04.09.2023, 17:16 ✶
- Myślę, że to zależy od tego, kto opowiada historię – stwierdziła Brenna z pewnym zamyśleniem, bo miała nieodparte wrażenie, że ukarany za napaść w świątyni powinien zostać Neptun, nie jego ofiara. Ostatecznie jednak… czy nie wpisywało się to w pewną wizję starożytnych?
Nie była pewna, co właściwie się stało. Gdyby patrzyła na Patricka, prawdopodobnie by się domyśliła – widziała w tym stanie już Mavelle, widziała Victorię – ale że odwróciła się w tej samej chwili, co on, nie miała okazji spojrzeć na jego twarz. Ten nagły ruch, moment rozproszenia, „kurwa”, skierowały wprawdzie jej myśli ku limbo i wspomnieniom… ale nie miała pewności, a to nie była dobra chwila na pytania.
Właściwie, wolała chyba nie pytać wcale.
Zaraz zresztą jej całkowitą uwagę przyciągnęła kobieta, stojąca w kącie mauzoleum.
Brennę wciąż wytrącało z równowagi, jak bardzo ludzkie były wampiry – a raczej jak ludzkie się wydawały na pierwszy rzut oka. Do niedawna wyobrażała je sobie głównie jako potwory z bajek, a potem do jej gabinetu wkroczył Cody Brandon, w areszcie wylądował Sauriel Rookwood i wreszcie stała przed nią Dolores, którą na ulicy wzięłaby za zwykłego przechodnia. Nie wiedziała – nie umiała powiedzieć – ile jest w tym gry, mimikry, a ile prawdziwego człowieczeństwa. W przypadku tej wampirzycy zdawała sobie jednak sprawę z tego, że miała na koncie przynajmniej kilka ofiar i na pewno nie posiadała zbyt wielu skrupułów.
Pamiętała, jak zmienił się Rookwood w pokoju Victorii. Rosaline i Lily z pewnością były świadkami podobnej przemiany w wykonaniu Dolores.
Gdyby chcieć to załatwiać zgodnie z procedurami, powinna teraz się wylegimitować i zażądać poddania się. Ale nawet Brenna, niekoniecznie będąca najmądrzejszą istotą pod słońcem, nie była tak naiwna, by zakładać, że to jest ten przypadek, gdy powinni ściśle trzymać się litery prawa. I chociaż pewnie wolałaby aresztować wampirzycę niż ją mordować, zdawała sobie sprawę z tego, że raczej nie ma co liczyć na takie załatwienie sprawy.
Nie jesteś z rodziny.
Do licha, czy rodzina dalej utrzymywała kontakty z tym czymś...?
– Byłam ciekawa – powiedziała uprzejmie, przesuwając się lekko, głównie z jednego powodu: przed nią stał Patrick, a przecież nie mogła zaatakować, mając Stewarda na linii strzału. – Jakie kwiaty w swoich grobowcach trzymają wampirzyce.
Szybkim ruchem uniosła różdżkę, a czerwony promień oszałamiacza pomknął ku Dolores. Oczywiście, nie mogło jednak pójść za łatwo. Wampirzyca poruszyła się i czar walnął tylko w ścianę budynku.
Nie była pewna, co właściwie się stało. Gdyby patrzyła na Patricka, prawdopodobnie by się domyśliła – widziała w tym stanie już Mavelle, widziała Victorię – ale że odwróciła się w tej samej chwili, co on, nie miała okazji spojrzeć na jego twarz. Ten nagły ruch, moment rozproszenia, „kurwa”, skierowały wprawdzie jej myśli ku limbo i wspomnieniom… ale nie miała pewności, a to nie była dobra chwila na pytania.
Właściwie, wolała chyba nie pytać wcale.
Zaraz zresztą jej całkowitą uwagę przyciągnęła kobieta, stojąca w kącie mauzoleum.
Brennę wciąż wytrącało z równowagi, jak bardzo ludzkie były wampiry – a raczej jak ludzkie się wydawały na pierwszy rzut oka. Do niedawna wyobrażała je sobie głównie jako potwory z bajek, a potem do jej gabinetu wkroczył Cody Brandon, w areszcie wylądował Sauriel Rookwood i wreszcie stała przed nią Dolores, którą na ulicy wzięłaby za zwykłego przechodnia. Nie wiedziała – nie umiała powiedzieć – ile jest w tym gry, mimikry, a ile prawdziwego człowieczeństwa. W przypadku tej wampirzycy zdawała sobie jednak sprawę z tego, że miała na koncie przynajmniej kilka ofiar i na pewno nie posiadała zbyt wielu skrupułów.
Pamiętała, jak zmienił się Rookwood w pokoju Victorii. Rosaline i Lily z pewnością były świadkami podobnej przemiany w wykonaniu Dolores.
Gdyby chcieć to załatwiać zgodnie z procedurami, powinna teraz się wylegimitować i zażądać poddania się. Ale nawet Brenna, niekoniecznie będąca najmądrzejszą istotą pod słońcem, nie była tak naiwna, by zakładać, że to jest ten przypadek, gdy powinni ściśle trzymać się litery prawa. I chociaż pewnie wolałaby aresztować wampirzycę niż ją mordować, zdawała sobie sprawę z tego, że raczej nie ma co liczyć na takie załatwienie sprawy.
Nie jesteś z rodziny.
Do licha, czy rodzina dalej utrzymywała kontakty z tym czymś...?
– Byłam ciekawa – powiedziała uprzejmie, przesuwając się lekko, głównie z jednego powodu: przed nią stał Patrick, a przecież nie mogła zaatakować, mając Stewarda na linii strzału. – Jakie kwiaty w swoich grobowcach trzymają wampirzyce.
Szybkim ruchem uniosła różdżkę, a czerwony promień oszałamiacza pomknął ku Dolores. Oczywiście, nie mogło jednak pójść za łatwo. Wampirzyca poruszyła się i czar walnął tylko w ścianę budynku.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.