06.09.2023, 17:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.07.2025, 16:17 przez Dora Crawford.)
Jeśli Brenna mówiła, że zabił go śmierciożerca, to zabił go śmierciożerca. Menodora była w stanie dość szybko przyjąć taki tok rozumowania, bo to nie ona widziała co stało się z ciałem, a próbowała jedynie pomóc Brennie. Zassała policzki w zastanowieniu, podając Brennie tomiszcze bez oporów i przyglądając jej się przez dłuższą chwilę, kiedy to ona z kolei kartkowała strony. Kiedy zaprezentowała jej swoje znalezisko, Dora przyjrzała się mu uważnie, kiwając lekko głową.
- Nie tylko na śpiącego - sprostowała automatycznie, przekręcając głowę na bok, kiedy tak przyglądała się obrazkowi przedstawiającemu no... czarną pelerynę. Jej zdaniem ilustracja nie oddawała okropności, jakim się to stworzenie dopuszczało, ale z drugiej strony chyba niewielu przeżyło spotkanie z nimi, żeby potem móc opowiadać o tym jak to było.
- Słyszałam, że na nie też działa zaklęcie patronusa - poinformowała jeszcze. W końcu jednak jej oczy zaświeciły się nieco i wyprostowała się, jakby metaforyczna żarówka zapaliła się nad jej głową. Spojrzała Brennie w oczy, podnosząc dłonie. - Brenna, a co jeśli, to jakaś krzyżówka? - zapytała, splatając ze sobą palce obu dłoni, w geście podkreślającym te teorie. - W jakiś sposób się skrzyżowały, tworząc może nie nowy gatunek, ale nowy okaz, którego zdolności są połączeniem obu, ale też czymś zupełnie nowym... - zacisnęła palce trochę w ekscytacji właściwej badaczom, a trochę z powodu fali grozy, która przyszła do niej z tą rewelacją. Bo podobnie jak Brenna uświadomiła sobie, że to znaczyłoby, że w Kniei Godryka zamieszkały potwory.
- Myślę, że teraz wiele rzeczy, które wydawały się niemożliwe, nagle są. Jeśli Mavelle i reszta mogli trafić do Limbo i z niego wrócić, to równie dobrze coś mogło z niego wyjść. Portale mogły działać tak samo na ludzi, jak i wszystko inne co znajdowało się wewnątrz... - wizja zdecydowanie przerażająca. Dora skrzyżowała nogi, mieląc w dłoniach skraj spódnicy. Zagadka posiadał nad wyraz wiele niewiadomych i mogły tylko spekulować tak naprawdę. To nie one otworzyły portal do Limbo, ani też nikt z Zakonu. Zrobił to Voldemort i on powinien najlepiej wiedzieć co tam czeka, ale jakoś nie spodziewała się, żeby chciał urządzić sobie z nimi pogawędkę.
- Ale... nie na żywo, prawda? - zapytała, zaśmiawszy się nerwowo. Spodziewała się, że Brenna mówiła o widmowidzeniu, ale z drugiej strony... nigdy nie wiadomo. Każdy, kto spędził z Longbottomówną chociażby pięć minut, mógł pewnym głosem powiedzieć, że można było spodziewać się po niej wszystkiego. A Dora? Dora spędziła z Brenną długie lata, obserwując ją i biegając za nią. Może dlatego była przez moment zwyczajnie niespokojna.
- Nie tylko na śpiącego - sprostowała automatycznie, przekręcając głowę na bok, kiedy tak przyglądała się obrazkowi przedstawiającemu no... czarną pelerynę. Jej zdaniem ilustracja nie oddawała okropności, jakim się to stworzenie dopuszczało, ale z drugiej strony chyba niewielu przeżyło spotkanie z nimi, żeby potem móc opowiadać o tym jak to było.
- Słyszałam, że na nie też działa zaklęcie patronusa - poinformowała jeszcze. W końcu jednak jej oczy zaświeciły się nieco i wyprostowała się, jakby metaforyczna żarówka zapaliła się nad jej głową. Spojrzała Brennie w oczy, podnosząc dłonie. - Brenna, a co jeśli, to jakaś krzyżówka? - zapytała, splatając ze sobą palce obu dłoni, w geście podkreślającym te teorie. - W jakiś sposób się skrzyżowały, tworząc może nie nowy gatunek, ale nowy okaz, którego zdolności są połączeniem obu, ale też czymś zupełnie nowym... - zacisnęła palce trochę w ekscytacji właściwej badaczom, a trochę z powodu fali grozy, która przyszła do niej z tą rewelacją. Bo podobnie jak Brenna uświadomiła sobie, że to znaczyłoby, że w Kniei Godryka zamieszkały potwory.
- Myślę, że teraz wiele rzeczy, które wydawały się niemożliwe, nagle są. Jeśli Mavelle i reszta mogli trafić do Limbo i z niego wrócić, to równie dobrze coś mogło z niego wyjść. Portale mogły działać tak samo na ludzi, jak i wszystko inne co znajdowało się wewnątrz... - wizja zdecydowanie przerażająca. Dora skrzyżowała nogi, mieląc w dłoniach skraj spódnicy. Zagadka posiadał nad wyraz wiele niewiadomych i mogły tylko spekulować tak naprawdę. To nie one otworzyły portal do Limbo, ani też nikt z Zakonu. Zrobił to Voldemort i on powinien najlepiej wiedzieć co tam czeka, ale jakoś nie spodziewała się, żeby chciał urządzić sobie z nimi pogawędkę.
- Ale... nie na żywo, prawda? - zapytała, zaśmiawszy się nerwowo. Spodziewała się, że Brenna mówiła o widmowidzeniu, ale z drugiej strony... nigdy nie wiadomo. Każdy, kto spędził z Longbottomówną chociażby pięć minut, mógł pewnym głosem powiedzieć, że można było spodziewać się po niej wszystkiego. A Dora? Dora spędziła z Brenną długie lata, obserwując ją i biegając za nią. Może dlatego była przez moment zwyczajnie niespokojna.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.