• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind

[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#19
03.09.2023, 22:57  ✶  

Łatwo było omijać przeszkody, skakać przez nie, uchylać się przed nimi, nawet kiedy na nie nie spoglądałeś. Widziałeś je oczami drugiej strony. Świat wyglądał inaczej, ty wyglądałeś inaczej i wszystko układało się przed tobą dywanem z liści i mchu. Jaki był miękki i przyjemny... pachniał tak żywo, woń sosen napełniała płuca i można było poczuć, że żyjesz. Nawet gdy w końcu się zatrzymasz, gdy nogi odmówią posłuszeństwa, tak zmęczone, ułożył się w tych promykach przeciekających przez igliwia i ułożył łeb na korzeniu drzewa. Będzie przyjemnie. Swobodnie. Brzuch unoszony ciężkim oddechem w końcu się uspokoi, a ty poczujesz kojące odprężenie. Będziesz mógł spać i śnić tak słodko, spokojnie. Nie usłyszysz zgiełku miasta, nie usłyszysz zgiełku ludzi. Tylko wilcze wycie - tuż obok ucha... Do zmęczenia się była jeszcze daleka droga, bo nawet jeśli kondycja Laurentowi nie dopisywała, a jego ciało było niestety ogólnie - słabe - tak mógł się jeszcze długo, dłuuugo bawić ze swoim wilczkiem. Kotem. Szczególnie kiedy druga strona wykazywała sobą pełną gotowość do tej zabawy.

Zgadza się, na pozorach ciężko było daleko zajechać. Chyba, że posiadałeś osobę, która cię uzupełniała. Gdzie ty tworzyłeś pozory, by zachować twarz, ale ktoś zachowywał trzeźwość umysłu. Ty byłeś aparycją - druga osoba umysłem. Nie każdy był stworzony do rozmów, niektórzy mieli, jak to Laurent określił, piękny umysł. Inni mieli wszystko. Niektórzy rodzili się pięknymi dziećmi i niewiele od nich wymagano, inni musieli o siebie dbać. Laurent walczył od zawsze, żeby być... kimś. Kimkolwiek? Żeby być dostrzeganym. Uczył się całe życie. Jak wykorzystać to, co ma, żeby ludzie na niego patrzyli i żeby chcieli go zobaczyć. Próbował odkryć, co w ogóle chcieli zobaczyć. Takim sposobem dotarliśmy do uliczki w Marsylii, kiedy panowie wznowili wędrówkę. Kayden lśnił w szkole od zawsze. Laurent nie wiedział, czy miał od zawsze tę "pewność siebie", czy zdawał sobie sprawę ze swoich atutów już w szkole, ale nosił to na piersi. Nie dało się go przeoczyć. Ale nie dziwił się, ani trochę, że srebrne oczy nie zobaczyły jego pełnych podziwu w tym jednostajnym tłumie uczniów.

- Tak. - Miało nie być twardego "nie", ale było za to twarde "tak" z jego strony. Takie, heh, pewne siebie. - Bardzo cenię sobie towarzystwo ludzi pewnych siebie, ponieważ sam jestem o wiele bardziej rozchwiany, niż mogłoby się wydawać. - I to był ten pozór. Ale czy to znaczyło, że nie można mieć jednego i drugiego? - Na osobie pewnej łatwo się oprzeć, łatwo oddać jej w dłonie lejce, by prowadziła. A ja lubię te lejce oddawać. Choć czasem niektórzy potrzebują, żeby im je podać i zacisnąć na nich palce... - Uśmiechnął się uroczo, nawiązując w zasadzie dokładnie do tego, co zrobił na plaży. - Pokazałem ci zresztą parę razy, że dość łatwo jest zaburzyć stabilność mojego gruntu. Nie jest to ułudne. Natomiast jest kruche. - Ponieważ Laurenta łatwo było wystraszyć, tak po prostu. Szczególnie, kiedy podchodził do kogoś z perspektywy innej niż czysto biznesowa. Kiedy chciał czegoś innego i czegoś innego szukał. Od Kaydena dostawał tyle ostrych i sprzecznych sygnałów, że naprawdę czuł się niepewnie na jego gruncie. - Prowadzenie New Forest trzęsąc się przy każdej decyzji byłoby jednak zupełnie niemożliwe... - Zaśmiał się cicho. Laurent sam już nie wiedział, co jest prawdą a co częścią tego, w co musiał się uzbroić, żeby sobie radzić. Na pewno w pewnych aspektach mu pewności siebie nie brakowało - jak we flircie. Albo w biznesie. Z pieniędzmi prawie jak z kochankami - równie czule trzeba je traktować i poświęcać mnóstwo uwagi. - Pozory w naszym świecie są potrzebne - niestety. Ci, którzy są słabi psychicznie, są potencjalnym pożywieniem dla rekinów. Jeśli więc jesteś słaby - zostaje ci stwarzanie pozoru. - Laurent wiedział, że sił mu brakuje. Ale nie uważał się za zupełnie bezbronną rybkę w tym morzu.

