06.09.2023, 18:19 ✶
Patrick zmarszczył brwi, gdy Laurent wyrwał do przodu a zaraz za nim pobiegła Victoria. Zamrugał, ale była to właściwie jedyna reakcja, na jaką się w tym momencie zdobył. Nie uważał by gonienie za tymi stworzeniami miało sens, ale też nie znał się przesadnie na magicznych stworzeniach. Nie miał nawet nigdy psa, chyba że za psa policzyć zmieniającą się od czasu do czasu Brennę w wilka i to, że od czasu do czasu miał z nią styczność, gdy była w tej formie.
Patrzył za tamtą dwójką, gdy Longbottom rozmawiała z panią Found. Powinien chyba się spodziewać, że brygadzistka postanowi kupić chatę, do której dotarli. Nie był tylko do końca pewien na ile wiodło nią dobre serce, a na ile ciekawość i przekonanie, że po zakupie będzie mogła widmowidzieć w tym domku na każdej pojedynczej rzeczy, która wpadnie w jej ręce. I chociaż, naturalnie, nie wątpił w dobre intencje Brenny to jednak jakoś skłaniał się raczej ku tej drugiej opcji.
Zmrużył oczy, spoglądając na bezkształtne widma, Laurenta, Victorię i abraksana. Nie myślał o niczym konkretnym, po prostu obserwując ściągającego płaszcz Prewetta. Jeśli te stworzenia rzeczywiście odpowiadały za to, co spotkało ojca Lucy i Danielle to młody mężczyzna zachowywał się bardzo ryzykownie.
Syknął pod nosem, gdy bezkształtne widma zaatakowały Laurenta. Ale nie podniósł różdżki i nie próbował spleść kolejnego patronusa. Lepszego pomysłu na walkę nie miał, a jeśli te wyczarowane przez Laurenta, Victorię i Brennę nie zadziałają to i jego nie zadziałałby.
- Proszę się tylko nigdzie nie ruszać, pani Found – poprosił Mildred. Nie chciał jej stracić z oczu, gdyby przeraziło ją to, co właśnie widziała i postanowiła gdzieś uciec.
aurowidzenie
Patrzył za tamtą dwójką, gdy Longbottom rozmawiała z panią Found. Powinien chyba się spodziewać, że brygadzistka postanowi kupić chatę, do której dotarli. Nie był tylko do końca pewien na ile wiodło nią dobre serce, a na ile ciekawość i przekonanie, że po zakupie będzie mogła widmowidzieć w tym domku na każdej pojedynczej rzeczy, która wpadnie w jej ręce. I chociaż, naturalnie, nie wątpił w dobre intencje Brenny to jednak jakoś skłaniał się raczej ku tej drugiej opcji.
Zmrużył oczy, spoglądając na bezkształtne widma, Laurenta, Victorię i abraksana. Nie myślał o niczym konkretnym, po prostu obserwując ściągającego płaszcz Prewetta. Jeśli te stworzenia rzeczywiście odpowiadały za to, co spotkało ojca Lucy i Danielle to młody mężczyzna zachowywał się bardzo ryzykownie.
Syknął pod nosem, gdy bezkształtne widma zaatakowały Laurenta. Ale nie podniósł różdżki i nie próbował spleść kolejnego patronusa. Lepszego pomysłu na walkę nie miał, a jeśli te wyczarowane przez Laurenta, Victorię i Brennę nie zadziałają to i jego nie zadziałałby.
- Proszę się tylko nigdzie nie ruszać, pani Found – poprosił Mildred. Nie chciał jej stracić z oczu, gdyby przeraziło ją to, co właśnie widziała i postanowiła gdzieś uciec.
aurowidzenie
Rzut PO 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!