04.09.2023, 23:56 ✶
Łapczywie spijała komplementy z jego ust niczym ambrozję; w pewnym sensie tym właśnie były dla jej duszy przyzwyczajonej do słodyczy pochwał, blasku uwagi i unoszących się w nim brokatowych drobinek samouwielbienia. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, czym podszyte są jego słowa - ochrypłe vibrato pożądania wybrzmiewało w każdej głosce - lecz zupełnie jej to nie przeszkadzało. Wszakże i ona znajdując się tak boleśnie blisko jego nagiego ciała poddała się trawiącej ją od środka pożodze, którą tylko on potrafił ukoić. Po ośmiu latach małżeństwa wciąż czuła się jak w jego pierwszych tygodniach, kiedy w charakterystycznym dla młodości rozgorączkowaniu odkrywali zakazany dotychczas świat uniesień. W gruncie rzeczy, był jedynym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek pragnęła.
Bezgłośne westchnienie wyrwało się z jej ust, kiedy dłonie męża rozpoczęły bezwstydną wędrówkę po jej skórze. Sama Imogen zaś pod wpływem jego dotyku stała się podobna do napiętej struny harfy; niecierpliwie wyczekiwała, aż nią poruszy, by mogła stać się częścią jego melodii.
— Nie ma nic bardziej bolesnego, wiesz? — wyszeptała — Być niedocenionym przez kogoś, komu oddaje się serce. Niekiedy czuję się niewystarczająco dobra...
Wciąż niby rozmawiali o Czarownicy, a jednak dyskretnie próbowała przemycić mu swoje emocje, sprawić, by zrobiło mu się jej żal, rozbudzić w nim poczucie winy, by już nigdy więcej nie śmiał nawet pomyśleć, o wychodzeniu na kolacje - nawet te oficjalne, jak uparcie twierdził - z kobietami pachnącymi lawendą. Jestem przy tobie, wspieram cię, urodziłam ci trójkę dzieci i dbam o to, by dla ciebie wciąż pozostać piękną i młodą, czy jeszcze ci mało?, cisnęło się na wargi, lecz w porę ugryzła się w język. Tak mocno, że aż poczuła metaliczny smak rozlewający się po jej podniebieniu.
Ach, Vespera. Na myśl o jej partnerze przez twarz Imogen przetoczył się wyraz niepokoju.
— Niepokoi mnie to, jak szybko zakończyło się jego poprzednie małżeństwo — wyznała w zamyśleniu, a jej dłoń wróciła do zaczepnej wędrówki wzdłuż uda męża; od kolana, po biodro i z powrotem — Mam nadzieję, że weźmie odpowiedzialność za nią i dziecko.
Na tym planowała zakończyć ten temat - nie miała teraz głowy do zajmowania się rzeczami trudnymi - i przywarła do Augustusa plecami. Jej oddech przyśpieszył, gdy przygniotła ją lawina pocałunków składanych na jednych z najbardziej newralgicznych miejsc na jej skórze.
Bezgłośne westchnienie wyrwało się z jej ust, kiedy dłonie męża rozpoczęły bezwstydną wędrówkę po jej skórze. Sama Imogen zaś pod wpływem jego dotyku stała się podobna do napiętej struny harfy; niecierpliwie wyczekiwała, aż nią poruszy, by mogła stać się częścią jego melodii.
— Nie ma nic bardziej bolesnego, wiesz? — wyszeptała — Być niedocenionym przez kogoś, komu oddaje się serce. Niekiedy czuję się niewystarczająco dobra...
Wciąż niby rozmawiali o Czarownicy, a jednak dyskretnie próbowała przemycić mu swoje emocje, sprawić, by zrobiło mu się jej żal, rozbudzić w nim poczucie winy, by już nigdy więcej nie śmiał nawet pomyśleć, o wychodzeniu na kolacje - nawet te oficjalne, jak uparcie twierdził - z kobietami pachnącymi lawendą. Jestem przy tobie, wspieram cię, urodziłam ci trójkę dzieci i dbam o to, by dla ciebie wciąż pozostać piękną i młodą, czy jeszcze ci mało?, cisnęło się na wargi, lecz w porę ugryzła się w język. Tak mocno, że aż poczuła metaliczny smak rozlewający się po jej podniebieniu.
Ach, Vespera. Na myśl o jej partnerze przez twarz Imogen przetoczył się wyraz niepokoju.
— Niepokoi mnie to, jak szybko zakończyło się jego poprzednie małżeństwo — wyznała w zamyśleniu, a jej dłoń wróciła do zaczepnej wędrówki wzdłuż uda męża; od kolana, po biodro i z powrotem — Mam nadzieję, że weźmie odpowiedzialność za nią i dziecko.
Na tym planowała zakończyć ten temat - nie miała teraz głowy do zajmowania się rzeczami trudnymi - i przywarła do Augustusa plecami. Jej oddech przyśpieszył, gdy przygniotła ją lawina pocałunków składanych na jednych z najbardziej newralgicznych miejsc na jej skórze.
Trigger Warning: *careless whisper playing softly in the background* (Odkryj)
Obróciła się nagle i uklękła naprzeciwko męża; refleksy światła w jej oczach przypominały rozgwieżdżone niebo, lecz poza tym w całej sylwetce Imogen nie było nic z niebiańskiej czystości. Pochyliła się nad mężczyzną i pocałowała go w usta, powoli i delikatnie, jakby w obawie, że się nimi poparzy. Tymczasem jej dłoń odnalazła do niego drogę, widocznie równie zniecierpliwionego i napiętego co ona, sztywniejącego pod wpływem jej dotyku.
— Kochasz mnie?
— Kochasz mnie?
![[Obrazek: 55rG7le.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=55rG7le.png)
please, dance with me in the dark