Było coś zupełnie błędnego w tym, jak zalśniły oczy Kaydena. Ooch, Laurent nie spodziewał się aż takiej żywej reakcji, ale podobała mu się. Och, jak ona mu się podobała! Aż poczuł przyjemny dreszczyk ekscytacji na zbliżające się... co w zasadzie? W końcu nic się nie zbliżało. To tylko rozmowa... Tylko? Ta rozmowa była jednym z... chyba z największych ekscytacji jego życia. Haczyk został złapany. Nie, to już nawet nie było złapanie haczyka. Miał wrażenie, że Kayden zaraz podejdzie, wyjmie mu tę wędkę, albo wyrwie siłą. I o ile Laurent naprawdę nienawidził przemocy, tak przeciwko takiemu odważnemu gestowi nie miałby zupełnie nic przeciwko.

- Myślę, że już wiesz, co jest na trzecim miejscu. - Coś, co sprawiało, że ryba przylepiała się do haczyka i już nie chciała go puścić. Narkotyk. - Miód, Kaydenie i odrobina anielskiego puchu. - Słodycz i uniesienie, Niebo i Raj. To, czego ludzie pragnęli i poszukiwali. Spełnienie. Wiele osób mówiło mu, że potrafi przy nim zaznać spokój. Ukojenie. Że się rozluźniały. Tak, Laurent był świadom tego, że jest małym manipulatorem. Za dzieciaka był o wiele gorszym. Ale teraz nie musiał się już z nikim szarpać. Może poza seryjnymi mordercami, cóż...

Zatrzymał się razem z Kaydenem.

Zaniepokoiła go przez moment jego reakcja i tak spojrzał w jedną i drugą uliczkę pełną ludzi. To uczucie bycia obserwowanym zniknęło. Nie towarzyszyło mu. Gdyby ten czarownik teleportował się za nim do Francji to byłoby dopiero okropne... lecz nie. Mógł wrócić znów oczyma do Kaydena z mocniej bijącym sercem w piersi. Nie wpadł w panikę tylko i wyłącznie dzięki eliksirowi. Nawet w trakcie zeznań musieli je przerwać, bo Laurent po prostu nie był w stanie kontynuować. Wtedy nie mógł sobie pozwolić na wyparcie. Umniejszanie wszystkiemu, traktowanie jakby to było takie... nic. Ot no, mały problem, mały wypadek. Teraz już nic się nie działo, no żył, więc ach, ciapa z tego mordercy! Którego odcisk po dłoniach na szyi nosił do teraz i dziurę w plecach po jego nożu też. Nie bardzo wiedział, jak odpowiedzieć na to mówienie o żarcie, więc odwrócił wzrok, wznawiając wolną wędrówkę w głąb miasta i chwilowo skupiając na sobie samym - a konkretniej na uspokojeniu reakcji swojego ciała. Najprościej było poprzez oddychanie - mówił tak lekarz i mówiła tak jego przyjaciółka, Victoria.

- Powinienem był się skontaktować chociaż pocztą, w końcu czekałeś bez żadnej odpowiedzi. - Wytłumaczył się. Ale no... tak, nie miał do tego głowy. I chyba nic dziwnego. - Nie jestem pewien, Kaydenie. Nie chciałem cię zapraszać w podróż, żebyś słuchał mojego smęcenia i oglądał mnie w przykrym stanie wpadania w panikę. - Nawet kiedy dalej o tym mówił to w jego głosie prawie pobrzmiał śmiech. Tak, to był syndrom wyparcia. Laurent uciekał - i to panicznie. Bardzo daleko od Anglii. - Tym nie mniej to była bardzo... bardzo specyficzna sprawa. Bo widzisz, ten czarnoksiężnik atakuje we śnie. I potem się budzisz. I każda, nawet najmniejsza rana zostaje na twoim ciele. - Och, och, och, ale chyba stop, chyba już wystarczyło, bo Laurent już czuł, że jeszcze jedno słówko i znowu pęknie i straci nad sobą panowanie, a naprawdę tego nie chciał. Wstyd. Chciał być jednak wobec Kaydena szczerym. Wyjaśnić mu to, że... usprawiedliwić się? A może naprawdę potrzebował o tym mówić. Przyjąć, że to się stało. Że to była oczywistość. Blondyn sięgnął do kieszeni i wyciągnął z niej małe pudełeczko. A w nim - kilka czekoladek, pralinek, w kształcie muszelek. Czekolada uspakaja, przywołuje uśmiech i pomaga uzupełnić energię. To usłyszał o czekoladzie. I może to efekt placebo, może nie, ale Laurent potrzebował jakiegokolwiek rytuału, który pomoże mu się przywołać do porządku, kiedy miał wrażenie, że zaraz upadnie. Wyciągnął zachęcająco pudełeczko po chwili do Kaydena, oferując poczęstunek.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Kayden Delacour (12049), Laurent Prewett (14171)




Wiadomości w tym wątku
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 10:08
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 11:59
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 12:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 14:52
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 15:19
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 17:12
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 18:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 12:11
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 02:41
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 08:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 13:15
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 16:09
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 20:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 22:38
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 18:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 19:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 22:01
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 22:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 05.09.2023, 16:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 19:06
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 07.09.2023, 23:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.09.2023, 12:10
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 10.09.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 22:35
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 16.09.2023, 23:21
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 23:50
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 27.09.2023, 21:16
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 27.09.2023, 22:36
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 06.10.2023, 22:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 06.10.2023, 23:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 08.10.2023, 20:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 20:47
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 13.10.2023, 21:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa