktycznie nikogo takiego nie miałam. Przyjaciół i krewnych wokół było sporo i bardzo starała się poświęcać czas każdemu, chociaż pewnie najwięcej dostawali go Mavelle, Jane, Victoria, Cynthia, Nora, Castiel i Conan. Niektóre przyjaźnie przetrwały, inne znajomości się rozluźniły. Z Mavelle teraz mieszkam, z Jane widuję się regularnie, czasem spotykam z Tori i Cyną, a Nora jest właściwie niemal członkinią rodziny, można więc uznać, że udało się podtrzymać wiele więzi ze szkoły.

10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Przez jakieś pięć minut wzdychanie do kolegi brata, ale sama ledwo to zauważyłam, bo wokół było tyle innych, interesujących rzeczy. W czasach szkolnych chłopcy byli raczej kumplami niż obiektami westchnień, a większość z nich zapewne nie zauważyła, że w ogóle jestem dziewczyną. Nie jestem i nigdy nie byłam romantyczną duszną, nie cieszyłam się też szczególną popularnością.

11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Z dużym prawdopodobieństwem tak, z racji na gadatliwość i gotowość do zepchnięcia kogoś ze schodów za nazwanie koleżanki szlamą. Zdarzyło mi się wejść w ostry konflikt z jednym czy dwoma Ślizgonami, mimo tego, że miałam w tym Domu i przyjaciół. Niewykluczone, że część osób, które brałam za nastawione neutralnie i doskonale obojętnie, miała ochotę w istocie zepchnąć mnie z wieży astronomicznej. Na razie jednak zostają niezidentyfikowani z imienia i nazwiska.

12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
McGongall. Zawsze umiała każdego postawić do pionu, poza tym doskonale uczyła transmutacji, a tę musiałam ćwiczyć pilnie, jeżeli chciałam zostać animagiem. Dumbledore'a w czasach szkolnych bałam się śmiertelnie, pewna, że potrafi czytać ludziom w myślach i robi to regularnie.

13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Parę razy na samym początku I roku owszem, kiedy uparcie starałam się zajrzeć absolutnie wszędzie, nawet jeżeli wcale nie musiałam. Potem rozkład korytarzy stał się już znany – nauczyłam się go szybko, zresztą na początku rozrysowywałam sobie nawet mapki, by móc jak najprędzej przemieszczać się z punktu A do punktu B bez straty czasu. Zważywszy na zamiłowanie do wpychania nosa w nieswoje sprawy i niezwykłe skłonności do wpadania w tarapaty, udało mi się wpaść na jedno tajne przejście (właściwie dosłownie na nie "wpaść" i utknąć na chwilę za ścianą, zanim odkryłam, jak się stamtąd wydostać). A długie lata węszenia po zamku zaowocowały odkryciem wyjścia z zamku za lustrem na jednym z pięter i natrafienia na Pokój Życzeń. Do braci Weasleyów czy Huncwotów mi jednak daleko - nigdy nie poznałam wszystkich sekretów Hogwartu.


14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Przynajmniej kilka razy, na pierwszych latach głównie bójkami, za które wpadały szlabany. Potem nabrałam trochę ogłady i nauczyłam się nie rzucać z pięściami na kogoś, kto użył słówka na "sz". Na kolejnych rocznikach – zdarzały się nocne włóczęgi oraz odwiedziny w Zakazanym Lesie, ale tu już zadbałam, by nie dać się przyłapać… Od piątego do siódmego roku zdarzył się więc może jeden albo dwa szlabany. I nigdy nic na tyle poważnego, by wzywano dyrektora albo odebrano mi więcej niż piętnaście punktów.

15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Klub pojedynków, przez dwa czy trzy lata. Wtedy jeszcze takie przyjacielskie pojedynku lubiłam, chciałam nauczyć się czegoś nie tylko rzucając zaklęcia na martwe cele, poza tym wydawało mi się, że to coś, czego oczekiwałby dziadek. Zrezygnowałam na siódmym roku, przygotowując się do OWEUTEmów.

16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Pokój Wspólny Gryffindoru – bo był przytulny i bo zawsze łatwo było w nim kogoś zaczepić. To miejsce stanowiło namiastkę prawdziwego domu. Wielka Sala – bo serwowano w niej jedzenie. Błonia – bo można było po nich pobiegać albo usiąść nad jeziorem i można tam było zaciągnąć znajomych z różnych domów. Albo wspiąć się na jakieś drzewo. Wieża astronomiczna – bo wprawdzie astrologia to nie mój ulubiony przedmiot, ale były stamtąd świetne widoki. Czas spędzałam jednak najczęściej tam, gdzie akurat byli moi przyjaciele.

