04.09.2023, 10:36 ✶
Brenna milczała. Długą chwilę.
- Mav… Eugene nie żyje od dziesięciu lat – powiedziała w końcu cicho. Dziesięć lat temu Mavelle była osiemnastolatką, świeżo po Hogwarcie. Claudia zaginęła najmniej dwadzieścia lat temu – może trochę dłużej – a wtedy była z kolei szczerbatą dziewczynką, uganiającą się z kuzynostwem po Dolinie Godryka.
Brenna przypatrywała się kuzynce badawczo. Tym razem nie było tego momentu „zaćmienia”, może dlatego, że Bones nie wpadła w żadne stare wspomnienie – a jedynie to, co ją otaczało, przywołało kilka myśli, obrazów, tkwiących gdzieś w jej pamięci. Ech Limbo, wspomnień Derwina.
– Chłopcy, mamy chyba trop, który musimy szybko sprawdzić, Mav widziała chyba zdjęcie jednej zaginionej Claudii w archiwach – oświadczyła głośno, odwracając się do pozostałych osób. Początkowo miała zamiar – mimo wszystko – spróbować z widmowidzeniem, sprawdzić dokładnie strych, gdy oni skończą z ciałem, a dopiero później zająć się przeszukiwaniem archiwów oraz informacji o Eugene Frayu…
Ale teraz…
Chwyciła Mavelle za nadgarstek i pociągnęła lekko, ku schodom. Nie chciała rozmawiać tutaj, tak blisko innych członków ekipy. O Bones i tak krążyło wystarczająco dużo plotek oraz opowieści dziwnej treści: nie należało dokładać kolejnych. Brudne, pokryte błotem stopnie trzeszczały pod ich stopami, kiedy schodziły na dół, mijając jeszcze dwóch Brygadzistów. Nie wydawało się, że w tę sprawą zaangażowana była czarna magia, nie było więc potrzeby ściągać aurorów… Brenna zawahała się na dole, zastanawiając, gdzie nie zostaną podsłuchane i w końcu zatrzymała się pod drzwiami mieszkania, do niedawna należącego do Poppy, a teraz pustego.
– Chyba powinnyśmy sprawdzić w Ministerstwie sprawę zaginięcia Claudii Fray – mruknęła, bardzo cicho, przysuwając się bliżej do kuzynki i pochylając nieco, tak, by tylko ona mogła ją usłyszeć. (No, chyba że akurat tuż obok stałby jakiś Skeeter.) – – Może… może prowadził ją wujek – dodała bardzo cicho. – Jeżeli masz rację, któryś z nich albo obaj są odpowiedzialni – dodała, spoglądając na sufit. Tam, gdzie wyżej znajdowało się ciało Claudii. Skoro jej niby nie widzieli, a była tu na strychu… wniosek był oczywisty.
I pewnie doszłyby do tego, starą, policyjną robotą – sprawdzając dane Eugene natknęliby się na informacje o zaginięciu Claudii i wiedzieliby już, kim prawdopodobnie jest dziewczyna ze strychu. A potem przyszłaby kolei na Elijaha. Głos zza światów całą sprawę przyspieszał, ale i tak… Brenna czuła, jak ogarnia ją z tego powodu zimno, nie mające nic wspólnego z tym, jak chłodna była skóra Mavelle pod jej palcami.
Nad Mavelle wciąż wisiał cień limbo.
- Mav… Eugene nie żyje od dziesięciu lat – powiedziała w końcu cicho. Dziesięć lat temu Mavelle była osiemnastolatką, świeżo po Hogwarcie. Claudia zaginęła najmniej dwadzieścia lat temu – może trochę dłużej – a wtedy była z kolei szczerbatą dziewczynką, uganiającą się z kuzynostwem po Dolinie Godryka.
Brenna przypatrywała się kuzynce badawczo. Tym razem nie było tego momentu „zaćmienia”, może dlatego, że Bones nie wpadła w żadne stare wspomnienie – a jedynie to, co ją otaczało, przywołało kilka myśli, obrazów, tkwiących gdzieś w jej pamięci. Ech Limbo, wspomnień Derwina.
– Chłopcy, mamy chyba trop, który musimy szybko sprawdzić, Mav widziała chyba zdjęcie jednej zaginionej Claudii w archiwach – oświadczyła głośno, odwracając się do pozostałych osób. Początkowo miała zamiar – mimo wszystko – spróbować z widmowidzeniem, sprawdzić dokładnie strych, gdy oni skończą z ciałem, a dopiero później zająć się przeszukiwaniem archiwów oraz informacji o Eugene Frayu…
Ale teraz…
Chwyciła Mavelle za nadgarstek i pociągnęła lekko, ku schodom. Nie chciała rozmawiać tutaj, tak blisko innych członków ekipy. O Bones i tak krążyło wystarczająco dużo plotek oraz opowieści dziwnej treści: nie należało dokładać kolejnych. Brudne, pokryte błotem stopnie trzeszczały pod ich stopami, kiedy schodziły na dół, mijając jeszcze dwóch Brygadzistów. Nie wydawało się, że w tę sprawą zaangażowana była czarna magia, nie było więc potrzeby ściągać aurorów… Brenna zawahała się na dole, zastanawiając, gdzie nie zostaną podsłuchane i w końcu zatrzymała się pod drzwiami mieszkania, do niedawna należącego do Poppy, a teraz pustego.
– Chyba powinnyśmy sprawdzić w Ministerstwie sprawę zaginięcia Claudii Fray – mruknęła, bardzo cicho, przysuwając się bliżej do kuzynki i pochylając nieco, tak, by tylko ona mogła ją usłyszeć. (No, chyba że akurat tuż obok stałby jakiś Skeeter.) – – Może… może prowadził ją wujek – dodała bardzo cicho. – Jeżeli masz rację, któryś z nich albo obaj są odpowiedzialni – dodała, spoglądając na sufit. Tam, gdzie wyżej znajdowało się ciało Claudii. Skoro jej niby nie widzieli, a była tu na strychu… wniosek był oczywisty.
I pewnie doszłyby do tego, starą, policyjną robotą – sprawdzając dane Eugene natknęliby się na informacje o zaginięciu Claudii i wiedzieliby już, kim prawdopodobnie jest dziewczyna ze strychu. A potem przyszłaby kolei na Elijaha. Głos zza światów całą sprawę przyspieszał, ale i tak… Brenna czuła, jak ogarnia ją z tego powodu zimno, nie mające nic wspólnego z tym, jak chłodna była skóra Mavelle pod jej palcami.
Nad Mavelle wciąż wisiał cień limbo.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.