07.09.2023, 00:52 ✶
Głupio było przyznać, ale nawet nie pomyślał - ale to akurat wydawało się idealnie do niego pasować. Nie przejmował się, że ktoś może się o niego martwić, bo akurat do tego wydawał się zwyczajnie przywyknąć. Florence była jego zdaniem odrobinę nadopiekuńcza i w pewnym momencie swojego życia przestał się tym przejmować. Domyślił się, że kowen da znać jego rodzinę, że jednak udało im się poskładać go do kupy i jedyne co zrobił, to porozmawiał z matką, kiedy ta zatroskana pojawiła się w jego pokoju dzień po jego przebudzeniu. Potem z jego strony nastąpiła cisza, o ile ktoś sam nie pokwapił się do niego.
- Cóż, lepiej to dość relatywne stwierdzenie - wzruszył ramionami, uderzając o krawędź filiżanki łyżeczką, żeby strząść z niej zagubioną kroplę i odłożył ją na spodek. Przyjrzał się siostrze. - Zrobiłem to tylko i wyłącznie z troski o moich drogich kolegów po fachu - wyjaśnił jej, uśmiechając się uroczo, tak samo gdy był małym chłopcem i próbował się z czegoś wyłgać na ładne oczy. Trochę jednak było w tym prawdy, wszedł bo chciał wiedzieć czy portale są wciąż otwarte. Czy ci, którzy tam weszli przed nim, nie potrzebowali pomocy. To, że awans mógł się z tym wiązać, było akurat miłym dodatkiem.
- Badali mnie w kowenie - skrzywił się odrobinę na jej słowa. To nawet nie była prośba, ona zwyczajnie oznajmiała mu fakt. Po to tu przyszła i nie wyjdzie, póki tego nie zrobi. Może akurat to ostatnie nie padło z jej ust, ale przecież znał ją całe swoje życie. Wiedział, że do tego to wszystko zmierza. - Nie mówiąc o tym, że kapłani i kapłanki kowenu zajęli się mną w znakomity sposób. Nie mówiąc o tym, że jak na moje, to wszystko jest ze mną w porządku.
- Cóż, lepiej to dość relatywne stwierdzenie - wzruszył ramionami, uderzając o krawędź filiżanki łyżeczką, żeby strząść z niej zagubioną kroplę i odłożył ją na spodek. Przyjrzał się siostrze. - Zrobiłem to tylko i wyłącznie z troski o moich drogich kolegów po fachu - wyjaśnił jej, uśmiechając się uroczo, tak samo gdy był małym chłopcem i próbował się z czegoś wyłgać na ładne oczy. Trochę jednak było w tym prawdy, wszedł bo chciał wiedzieć czy portale są wciąż otwarte. Czy ci, którzy tam weszli przed nim, nie potrzebowali pomocy. To, że awans mógł się z tym wiązać, było akurat miłym dodatkiem.
- Badali mnie w kowenie - skrzywił się odrobinę na jej słowa. To nawet nie była prośba, ona zwyczajnie oznajmiała mu fakt. Po to tu przyszła i nie wyjdzie, póki tego nie zrobi. Może akurat to ostatnie nie padło z jej ust, ale przecież znał ją całe swoje życie. Wiedział, że do tego to wszystko zmierza. - Nie mówiąc o tym, że kapłani i kapłanki kowenu zajęli się mną w znakomity sposób. Nie mówiąc o tym, że jak na moje, to wszystko jest ze mną w porządku.