Sprawę Loretty i Louvaina można uznać za na razie zakończoną. Zamierzał zając się prywatnym życiem swojego przyjaciela, który postanowił podzielić się z nim taką sensacją. Ich rozmowę miała ubarwić zasłyszana niedawno plotka. Nie byłby sobą, gdyby nie powstrzymał.
— A Ciebie nie świerzbiły nogi? Skoro tak mówisz. — Zadane przez niego pytanie było podchwytliwe przez zawarte drugie dno. Nie zamierzał zaprzeczać temu, że po prostu chciał się przespać z Lorettą. Nie wydawał się przekonany co do prawdziwości słów swojego przyjaciela, który nad wyraz ekspresywnie zareagował na zadane przez niego pytanie. Na domiar tego wypuścił z dłoni kieliszek, który rozlał po parkiecie naprawdę dobre wino. Tego mężczyznę naprawdę łatwo było wytrącić z równowagi. Philip miał w tym doświadczenie, ale zwykle musiał bardziej się wysilić.
— Jestem w pełni władz umysłowych. Uplotłeś wianek, kobieta wspina się dla Ciebie na pal i planujesz się ożenić z nią, nawet jak traktujesz ją bardziej jak siostrę. Nie rozmawiamy teraz o Perseusu. Czemu zmarnowałeś takie dobre wino? — Zapewnił go co do stanu swojego umysłu. Przedstawił zbiór argumentów, które popchnęły go do zadania tego pytania. Black go nie interesował. Zganił go lekko za marnowanie alkoholu, który mógłby wypić. Prawdziwa rewelacja dopiero miała nadejść i samo jej usłyszenie spowodowało u niego chwilowe zwarcie w mózgu.
— Prawiczek to nawet gorzej niż gej. Mam Ci pomóc znaleźć okazję? Od tego są przyjaciele. Nie wszystkie są takie jak Loretta. — Stwierdził jakże subtelnie. Chcąc być dobrym przyjacielem zaoferował mu pomoc w znalezieniu takiej właśnie okazji. Spotykał na swojej drodze wiele miłych i zarazem wyzwolonych kobiet. Jeśli faktycznie Jon, jak Gio są prawiczkami to wypadałoby to zmienić. W czym mógł pomóc. Nie osobiście, co prawda, ale mógł.
— Całkiem normalne. Macie to samo ciało, ale jesteście dwiema różnymi osobami. Nie oceniam. — Odparł na słowa swojego przyjaciela. Daleki był oceniania. Nie mówił tego nawet złośliwie. Nie musiał się również martwić, że Urquart wyjdzie stąd rozgniewany na niego. Philip po prostu miał taki sposób bycia.