— Ale ty miałeś Lorettę, ja nie miałem dla kogo się wspinać. Wtedy jeszcze... nie myślałem o Gerry tak jak teraz — wyjaśnił. Dopiero po Beltane, po święcie miłości, zaczął spoglądać na Geraldine inaczej. A może to przez to, że otarł się o śmierć, spojrzał jeszcze raz na swoją hierarchię wartości. Jak chciałby, żeby jego życie wyglądało za rok? A jak za pięć lat?
— Nie nazwałbym tego czułym punktem... Wiem, jak opisywałem naszą relację... Gerry jest mi bardzo bliska. Czuję się przy niej swobodniej niż przy jakiejkolwiek innej kobiecie... Głównie przez to, że właśnie nie traktuję jej jak kobietę... To znaczy potencjalną partnerkę — poprawił się szybko. — Ale wtedy po Beltane... Jak otarłem się o śmierć... Myślałem tylko o niej... No i o tym, żeby przejąć kontrolę nad ciałem, ale Gio radził sobie bardzo dobrze, w każdym razie, nawet nie myślałem wiele, ja to po prostu czułem. Pospałem trochę, a potem z rana poszedłem do niej, by sprawdzić, czy jest cała i zdrowa. I powiedziałem jej, że... że myślę o niej inaczej... To po prostu samo przyszło.
Wyglądał bardzo dramatycznie i tak też się czuł. Poza tym, nie zwykł zwierzać się ze swoich uczuć nikomu.
— Tak, pójdę się przespać z myślą o tym, z kim by się przespać — roześmiał się dziko z własnego żartu. Ależ on był zabawny.