17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Miodowe Królestwo dotąd zajmuje specjalne miejsce w moim sercu. Bardzo lubiłam też Trzy Miotły - ze względu na fakt, że serwowano tam kremowe piwo. Ale zwiedziłam każdy sklep i kawiarnię, jaką się dało, włącznie ze Świńskim Łbem, a także chętnie kręciłam się po okolicy, w tym cmentarzu - ot wiedziona czystą ciekawością, co w pobliżu wioski znajdę. Nie opuściłam chyba żadnego weekendu w Hogsmeade… może poza jednym czy dwoma na siódmym roku, gdy naprawdę trzeba było skupić się na nauce. Chętnie wracałam tam jeszcze w pierwszym roku po Hogwarcie, aby spotkać się z osobami z niższego rocznika.

18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Wszystkie? Skrzaty w Hogwarcie gotują przecież doskonale, a ja nie jestem wybredna, jeżeli chodzi o jedzenie. Równie chętnie pałaszowałam jajka na bekonie, jak tosty, puddingi, pieczenie i nawet owsiankę. Chociaż prawdopodobnie szczególnego miejsca w sercu doczekały się desery. Zazwyczaj siedziałam przy stołach z resztą uczniów, chociaż czasem zdarzyło się złapać tosta i pobiec gdzieś razem z nim, ale to nie z chęci unikania kolegów… raczej w próbie dogonienia kogoś, kto skończył jeść przede mną. Raz czy dwa dość bezceremonialnie wepchnęłam się też do stołu Ślizgonów, żeby pogadać z Tori lub Cyną, co nie zostało przyjęte z radością.

19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Zazwyczaj wracałam – Yule to w końcu rodzinne święta, a poza tym przebywając tyle miesięcy nawet w najwspanialszym zamku, zaczyna się tęsknić za rodziną oraz domem. Święta więc najczęściej zastawały mnie w posiadłości Longbottomów, w towarzystwie wszystkich krewnych. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy zostać w szkole ze względu na bal. Za to jeżeli ktoś nie mógł wrócić do domu na święta, istniała duża szansa, że zostanie zaproszony przeze mnie do Longbottomów.

20. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Wielka bitwa na śnieżki na wewnętrznym dziedzińcu Hogwartu, w którą z dużym poświęceniem wciągałam krewnych oraz znajomych. Zakończona widowiskowo, kiedy paroma śnieżkami oberwała profesor od numerologii, wbiegająca między nas, by ją zakończyć i była bardzo, bardzo wściekła - chociaż przecież SAMA weszła na tor tych wszystkich śnieżek. Najpiękniejsza była jednak później jej mina, kiedy od wicedyrektorki usłyszała, że zasadniczo nie jest wbrew szkolnemu regulaminowi obrzucanie się śnieżkami. To chyba zresztą przez tę minę wspominam to wyjątkowo dobrze, bo miłych wspomnień była cała masa.

21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Pierwsza pełnia w szkole po tym, jak Erik został wilkołakiem. Wymknęłam się z Pokoju Wspólnego, żeby rano widzieć, kiedy będą go transportować do skrzydła szpitalnego. Nic nie mogło być lepszą motywacją do ćwiczenia animagii.

22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
A to już zależy od przedmiotu. OPCM i transmutacja zazwyczaj szły bardzo dobrze i na OWEUtemach oba zdałam na W, zaklęcia czasem bardzo dobrze, czasem tylko dobrze, zielarstwo, astronomia i eliksiry przeciętnie, a historia magii i numerologia fatalnie. O ile z odpisywaniem prac domowych wielkiego oporu nie było, o tyle wobec ściągania na testach już tak - wszystkie napisałam więc o własnych siłach. Chociaż rzecz jasna z numerologii wlepiono mi na SUMach trolla.

