05.09.2023, 01:52 ✶
Ulysses nie domyślał się nawet o czym chciała z nim porozmawiać Vespera. Tak, to prawda, że ostatnio wyglądała na bledszą i jakąś taką słabszą, ale zrzucił to na karb wydarzeń, które miały miejsce przed, w czasie i po Beltane. Jakkolwiek była ulubionym dzieckiem ojca, Ulysses – może nazbyt optymistycznie – podejrzewał, że wydarzenia, które miały tam miejsce mogły nią trochę wstrząsnąć. Zwłaszcza, że wstrząsnęły nawet nim i nawet w nim wywołały sporo wątpliwości.
Zaczekał aż usiądzie i wtedy na powrót zajął swoje miejsce. Chciał nawet odpowiedzieć na jej uśmiech uśmiechem, ale zanim się wreszcie zdecydował na przyjazne wykrzywienie warg (tak robią ludzie, Rookwood, zwykli ludzie robią tak cały czas) – właściwy moment minął i po prostu siedział jak kołek, patrząc na siostrę może nie przyjaźnie, ale… ciepło? To określenie chyba pasowało.
- Nie wiem, o co konkretnie pytasz – odpowiedział po krótkim namyśle. Tak naprawdę w jego życiu było teraz mnóstwo mniejszych i większych zmian. Ale o większości z nich Vespera musiała wiedzieć. Przygotowania do zaręczyn z Eunice Malfoy nie były tajemnicą. Wyjazd do Walii, z którego niedawno powrócił również nie był sekretem. Sekretem było odświeżenie znajomości z Danielle Longbottom i wspólna adopcja znalezionego w Kniei Godryka psa. – Zdaje mi się, że u mnie wszystko dobrze.
Zapatrzył się na twarz siostry, zastanawiając się, czym była pilna sprawa, o której wspomniała w liście. Korciło go, żeby o nią zapytać, ale przypomniał sobie, że chciała napić się mięty.
- Pójdę po napój dla ciebie – rzucił miękko a potem oczywiście wstał i podszedł do lady by złożyć zamówienie. Zaczekał dłuższą chwilę aż przysadzista czarownica zrealizowała je a potem samodzielnie przyniósł Vesperze tacę z porcelanową czarką i imbryczkiem, w którym parzyła się jej mięta. – Proszę – powiedział, ustawiając obydwa przedmioty idealnie przed siostrą. Pustą tacę odłożył na zaczarowany wózek, który przyjechał za nim. – Więc co to za pilna sprawa? – zapytał, decydując się wreszcie poruszyć kwestię sprawy z listu. - Potrzebujesz mojej pomocy?
Zaczekał aż usiądzie i wtedy na powrót zajął swoje miejsce. Chciał nawet odpowiedzieć na jej uśmiech uśmiechem, ale zanim się wreszcie zdecydował na przyjazne wykrzywienie warg (tak robią ludzie, Rookwood, zwykli ludzie robią tak cały czas) – właściwy moment minął i po prostu siedział jak kołek, patrząc na siostrę może nie przyjaźnie, ale… ciepło? To określenie chyba pasowało.
- Nie wiem, o co konkretnie pytasz – odpowiedział po krótkim namyśle. Tak naprawdę w jego życiu było teraz mnóstwo mniejszych i większych zmian. Ale o większości z nich Vespera musiała wiedzieć. Przygotowania do zaręczyn z Eunice Malfoy nie były tajemnicą. Wyjazd do Walii, z którego niedawno powrócił również nie był sekretem. Sekretem było odświeżenie znajomości z Danielle Longbottom i wspólna adopcja znalezionego w Kniei Godryka psa. – Zdaje mi się, że u mnie wszystko dobrze.
Zapatrzył się na twarz siostry, zastanawiając się, czym była pilna sprawa, o której wspomniała w liście. Korciło go, żeby o nią zapytać, ale przypomniał sobie, że chciała napić się mięty.
- Pójdę po napój dla ciebie – rzucił miękko a potem oczywiście wstał i podszedł do lady by złożyć zamówienie. Zaczekał dłuższą chwilę aż przysadzista czarownica zrealizowała je a potem samodzielnie przyniósł Vesperze tacę z porcelanową czarką i imbryczkiem, w którym parzyła się jej mięta. – Proszę – powiedział, ustawiając obydwa przedmioty idealnie przed siostrą. Pustą tacę odłożył na zaczarowany wózek, który przyjechał za nim. – Więc co to za pilna sprawa? – zapytał, decydując się wreszcie poruszyć kwestię sprawy z listu. - Potrzebujesz mojej pomocy?