Długoterminowe życie na statku miało to do siebie, że pozwalało przyzwyczaić się do ciągłego pobytu na morzu. W nocy to odgłosy fal obijających się o lewą i prawą burtę usypiały uczestników rejsu do snu, a wczesnym rankiem szum morza rozbudzał równie dobrze, co najdokładniejszy budzik. Ponoć można było się przyzwyczaić nawet do tego, że statek lekko chylił się to w jedną stronę, to w drugą. Teraz Erik czuł się tak, jakby pierwszy raz wyprawił się na morską podróż.
Nie wiedział, czy to gorączkowe ruchy towarzyszącej mu kobiety tak na niego działały, czy też sytuacja zaczynała go przytłaczać. Przecież wyszedł tylko na papierosa, a zamiast tego w ciągu zaledwie kilku minut stał się świadkiem przemocy wobec dziecka w wykonaniu jego własnej matki, jak i... śmierci współpracownika? Pobladł, gdy zdał sobie sprawę, że oddech mężczyzny stawał się coraz bardziej płytki, a chrapliwe odgłosy zdawały się cichnąć z każdą upływającą chwilą.
— Zapędziliście go w kozi róg. Czego się spodziewałaś? Każdy człowiek ma instynkt przetrwania. Zareagował w jedyny sposób, jaki znał, a jakiego nauczył go twój mąż. Przemocą — rzucił, odwracając się ku Franny. Nie miał zamiaru wdawać się z nią w jakiekolwiek dyskusje na temat jej modłów do wyższych sił. Skoro wtedy jej nie pomogli, to czemu teraz miałoby to w czymkolwiek pomóc? — Trzeba... Trzeba wezwać lekarza. Jakiegokolwiek. Albo kogoś z personelu. Muszą się dowiedzieć o tym, co się tutaj...
Przerwał, wbijając wzrok w bliżej nieokreślony punkt nad głową Franny. Zmarszczył brwi. Czy on już o tym ostatnio nie myślał? Przeszył go dreszcz. Tak... Był tego pewny. Był w drodze na jakiś statek i miał się czegoś o nim dowiedzieć. Poznać jego tajemnicę, a może historię? Nie był pewny. Może to jeden z wielu snów, które towarzyszyły mu podczas sztormowych nocy, gdy samo morze wyrywało go z objęć Morfeusza?
— Musisz kogoś zawiadomić. Ja poczekam tu z nim i znajdę... znajdę resztę — kontynuował, zbierając siłę woli, aby wydusić z siebie kolejne słowa. Nagle poczuł, jakby dostał obuchem w twarz i... padł na podłogę, nawet nie do końca świadom tego, co też mu się przydarzyło.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