23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
W Hogwarcie wszystko zdawało się prostsze – nie trwała jeszcze wojna, największym problemem był test z numerologii, a większość przyjaciół i krewnych była w pobliżu i nie istniała potrzeba zastanawiania się, jakie mają intencje. Sporo wspomnień z tego okresu jest dla mnie ważne i nie umiem wskazać jednego, które byłoby istotniejsze od innych. To był dobry i czasem żałuję, że nie ma do niego powrotu. Szczególny sentyment chyba wzbudzają we mnie wspomnienia z pierwszego i ostatniego roku: bo ten pierwszy był okresem, gdy wszystko zdawało się nowe, magiczne i wspaniałe, a ten ostatni - kiedy wokół pełno było przyjaciół, i stanowił te ostatnie chwile przed wejściem w dorosłość.

24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Zawsze chciałam być Brygadzistką, już mając jakieś jedenaście lat. A może nawet wcześniej - to w końcu swego rodzaju tradycja rodzinna. Marzenia nie sięgały dalej niż ten zawód oraz utrzymanie kontaktów z wszystkimi, którzy byli wtedy bliscy. I na pewno nie przewidziałam ani wojny, ani jak ta praca i dorosłe życie będą naprawdę wyglądały.
Od trzeciego roku chciałam zostać animagiem, ale to był raczej twardy plan niż marzenie i doczekał się zresztą realizacji pod sam koniec Hogwartu.


25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
Że właściwie to wcale nie chcę opuszczać szkoły i być dorosła, i chętnie cofnęłabym się w czasie - może nie do pierwszego roku, ale już do piątego owszem. I zastanawiałam się, ile znajomości z czasów szkolnych przetrwa teraz, kiedy nasze drogi się rozchodzą. Z drugiej - ekscytowała mnie wizja stażu w Brygadzie Uderzeniowej, gdzie pracę rozpoczęli już mój brat oraz kuzynka. Może było i w tym wszystkim trochę obawy, związanej z widmowidzeniem i pewną poznaną dzięki niemu historią, ale wtedy jeszcze odsuwałam ją na bok.

26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Nie ma chyba przydatniejszego zaklęcia niż accio, więc ta lekcja w Hogwarcie, gdy się go uczyliśmy. Ale te „jak dyplomatycznie radzić sobie z ludźmi”, gdy ktoś prosił o poradę w kwestii zaproszenia na randkę Erika/Mavelle/którejś z koleżanek, też były przydatne.

adnotacja moderatora
Odznaka przyznana.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości




Wiadomości w tym wątku
Pociąg do Hogwartu - przez Eutierria - 03.09.2023, 14:33
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Stanley Andrew Borgin - 03.09.2023, 20:27
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Brenna Longbottom - 03.09.2023, 20:47
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ururu Marquez - 03.09.2023, 21:36
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 12:34
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Florence Bulstrode - 13.09.2023, 12:55
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Erik Longbottom - 13.09.2023, 15:51
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Atreus Bulstrode - 14.09.2023, 03:17
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Heather Wood - 14.09.2023, 21:50
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Victoria Lestrange - 17.09.2023, 02:29
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Patrick Steward - 22.09.2023, 20:30
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Daisy Lockhart - 22.09.2023, 22:48
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Mavelle Bones - 23.09.2023, 11:46
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Martin Crouch - 24.09.2023, 19:47
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Kayden Delacour - 28.09.2023, 00:32
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ula Brzęczyszczykiewicz - 28.09.2023, 12:05
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Giovanni Urquart - 28.09.2023, 22:17
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ezechiel von Jundegingen - 29.09.2023, 09:10
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Perseus Black - 29.09.2023, 18:08
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Cathal Shafiq - 30.09.2023, 00:55
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Ulysses Rookwood - 30.09.2023, 01:02
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Alanna Carrow - 30.09.2023, 15:04
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Guinevere McGonagall - 30.09.2023, 16:23
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Lorraine Malfoy - 30.09.2023, 22:11
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Morpheus Longbottom - 08.01.2024, 20:12
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Anthony Shafiq - 19.04.2024, 23:04
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Neil Enfer - 21.07.2024, 10:49
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Richard Mulciber - 28.08.2024, 14:59
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Thomas Figg - 05.09.2024, 18:57
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Rodolphus Lestrange - 26.09.2024, 14:12
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.10.2024, 23:51
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Woody Tarpaulin - 15.11.2024, 12:19
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Isaac Bagshot - 23.11.2024, 02:36
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Hannibal Selwyn - 30.05.2025, 23:24
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Lazarus Lovegood - 16.09.2025, 23:44
RE: Pociąg do Hogwartu - przez Lorien Mulciber - 18.09.2025, 10:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa