04.09.2023, 00:24 ✶
W wannie było parno i ciasno, lecz Imogen zdawało się to nie przeszkadzać, choć nogi zaczynały boleć ją od ciągłego podkurczania. Była w stanie znieść tę drobną niedogodność, jeśli tylko będzie dane spędzić jej choć kilka chwil w jego towarzystwie, napawać się jego bliskością, triumfować nad tą, którą zostawił, by wrócić do niej, do ich domu, miękkiej pościeli ich małżeńskiego łoża. Nie mogła jednak ukryć westchnienia ulgi, kiedy zaproponował jej zmianę pozycji, toteż jednym szybkim ruchem obróciła się do Augustusa plecami. Być może nie mogła w ten sposób widzieć jego twarzy, lecz byli ze sobą bliżej, niż gdyby nadal siedzieli naprzeciwko siebie. Wsparła drobną dłoń na jego udzie, niby przypadkiem, by zaraz rozpocząć wyrachowaną wędrówkę długich palców w kierunku jego biodra. Powstrzymała się w porę, jakby przypomniała sobie nagle jego słowa o ograniczeniu się dzisiejszego wieczora do kąpieli. W rzeczywistości jednak badała grunt, kusiła, prowokowała, przesuwała granice i sprawdzała, jak bardzo podatny jest na jej zaloty.
— Naczelna pochwaliła mnie za ostatni artykuł, ale w związku z tym, że zaczyna się sezon ślubny, narzuciła mi artykuł na temat pogodzenia opieki nad dziećmi i zabawy na weselu — westchnęła, opierając głowę na jego torsie — Dawno nie byłam na żadnym weselu. Może szepnąłbyś słowo Ulyssesowi, aby nas na jakieś w końcu zaprosił? Szkoda, żeby tak dobra partia się zmarnowała na rzecz starokawalerstwa.
Zamknęła oczy, rozkoszując się melodią jego komplementów, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Jeszcze!, krzyczała spragniona pochwał psyche, lecz obiecała sobie, że nie będzie zachłanna. Odchyliła głowę na bok, prezentując łabędzią szyję, wciąż pachnącą różanymi perfumami, gotową przyjąć wilgotne korale pocałunków rozciągających się od linii żuchwy po obojczyk - jej ulubioną pieszczotę. Nie musiała nic mówić; nie chciała nic mówić, aby nie zepsuć tej chwili. Nagle wszystko inne przestało mieć znaczenie - późny powrót, zapach lawendy i uciekające spojrzenie. Była w stanie mu wybaczyć nawet zdradę, jeśli tylko wziąłby ją w ramiona i nigdy z nich już nie wypuszczał.
— Naczelna pochwaliła mnie za ostatni artykuł, ale w związku z tym, że zaczyna się sezon ślubny, narzuciła mi artykuł na temat pogodzenia opieki nad dziećmi i zabawy na weselu — westchnęła, opierając głowę na jego torsie — Dawno nie byłam na żadnym weselu. Może szepnąłbyś słowo Ulyssesowi, aby nas na jakieś w końcu zaprosił? Szkoda, żeby tak dobra partia się zmarnowała na rzecz starokawalerstwa.
Zamknęła oczy, rozkoszując się melodią jego komplementów, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Jeszcze!, krzyczała spragniona pochwał psyche, lecz obiecała sobie, że nie będzie zachłanna. Odchyliła głowę na bok, prezentując łabędzią szyję, wciąż pachnącą różanymi perfumami, gotową przyjąć wilgotne korale pocałunków rozciągających się od linii żuchwy po obojczyk - jej ulubioną pieszczotę. Nie musiała nic mówić; nie chciała nic mówić, aby nie zepsuć tej chwili. Nagle wszystko inne przestało mieć znaczenie - późny powrót, zapach lawendy i uciekające spojrzenie. Była w stanie mu wybaczyć nawet zdradę, jeśli tylko wziąłby ją w ramiona i nigdy z nich już nie wypuszczał.
![[Obrazek: 55rG7le.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=55rG7le.png)
please, dance with me in the dark