To były... ciekawe słowa. Atreus uniósł delikatnie brwi, zastanawiając się czy się przypadkiem nie przesłyszał, ale jej szeroki uśmiech mówił chyba sam za siebie. Najwyraźniej bardzo dobrze zdawała sobie sprawę z tego co mówiła, albo przynajmniej robiła to w pełni intencjonalnie. Z absolutną konsternacją stwierdził w duchu, że nie był pewien czy go to przerastało, czy może mu się to podobało.
- Rozumiem. W takim razie mam nadzieję, że znajdzie dla mnie czas - powiedział całkiem szczerze, bo mimo że Sara przyszła do niego nawet nieco przygotowana, to mimo wszystko chciał odpowiedzi ze źródła, które wydawało mu się o wiele bardziej doświadczone. Nie wszystko przecież można było wyczytać z książek, czasem potrzeba było czegoś więcej.
- Gdyby prawo zakazywało władania energią, to zakazywałoby też posługiwania się czarami. Magia to energia, czyż nie? - zapytał kwaśno. Nie o to mu przecież chodziło. Nie o te nekromantyczne praktyki, na które wszyscy, albo przynajmniej większość, patrzyli krzywym wzrokiem. Czy w ogóle zabranie czegokolwiek z Limbo byłoby traktowane jako przestępstwo? Wątpił. W końcu nie okradał niczego, co byłoby żyjącą i myślącą istotą, ale zaraz potem zasępił się wyraźnie. Może to zależy co chciałby zabrać, bo definitywnie to co robił tam Voldemort wcale nie wyglądało na legalne zagrania.
Gdziekolwiek myślał, ze zmierzała jej wypowiedź, nie spodziewał się że zakończy się akurat na temacie jego stanu cywilnego. Zmrużył oczy, przez chwilę wyraźnie wybity z rytmu, ale zaraz prychnął rozbawiony pod nosem.
- Jestem jeszcze zaręczony - odpowiedział jej z delikatnym uśmiechem. Bawiło go samo pytanie, ale ogół tematu nie sprawiał, że było mu do śmiechu. Mógł flirtować i być absolutnie zachwycony tym, jaką uwagę otrzymywał w kowenie, jednak pewnych granic nie mógł przekroczyć. Nie był w stanie zebrać się na to, by zrobić coś takiego Elaine, nawet jeśli czuł, że coś wyraźnie się zmieniło. Nastąpiła jakaś zmiana i nie był pewny czy był to wynik magii święta, którą wykrakała Cynthia, czy samej wycieczki do Limbo, a może coś co narosło z czasem i teraz znalazło się w punkcie kulminacyjnym. Wiedział jednak, że czeka go z Delacour poważna rozmowa. Do jej odbycia... cóż... może i był zainteresowany, ale wciąż zajęty.
- Ciekawe co sprawia, że akurat my pamiętamy... - zastanowił się, automatycznie zakładając, że wszyscy którzy razem z nim znajdowali się Limbo zachowali pamięć.